Z wikingami aż po Krainę Proroka. Radosław Lewandowski i książki o okrutnym i fascynującym świecie wojowników z północy

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Tomasz Borówka

Z wikingami aż po Krainę Proroka. Radosław Lewandowski i książki o okrutnym i fascynującym świecie wojowników z północy

Tomasz Borówka

Rozmawiamy z Radosławem Lewandowskim, pisarzem, autorem powieściowej sagi „Wikingowie”. Właśnie ukazał się jej czwarty, finałowy tom - „Kraina Proroka”.

Akcja pana sagi o wikingach toczy się nie tylko, czy nawet stosunkowo niewiele w Skandynawii. Bohaterowie wędrują do dzisiejszej Hiszpanii, Polski, Rosji, Ukrainy, nad Morze Czarne i Śródziemne, a nawet pokonują Ocean Atlantycki. Wikingowie byli wszędzie?

Na początek niewybredny dowcip:

Czym się różni wesele wikinga od pogrzebu?
Tym, że po pogrzebie przynajmniej jedna osoba nie jest pijana.

Teraz zwiemy ich wikingami, ale im współcześni mieli przeróżne określenia na tych rabusiów i kupców z północy. Dla uproszczenia posłużę się obecnym nazewnictwem państw, z wyjątkiem oczywiście Bizancjum i tak: we Francji zwano ich Normanami, czyli ludem północy, w Irlandii Fingallami (jasnowłosymi cudzoziemcami gdy mówiono o Norwegach) i Dubgallami (ciemnowłosymi cudzoziemcami gdy miano na myśli Duńczyków); w Niemczech Aksemanami; w Bizancjum Warangami, w Rosji Waregami, a w krajach arabskich – do takich należała swego czasu dzisiejsza Hiszpania - Al-Madżus i Al-Vus, co oznacza niewiernych pogan czcicieli ognia. Tym ostatnim określeniem, Maurowie zwali również zaratustrian. Wzmianki o ich „wizytach” znajdziemy w relacjach wielu kultur wczesnego średniowiecza. Przypadek? Sama nazwa „wikingowie” prawdopodobnie wywodząca się od staronordyjskiego vik – zatoka – nie oznacza narodu, ale wykonywaną przez niektórych jego członków profesję. Dziś, nazwalibyśmy ją piractwem. Pływało się na wiking.

Drobiazgowo przedstawia pan okręty wikingów, ich sztukę żeglarską, uzbrojenie i rynsztunek, sposoby walki. Istnieje aż tak szczegółowa wiedza w tej dziedzinie?

Istnieje. Złożyło się na to wiele czynników. Pierwszy z nich to pisemne relacje chrześcijańskich mnichów, których zasobne i słabo bronione siedziby były naturalnymi celami ataków wikingów. Przykładem niech będzie rajd z 793 roku na klasztor w Lindisfarne w Northumbrii, uznawany za umowny początek ekspansji na Wyspy Brytyjskie. Fragment listu Alkuina, mnicha z Yorku do Ethelreda, króla Nortumbrii „My i nasi ojcowie mieszkaliśmy na tej urodnej ziemi przez blisko trzysta pięćdziesiąt lat, i nigdy dotąd w Brytanii nie widziano takiego bestialstwa, jak to, którego doświadczyliśmy z rąk tych pogan. Nikt nie sądził, że taka morska wyprawa jest możliwa. Kościół św. Kutberta – najświętsze miejsce w Brytanii – jest zbryzgany krwią sług bożych, ograbiony ze wszystkiego, splądrowany przez barbarzyńców”. Dziełem nie do przecenienia w tej materii, jest relacja pisarza biskupa Absalona – Saxo Gramaticusa (w znaczeniu człowiek uczony) zwanego też Longusem, który spisał w okresie pomiędzy połową XI a początek XII wieku, subiektywną szesnastotomową historię Danii - "Gesta Danorum".Przetrwało do czasów dzisiejszych wiele sag, opisujących codzienne życie i bohaterskie czyny skandynawskich wojów, jak saga o Grenlandczykach czy Jómsvikinga saga.

Kolejnym jest wyjątkowa ekspansywność wikingów, a co za tym idzie, wielu obcych kronikarzy miało okazję zetknąć się z ludem Odyna i opisać swoje spostrzeżenia. Bowiem należy zwrócić uwagę, że nie dla wszystkich takie spotkanie oznaczało śmierć lub niewolę. Motorem napędzającym normańskie wyprawy, był w głównej mierze handel. W 921 roku arabski pisarz Ahmad ibn Fadlan, podróżował w charakterze sekretarza w misji do króla Bułgarii Nadwołżańskiej. Ze swej podróży sporządził relację, opisując w niej między innymi napotkanych w drodze Rusów, czyli wikingów. Tu pojawia nam się kolejny ciekawy temat, czy Ruś założyli Skandynawowie, ale to na inną opowieść.

Innym powodem wyjaśniającym, dlaczego tak wiele wiemy o życiu wikingów, są obiekty, które odzyskano podczas wielu archeologicznych wykopalisk, w tym w dużych wikińskich grobach łodziowych. Przykładem niech będzie grób odkryty w kurhanie w Oseberg w Norwegii. Wydobyto z niego w dobrym stanie wiele przedmiotów codziennego użytku, jak choćby statek, trzy pary sań, wóz, przybory kuchenne, tkaniny, odzież, rzeźby. To istna kopalnia wiedzy o życiu Skandynawów. Warto zauważyć, że tak jak Normanowie chowali swoich zmarłych w kurhanach, tak Słowinie ich palili. Jak łatwo się domyślić, nie przysłużyło to się współczesnym badaniom archeologicznym.

W dalszej części:

  • O wszechświecie u wikingów
  • Czy naprawdę byli odważni i... rubaszni
  • Jak opisywać takie historie: wersja soft i wersja hard

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Tomasz Borówka

Dziennikarz, wydawca dziennikzachodni.pl, historyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.