Zofia Gołubiew. Odeszła caryca muzealnictwa. Wspomnienie

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Anna Piątkowska

Zofia Gołubiew. Odeszła caryca muzealnictwa. Wspomnienie

Anna Piątkowska

„Zawsze miała swoje zdanie”. To fraza, którą powtórzyli niemal wszyscy rozmówcy zapytani o Zofię Gołubiew. Caryca muzealnictwa. Ale też okres jej dyrektorowania w Muzeum Narodowym w Krakowie bywa nazywany „złotą epoką”. Całe swoje życie i serce oddała Muzeum Narodowemu.

„Czuję się tak, jakbym opuszczała dom, w którym się wychowałam” - mówiła odchodząc na emeryturę, bo też niemal całe życie zawodowe związała z Muzeum Narodowym w Krakowie. 41 lat.

- Do współpracowników często zwracała się: „moje dzieci”. Po zakończeniu jej kadencji, nasze drogi rozeszły się w różnych kierunkach, ale pani dyrektor interesowała się tym, co się z nami dzieje, dzwoniła, wysyłaliśmy sobie życzenia, spotykaliśmy się – wspomina dr Janusz Czop, dziś związany z Narodowym Instytutem Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów.

Ale ona sama jako największą swoją porażkę wskazała to, że nigdy nie udało jej się zrealizować marzenia, by wszyscy pracownicy muzeum byli jedną wielką rodziną, „że będziemy się wzajemnie rozumieć i doceniać”. - mówiła. - „To taka wizja niemal ogniska domowego. Pracy w przyjemnej atmosferze, w poczuciu, że każdy tutaj jest ważny, bo wykonuje jakąś część naszej służby zbiorom i społeczeństwu. I to mi się nie udało. Pewnie też z mojej winy”.

Z MNK zawodowo Zofia Gołubiew związała się dwa lata po ukończeniu studiów. Początkowo, pełniąc funkcję redaktora wydawnictwa, potem kierownika działu nowoczesnego polskiego malarstwa i rzeźby oraz zastępcy dyrektora ds. naukowych i oświatowych, a w latach 2000–2015 dyrektorem instytucji. Jeśli chodzi o tę funkcję nigdy nie używała feminatywów – jedyna kobieta wśród mężczyzn dyrektorów muzeów narodowych.

W kontekście swoje pracy nigdy nie myślała kategoriami: kariera. Pracę muzealnika postrzegała jako służbę zbiorom i ludziom.

„Kolejne szczeble? Nigdy o nie zabiegałam o nie” - mówiła. - „Gdybym wiedziała, ile czeka mnie pracy na tym stanowisku, pewnie bym to bardziej przemyślała, może nawet odrzuciła propozycję Tadeusza Chruścickiego, by zostać jego następcą”.

Odnowicielka

- Odejście pani dyrektor Zofii Gołubiew to dla nas bardzo poruszająca i smutna informacja. Zawdzięczamy jej wszechstronny rozwój naszego muzeum, przede wszystkim pod względem merytorycznym jak i inwestycyjnym. Efekty tych działań służą nam do dziś i wszyscy, zarówno pracownicy jak i widzowie, będziemy za to zawsze wdzięczni – podkreśla Andrzej Szczerski, obecny dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.

Okres jej dyrektorowania w muzeum nazywany bywa „złotą epoką”, to największa i bezprecedensowa fale remontów i modernizacji instytucji. Dzięki zabiegom Zofii Gołubiew niemal wszystkie budynki zostały pieczołowicie odnowione i dostosowane do potrzeb XXI wieku.

- Przez 15 lat sprawowania funkcji odcisnęła swoje piętno na MNK. Objęcie stanowiska dyrektora MNK po pani dyrektor Gołubiew było naprawdę dużym wyzwaniem - dodaje Andrzej Betlej, dziś dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu. - Postrzegałem panią dyrektor Gołubiew przez pryzmat podejmowanych przez nią decyzji: była osobą metodyczną i zdecydowaną, konsekwentną, np. kiedy bardzo mocno stała na stanowisku, że zbiory Czartoryskich powinny stanowić część MNK. Niemal zawsze zabierała głos na tematy istotne dla środowiska, z którym bardzo mocno się identyfikowała jako muzealnik.

To za jej dyrekcji w Muzeum Narodowym w Krakowie wyremontowano wiele oddziałów i otwarto nowe, jak Pałac Biskupa Erazma Ciołka, „Europeum”, albo udostępnione ponownie, po ponad 70 latach, Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Zmodernizowała Galerię Sztuki XIX wieku.

– Była osobą bardzo życzliwą zabytkom Krakowa. Wielką zasługą Zofii Gołubiew było przeprowadzenie niezwykle trudnej operacji remontu Sukiennic – podkreśla Maciej Wilamowski ze Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa.

O krakowskie zabytki dbała także angażując się nie tylko w prace SKOZKU, była także członkiem Rady do Spraw Muzeów działającej przy resorcie kultury.

Caryca

„W kontekście mojej dyrektury pojawiało się czasem słowo „caryca”. Otóż żadną carycą nie byłam! Co prawda, prof. Tadeusz Chrzanowski mówił o mnie z właściwym sobie wdziękiem „dyrektoressa”. Ale nie caryca. Ona by rządziła autorytarnie i bezwzględnie. To nie ja” – mówiła „Dziennikowi Polskiemu” żegnając się ze stanowiskiem dyrektorskim.

