Spin doktorant. I'm a proud boomer

Czytaj dalej
Marcin Kędryna

Spin doktorant. I'm a proud boomer

Marcin Kędryna

W Młodzieżowym Strajku Klimatycznym najbardziej przeszkadza mi nazwa. Zbyt dobrze pamiętam działaczy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, czy Związku Młodzieży Wiejskiej, żeby nie podchodzić z rezerwą do organizacji z młodzieżą w nazwie. Ale i tak wolę osobę z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego od neofity Pawlaka - pisze Marcin Kędryna.

1.

Słowo „boomer” oderwało się od swojego pierwotnego znaczenia – kiedyś był to reprezentant powojennego demokratycznego wyżu. Dzisiejszy boomer to po polsku dziaders. Człowiek, który uważa, że w związku ze swoim wiekiem pozjadał wszystkiej rozumy, Czyli ktoś taki, jak ja.

2.

Dokonałem czegoś gorszego niż myślozbrodnia. Dokonałem słowozbrodni twitterowej. A mianowicie kilka dni temu, o osobie reprezentującej Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, napisałem: dziewczynka. Głupie to było po dziadersku, gdyż nie było moim celem postponować rzeczoną osobę, a raczej podkreślić, że występujący z tą osobą w TVN24 Pawlak i Steinhoff radzą sobie o wiele od tej osoby gorzej. Chodziło o rosyjskie węgle i węglowodory. Osoba reprezentująca Młodzieżowy Strajk Klimatyczny snuła wizje, w których całkowite przejście na zieloną energię spowoduje odcięcie Rosji od pieniędzy. Waldemar Pawlak wtórował jej tłumacząc, że samochód na prąd nie potrzebuje do jazdy benzyny, a pompa ciepła nie potrzebuje, by dom ogrzać, gazu. Prowadząca program Kolenda-Zaleska próbowała Pawlaka zaczepiać w sprawie, wynegocjowanego przez niego przed laty, gazowego kontraktu. Mało brakowało, żeby zaczął tłumaczyć, iż po to wynegocjował tak wysoką cenę, by społeczeństwo zdało sobie sprawę z tego, że gaz nie ma przyszłości.

Samochodu na prąd nie mam. Gdyby mnie było stać – pewnie bym kupił. Nie byłby na pewno to mój jedyny samochód. Zbyt wiele widziałem zdjęć porzuconych na poboczach ukraińskich dróg tesli. Ogrzewamy dom pompą ciepła, mamy panele fotowoltaiczne, które teoretycznie zapewniają pompie zasilanie. Czyli jesteśmy superekologiczni. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do naszych kotów nie jemy mięsa.

W tym sezonie grzewczym, pompa zużyła 9 MWh. Trochę więcej wyprodukuje pewnie fotowoltaika. Czyli to, że mamy w domu ciepło, nie wpływa na planetę. Tak się przynajmniej może wydawać. Problem polega na tym, że kiedy pampa pracuje, panele raczej nie produkują prądu. Trzeba brać go skądinąd. W polskim przypadku z brunatnego węgla. W niemieckim przypadku, z brunatnego węglą, albo z rosyjskiego gazu. Bo przecież elektrownie atomowe nie są ekologiczne. Tak przynajmniej przez lata można było z bliskiego zachodu usłyszeć. Powoli przychodzi jednak otrzeźwienie. Na przykład można usłyszeć, że szał na zieloną energię zwiększył uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu.

3.

W Młodzieżowym Strajku Klimatycznym najbardziej przeszkadza mi nazwa. Zbyt dobrze pamiętam działaczy Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, czy Związku Młodzieży Wiejskiej, żeby nie podchodzić z rezerwą do organizacji z młodzieżą w nazwie. Informacje „Die Welt” o rosyjskim finansowaniu europejskich organizacji ekologicznych też mają jakiś wpływ na mój stosunek do takich organizacji.

Ale i tak wolę osobę z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego od neofity Pawlaka.

Jest szansa, że osoba z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego kiedyś zdziadersieje i spojrzy na ekologizm z większym rozsądkiem. A Waldemar Pawlak już do końca pozostanie Waldemarem Pawlakiem.

Marcin Kędryna

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Krzysztof62

Fotowoltaika, która na dachach wyglada jeszcze dość estetycznie to już farmy fotowoltaiczne psują krajobraz swoją posępną okupacją rozległych zielonych wcześniej łąk. Mitem jest też ich ekologiczna sprawczość. Pan wspomniał o tym, że panele pracują wówczas, gdy pompa ciepła oczekuje na zimę. Zasadniczym jednak w tej ideologii "ratowania planety" kłamstwem jest fakt, że aby z wielokrzemów wytworzyć monokrzemy potrzeba bardzo dużo energii - i dlatego panele produkują Chiny, które nie są zwiazane z żadnymi limitami emisji. W sumie to się nie bilansuje a efekt cieplarniany jest w skali globalnej ujemny. Za to syta i durna Europa moze sobie żyć w fałszywym poczuciu dobrych uczynków czynionych planecie, która po drugiej stronie globu dusi się od CO2.

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.