Życie ze smakiem. Jedenaste. Nie marnuj jedzenia

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Katarzyna Kachel

Życie ze smakiem. Jedenaste. Nie marnuj jedzenia

Katarzyna Kachel

Dziś Black Friday. Dzień kuszenia nas niskimi cenami, czasem najpierw sztucznie zawyżonymi, żeby lepiej prezentowały się na promocji. Kupujemy więc, co się da. W ilości, jakiej nie potrzebujemy. Głównie elektronikę, ubrania, dodatki. Nie ma nic w złego w upolowaniu okazji, ale już w marnotrawstwie zasobów, a do niego prowadzą ilościowe i kompulsywne zakupy, już jest.

W sklepach spożywczych promocjom ulegamy praktycznie cały rok. Kupujemy wielopaki albo na zapas, bo akurat była przecena. I myśląc krótkowzrocznie jedynie o naszym portfelu, zapominamy o naszych faktycznych potrzebach. Dumni z siebie targamy do domu nadmiar jedzenia, osiem jogurtów z krótkim terminem przydatności i kilo szynki w folii, by potem - o dziwo już bez poczucia, że tracimy pieniądze - połowę wyrzucić.

Polacy są na piątym miejscu w niechlubnym rankingu narodów wyrzucających największe ilości jedzenia w Europie. W całej Unii rocznie na śmietnik trafia prawie 90 milionów ton żywności. Ponad połowę z tego generują nie sklepy, nie fabryki, ale my - konsumenci, wyrzucając z pozoru drobne resztki chleba i spleśniały serek.
Chcecie kupić na Black Friday nowe buty i uciszyć wyrzuty sumienia? Nie marnujcie żywności, a rachunek się wyrówna. Gotujcie, ale nie marnujcie.

Chleb. Czerstwy jest najlepszy. Do grzanek, tostów, jako dodatek do zup albo zagęszczacz do gulaszu. Upieczony na oliwie będzie pysznym śniadaniem, np. z szybkim pesto z resztek sałat, ziół i końcówki żółtego sera. Za to chleb zamoczony w jajku i mleku, usmażony na maśle - to klasyczne grzanki francuskie. Podajemy z dżemem lub miodem. Poezja.

Owoce. Drugie po pieczywie najczęściej marnowane w naszych kuchniach. W przeciwieństwie do chleba nie dają się tak łatwo zamrozić, zwłaszcza jabłka czy cytrusy, ale za to aż proszą się, by skończyć w rondlu i zamienić w szybki dżem. Chociażby do wspomnianych wcześniej grzanek, naleśników albo zimowej, rozgrzewającej herbaty. Np. przejrzałe gruszki i pomarańcze - obierzmy i uduśmy z cynamonem, kardamonem i goździkami. W chłodny wieczór -niezastąpione.

Szynka. To nie tylko nakładka na chleb. Nie mówcie więc: „nie mam nic na obiad”, jeśli w lodówce czeka kawał wędliny. Uratujcie go przez skończeniem w śmietniku, wrzucając do zupy gulaszowej, grochówki, leczo albo zapiekanki makaronowej .

Nabiał. Sery, śmietana, jajka. O jakże szybko się psują, dranie. A wystarczy je uprzedzić i wymieszać całe to towarzystwo, przyprawić i wylać na patelnię na podduszone wcześniej kawałki papryki i pieczarek. I tadam - puszysta frittata gotowa. Nadadzą się do niej też ziemniaki z poprzedniego obiadu. Albo skraweczki szyneczki. Da się. Naprawdę.

[polecane]19420405, 19326309, 19377457, 19279601, 19318083, 19250953[/polecane]

Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.