Marcin Kędryna

Spin doktorant. Byłem na wsi, byłem w mieście

Spin doktorant. Byłem na wsi, byłem w mieście
Marcin Kędryna

1.Przez 25 lat tzw. Wolnej Polski, głównym naszym zajęciem było aspirowanie. Na poziomie światowym, europejskim, krajowym, regionalnym, no i przede wszystkim - osobistym. Aspirowałem i ja. Człowiek aspirujący nie jest w najlepszej sytuacji, gdyż chce być kimś innym niż jest. Słyszy: musisz teraz zagryźć zęby, więcej pracować, poświęcić to i owo. Ale pamiętaj, warto. Wszystkie twoje wyrzeczenia odpłacone zostaną w nawiązką. Ho, ho. I to jaką. Przez dziesięciolecia, pracując na kolejnych śmieciówkach, zarabiając obraźliwe pieniądze bez ubezpieczenia, oburzałem się za każdym razem, gdy ktoś mówił o podnoszeniu podatków dla najlepiej zarabiających. Bo przecież, kiedy zrobię już tę karierę, mnie taka podwyżka będzie dotykać. Załamywałem ręce nad publiczną służbą zdrowia, płacąc niewspółmierne z jakością pieniądze za abonamenty prywatnych przychodni. Z jednej strony kiwałem głową, gdy mówiono o konieczności wzrostu wydatków na służbę zdrowia i protestowałem przed jakąkolwiek ideą urealnienia sposobu pobierania składki. Zachwycałem się dającą szanse na odpisanie VAT-u od używanych w domu rolek papieru toaletowego ideą samozatrudnienia. Byłem śmiertelnym wrogiem Prawa Pracy - dlaczego zabraniać roboty w weekendy, po nocy, jeżeli ktoś nie chce tak pracować - niech se idzie do budżetówki. Dziś już jestem stary. Dociera do mnie, że przez te lata nie tyle budowałem polski gospodarczy sukces, co wspierałem moich pracodawców, którzy niewydane na moje składki pieniądze transferowali do kieszeni w krajach, w których składki były zwykle dużo większe. Mam dziś irracjonalną przyjemność z płacenia podatków. Ze statystyk wnika, że z obecnymi zarobkami jestem co najmniej polską wysoką klasą średnią. To, do jakiej człowiek klasy należy, bardziej niż od jego zarobków, zależy od tego, ile zarabiają inni.

2.Mam sąsiada. Tu, na wsi. Sąsiad ma firmę. Robi w stali. Zza płotu obserwuję, jak się jego firma rozwija. Sąsiad inwestuje w sprzęt. Pracownikow zatrudnia na etatach. Płaci na czas. Dba o ludzi, więc nie ma problemów z fluktuacją kadr. Powiedział kiedyś, że on może nawet zarabiać mniej, byle w Polsce było lepiej, by jego synowie żyli w lepszym kraju. Dziś, jeżeli plany związane z „Polskim ładem” wejdą w życie - zapłaci wyższe składki, trochę wzrosną mu podatki, ale jego pracownicy dostaną więcej na rękę.

3.30 lat temu popularny wśród aspirującej do klasy średniej inteligencji zespół „Elektryczne Gitary” wydał debiutancką płytę. Na płycie w 14. utworze brzmią słowa użyte w tytule tego tekstu. Refren ten dobrze recenzuje aktualne wzmożenie polityków partii o nieco wprowadzającej w błąd nazwie „Porozumienie”.

Marcin Kędryna

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Maciej Łuszczyński

Witam serdecznie. Osobiscie nie jestem szczesliwy z planow zwiekszenia obciazen podatkowych, ale jestem w stanie wytlumaczyc sobie, skad to sie bierze. Natomiast trafia mnie to i owo, kiedy pomysle, ze owszem, ja zaplace wiecej, ale nie ma gwarancji, ze te fundusze zostana zuzytkowane faktycznie na to, aby w kraju zylo sie lepiej. Z jakiegos powodu nie umiemy - albo nie chemy - sobie zorganizowac tego zycia tak, zeby myslec przede wszystkim o innych, a nie o sobie. Bo - nie ukrywajmy - kazda kase mozna wydac lub przejesc, grunt, to spozytkowac ja sensownie, a to budzi moje obawy. Czy dorobimy sie kiedys klasy politycznej, ktora bedzie rozumiec, ze panstwo nie jest dla nich, tylko dla nas? I czy przyklad bedzie w stanie pojsc z gory na dol?

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.