Spin doktorant. Arcydzieło francuskiej motoryzacji

Czytaj dalej
Marcin Kędryna

Spin doktorant. Arcydzieło francuskiej motoryzacji

Marcin Kędryna

Umberto Eco w osobie narratora „Cmentarza w Pradze” napisał, że Francuzi „są pyszni bezgranicznie - do tego stopnia, że wszystkich innych uważają za dzikusów - niezdolni akceptować upomnień. Aby skłonić Francuza do przyznania, iż jego plemię nie jest wolne od ułomności, wystarczy przedstawić mu w złym świetle inny naród, mówiąc na przykład: «My, Polacy, mamy taką to a taką wadę». Ponieważ chce on zawsze - nawet w sprawach złych - okazać się pierwszy, powie od razu: «No tak, ale my, Francuzi, mamy wady gorsze», i będzie obmawiał rodaków, dopóki nie zauważy, że wpadł w pułapkę”.

Lata temu (konkretnie z dziewięć) minister Zdrojewski opowiedział mi dykteryjkę o tym, jak pewnego dnia przyjmował (jako minister kultury) dwóch ambasadorów. Najpierw Niemca, później Francuza. Przyszedł Niemiec i zaczął narzekać: bo wy tu w Polsce doceniacie niemieckie samochody, a mało kto docenia niemiecką kulturę, literaturę, poezję, a przecież jest naprawdę wybitna. Poszedł.

Później do ministra Zdrojewskiego przyszedł Francuz i się zaczął żalić, że w Polsce wszyscy doceniają francuską kulturę. Kuchnię, kino, Édith Piaf, Verne’go, a przecież Francuzi są tak wybitnymi inżynierami. Robią takie świetne samochody, samoloty, okręty. „Francuz nie wie dobrze, czego chce; wie tylko doskonale, że nie chce tego, co ma” - Eco, kawałek dalej.

3 lutego 2020 roku, prezydent V Republiki Francuskiej Emmanuel Macron spóźniał się do Pałacu Prezydenckiego na ceremonię powitania. Punktualność w dyplomacji to poważna sprawa. Żołnierze kompanii reprezentacyjnej stali wyprężeni jak struny, orkiestrze zaczynały marznąć palce. Fotoreporterzy ze stojącej naprzeciw wejścia do Pałacu zwyżki, z nudów próbowali zrobić jakieś zdjęcie czegoś, co się w Wielkiej Sieni działo. A Macron się spóźniał. Zgromadzeni w Wielkiej Sieni członkowie polskiej delegacji rozmawiali między sobą, ale też z tzw. ogonami - ludźmi, którzy się zajmują ich obsługą o pozbawionych wiekopomnego znaczenia sprawach. A Macron się spóźniał. Ktoś tam się zaczął głośno zastanawiać, czy Macron aby spóźnieniem swoim nie wyraża braku szacunku wobec gospodarzy, i czy nie jest to związane z problemami, jakie się pojawiły przy organizowaniu tej wizyty, ktoś inny skomentował te słowa, mówiąc temu komuś, kto je wypowiedział, że świetnie by się sprawdził, komentując w Onecie politykę zagraniczną. W końcu do Wielkiej Sieni zszedł prezydent Duda, a po chwili przyjechał prezydent Macron. Spóźniony prawie kwadrans.

Dlaczego prezydent V Republiki się spóźnił? Otóż nie chodziło o wyrażanie braku szacunku wobec gospodarzy. Zepsuł mu się samochód. Dzieło francuskiej inżynierii, renault Espace, rodzinny VAN, w tym przypadku pancerny i do tego elektryczny, przestało jechać. Zostało później porzucone na dziedzińcu prezydenckiego Pałacu, Macron zaś przesiadł się do leciwego, acz mniej zawodnego Citroëna C6, którym zwykle po Warszawie wozi się jego ambasador.

Sytuację wyszydzili polscy motoryzacyjni dziennikarze, przypominając, że odmowa współpracy ze strony Espace to dla tego modelu norma. Najbardziej zgryźliwy był redaktor Pertyński, polski juror plebiscytu World Car of the Year, który sugerował, by dobrze przemyśleć pomysły współpracy z Francją w sprawie energetyki jądrowej.

Dlaczego się czepiam tych Francuzów. Nie dlatego, że gdzieś przeczytałem, iż Caracale przez swoją awaryjność przestają latać nawet we Francji.

Zmotywował mnie sam Macron, który wzywając do jedności europejskiej, stwierdził, że nie można naśladować strategii krajów ze wschodniej flanki, bo to grozi przedłużaniem konfliktu i całkowitym zamknięciem komunikacji z Rosją. Podział Europy jest celem wojennym Rosji, więc zachowanie jedności europejskiej musi być celem nas wszystkich.

Jest z tym pewien kłopot, gdyż jedność europejska rozumiana - jak robi to Macron - jako podążanie śladem Francji i Niemiec doprowadziła do sytuacji, w której znaleźliśmy się 24 lutego.

Eco: „Szczycą się posiadaniem państwa, które zwą potężnym, lecz przez cały czas usiłują je obalić. Żaden inny naród nie potrafi tak sprawnie wznosić barykad z jakiegokolwiek powodu i przy każdym powiewie wiatru, często nie wiedząc nawet zupełnie dlaczego, i manifestować na ulicy za przykładem najgorszych mętów”. Ale ten ostatni cytat, to chyba nie à propos.

Marcin Kędryna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.