O jej silnym charakterze, podobnie jak to o własnym zdaniu, krążą legendy. „Swoich poglądów lubię bronić i dyskutować o nich” – podkreślała.

Ale to właśnie ona wprowadziła „zdemokratyzowane” zarządzanie muzeum, powołując Kolegium Dyrektorskie, w skład którego weszli także jej zastępcy. Dyrektor Gołubiew słuchała ich głosu, a potem… podejmowała decyzję, bo, jak mówiła, ona sama za wszystkie decyzje brała odpowiedzialność.

- Przyjmowała mnie do pracy – pamiętam jaka byłam wtedy przejęta i onieśmielona. Bardzo wymagająca, ale równocześnie otwarta na niekonwencjonalne sposoby popularyzacji sztuki- dzięki niej mogłam realizować pomysł upamiętnienia Marii Jaremy muralem. Szanowałam dyrektor Gołubiew za jej przekonanie, że muzeum nie powinno się bać nowych sposobów dotarcia do odbiorców sztuki, ale też za wspaniałą polszczyznę i zawsze gustowny ubiór – mówi Agata Małodobry z Muzeum Narodowego w Krakowie.

- Bywała uparta, choć zawsze z klasą. Ale potrafiła też powiedzieć „Panu to się dziwne rzeczy czasem podobają”- wspomina Łukasz Gazur, krytyk sztuki, były szef działu Kultury w „Dzienniku Polskim”.

„Zawsze miała swoje zdanie. Potrafiła realizować wizje zmieniające nasze miasto. – wspomina w pożegnaniu Zofii Gołubiew Jacek Majchrowski. - Pamiętam ją, od co najmniej trzydziestu lat naszej znajomości, jak bez trudu radziła sobie z największymi wyzwaniami w życiu publicznym, społecznym i zawodowym”.

Bywała twarda, ale potrafiła podejmować trudne decyzje, również takie, z którymi nie zgadzali się najbliżsi współpracownicy.

- Czasami dawała się przekonać – wspomina Janusz Czop. – I wspierała, gdy uznała, że jest to słuszne.

Fighterka

„Pewnie wiele osób mnie nie znosi”- mówiła w jednym z wywiadów.

W 2016 roku minister Małgorzata Omilanowska podjęła decyzję o odwołaniu Zofii Gołubiew ze stanowiska dyrektora MNK. Podobno tego dnia część pracowników otwierała szampana i świętowała.

Wśród porażek zawodowych wymienia wystawę Edwarda Hoppera, ukochanego amerykańskiego artysty, której nie udało jej się zorganizować w Krakowie.

Bilans bardziej osobisty? „Poświęciłam muzeum swoje życie. Całe czterdzieści lat. Kiedy słyszę od córki: ‘Zaniedbałaś mnie, zaniedbałaś wnuki’, wiem, że ma rację. Wiem więcej - zaniedbałam także swojego męża” – wyznała. Dodając, że nie żałuje. Choć czasami miewała wyrzuty sumienia.

„Chyba jestem mało inteligentna, skoro nie uczę się na błędach, nie wyciągam wniosków z przykrości, których doświadczyłam od ludzi. Wobec intryg stoję bezradnie, jak i wobec kłamstwa prosto w oczy. Jak mówi młodzież: ‘wymiękam’. Potrafię jednak walczyć. Mam w sobie jakąś moc. Skąd? Tego nie wiem. Może daną mi przez Pana Boga, może to kwestia wychowania? A może to świadomość, że działam nie dla siebie, lecz dla sprawy?” – mówiła kilka lat temu w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”.

- Była bardzo otwarta i wciąż ciekawa tego, co się dzieje w sztuce - wspomina Łukasz Gazur.

Pozytywnie nastawiona do świata – podkreślają rozmówcy. Już jako emerytka bywała na pokazach inicjatyw artystycznych dalekich od gmachów muzealnych. A w ostatnich miesiącach została także członkinią Kapituły Nagrody im. Kazimiery Bujwidowej, którą będą nagradzane wybitne krakowianki.

„Nie umiem się pozbyć, wyrzucić niektórych z nich - a to dlatego, że przypominają mi kogoś. Bywają dość spore, jak np. krzesło po przyjacielu, kilim otrzymany od dobrej znajomej czy obrazek namalowany przez brata. Niektóre zajmują miejsce w i tak już zatłoczonych szafach - jak szal otrzymany w prezencie od Rodziców, bezrękawnik, który uszyła mi Mama, czy niemodna dziś apaszka po ukochanej ciotce. Najwięcej rzeczy mam - co oczywiste - po mężu, który zmarł wiele lat temu, ale niejeden przedmiot na biurku czy półce przywodzi mi na myśl przyjaciół, a nawet nieco dalszych znajomych, których jednakże koniecznie chcę zachować w pamięci”- pisała w jednym z felietonów z cyklu „Drobiazgi kultury” w „Dzienniku Polskim”.

Zofia Gołubiew (ur. 20 kwietnia 1942 w Krakowie, zm. 9 marca 2022 r. ). Ukończyła studia w zakresie historii sztuki na UJ. Zawodowo związana z krakowskim Muzeum Narodowym. Była redaktorem wydawnictwa (od 1974), następnie kierownikiem działu nowoczesnego polskiego malarstwa i rzeźby (od 1980) oraz zastępcą dyrektora ds. naukowych i oświatowych (od 1996). W 2000 powołano ją na stanowisko dyrektora.

Anna Piątkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.