Wybory w Bawarii wystraszyły Niemcy i Unię Europejską

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta
Andrzej Dworak

Wybory w Bawarii wystraszyły Niemcy i Unię Europejską

Andrzej Dworak

Zaskakujący wynik wyborów w Bawarii osłabił kanclerz Angelę Merkel. Nie brakuje głosów, że to jej koniec, a to co się dzieje w Niemczech przełoży się na majowe wybory do europarlamentu, gdzie mają przewagę uzyskać populiści. To jednak nie jest pewne.

Sondaże zapowiadały klęskę i ta nadeszła, chociaż w rozmiarze mniejszym niż oczekiwano - podczas niedawnych wyborów do bawarskiego Landtagu rządząca do tej pory niepodzielnie chadecka CSU straciła absolutną większość i będzie musiała wejść w koalicję. Wyniki i przebieg tych wyborów osłabiają jeszcze bardziej pozycję kanclerz Merkel, stawiają pod znakiem zapytania trwałość koalicji rządowej w Berlinie oraz wzmacniają eurosceptyków naszego kontynentu.

Gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. Cieniem na wyborczych wynikach w Bawarii kładzie się kryzys migracyjny. Bawarscy politycy próbowali opanować problemy związane z napływem migrantów sami, bez oglądania się na rząd w Berlinie, a nawet przeciwko niemu, i zyskać w ten sposób przychylność wyborców, co doprowadziło do gorszących kłótni między siostrzanymi partiami chadeckimi CDU i CSU oraz między CSU, a koalicyjną partią socjaldemokratów SPD. To spowodowało, że kosztem kłócących się koalicjantów zyskiwała antyimigrancka AfD. Dlatego przed wyborami w Bawarii politycy CSU przejęli częściowo retorykę AfD i ruszyli do wyborów, szermując ich argumentami. Spotkała ich niespodzianka, stracili głosy na rzecz lewicy.

Chadecy z CSU uczą się demokracji i pokory
Większość w regionalnym parlamencie w Monachium, stolicy Bawarii, wynosi 103 miejsca. Ponieważ CSU uzyskała 37,2 proc. głosów (ok. 10 proc. mniej niż w poprzednich wyborach) i ma 85 miejsc, musi sobie dobrać koalicjanta. Na drugim miejscu są Zieloni (17,5 proc. - prawie 9 proc. więcej niż w 2013), którzy mają 35 posłów. Z nimi CSU utworzyłaby bardzo silną koalicję, ale różnice programowe - m.in. w podejściu do migrantów - raczej wykluczą takie rozwiązanie. Najbardziej prawdopodobnym koalicjantem jest Freie Wähler (Wolni Wyborcy), czyli - jak o sobie mówią - zaangażowani w sprawy regionu obywatele, które zdobyło 11,6 proc. głosów i 27 miejsc w parlamencie. Możliwa jest także koalicja z SPD, ale kto chciałby współrządzić z partią, która zanotowała największe straty - socjaldemokraci uzyskali 9,7 proc. i 22 miejsca w Landtagu, co oznacza spadek w stosunku do poprzednich wyborów o prawie 11 proc.! Jeden koalicjant został przez CSU wykluczony na początku - chadecy nie wyobrażają sobie współpracy z AfD. Ta teoretycznie też jest możliwa, bo partia o neonazistowskich i rasistowskich tendencjach pierwszy raz zasiądzie w ławach bawarskiego parlamentu z 10,2 proc. głosów, które dały jej 22 miejsca. Do Landtagu wrócili liberałowie z FDP, ale oni sami to za mało na koalicję - ich 5,1 proc. daje 11 miejsc. Naturalnie możliwe są koalicje wielopartyjne.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Andrzej Dworak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.