Zdjęcia robili u nas Sapieha i Kiepura. A Piłsudski wciąż wisi, tu nad stołem

Czytaj dalej
Fot. Fot. archiwum rodziny
Majka Lisińska-Kozioł

Zdjęcia robili u nas Sapieha i Kiepura. A Piłsudski wciąż wisi, tu nad stołem

Majka Lisińska-Kozioł

Od stu lat fotografujemy śluby, komunie, rocznice, urodziny. Tradycyjnie i perfekcyjnie. Bez ścigania się z eksperymentującą młodą konkurencją. Bo w życiu są chwile, które trzeba utrwalić bez nachalnej reżyserii - mówi Barbara Kańska-Bielak, fotograf.

W czerwcu 1918 r. Zygmunt Garzyński założył atelier przy ul. Sławkowskiej 6 w Krakowie. Pani kontynuuje rodzinną fotograficzną tradycję po sąsiedzku, czyli przy Sławkowskiej 4.
Pod tym adresem - od osiemnastu lat.

Pamięta Pani dziadka Zygmunta?
Tylko z ostatniego okresu jego życia (zmarł w 1969 roku, a dwa lata później odeszła jego żona). Przypominam sobie, że codziennie zakładał na głowę specjalną siatkę. Zaczesane do tyłu włosy trzymały się potem przez cały dzień. Był elegantem.

I bardzo barwną postacią…
Miał przeszkloną gablotę reklamującą jego atelier, która wisiała u zbiegu ulicy Szewskiej i Rynku. Wiele razy prezentowane tam zdjęcia wywoływały konsternację, jak wtedy gdy ktoś napisał obok wywieszonych właśnie uroczych fotografii przedszkolaków, że w Krakowie najlepiej dzieci robi Garzyński… Ale prawdziwą sensację wzbudziły wystawione tam artystyczne akty kobiece. Amatorów tych fotografii musiała rozpędzić policja, bo zablokowali ruch tramwajów na Rynku. W rodzinnych annałach zachowały się też opowieści o tym, jak babcia z dziadkiem okrążali Rynek na motorach, każde na swoim, by potem zajechać z fasonem na kolację do Hawełki. A raz, zapamiętał tę historię mój brat Jan Kański, małżonkowie wybrali się do Zakopanego. Dziadek jechał przodem i nie zauważył, że babcia wpadła z motorem do rowu. Nie mogła się spod swojej maszyny wydostać. Przechodził obok jakiś góral i zaczął podnosić motocykl, ale gdy zobaczył, że pod nim leży dama, fuknął tylko, żeby ją diabeł porwał, i zostawił bez pomocy. Z opresji wybawił babcię dopiero dziadek. Oboje kochali sport i działali w Cracovii, gdzie współorganizowali sekcję kolarską. Brat babci - Jan Łazarski - był torowym wicemistrzem olimpijskim z 1924 roku.

W dalszej części tekstu:

  • Jak rozwinęła się firma "Foto Garzyński"?
  • Czy studia artystyczne pomagają w pracy fotografa?
  • Jakie ciekawe historie miały miejsce w zakładzie fotograficznym?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Majka Lisińska-Kozioł

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.