Wszystko jest polityką. W oczekiwaniu na przełom

Czytaj dalej
Fot. Adam Jankowski
Ryszard Terlecki

Wszystko jest polityką. W oczekiwaniu na przełom

Ryszard Terlecki

Po ośmiu tygodniach niedzielnych demonstracji w Mińsku i innych miastach Białorusi widać wyraźnie, że władza Łukaszenki nie słabnie, a opozycja nie jest w stanie przełamać przedłużającego się impasu. Wprawdzie w ostatnią niedzielę na ulice stolicy znów wyszło około 100 tysięcy demonstrantów i nie powiodły się próby ich rozpędzenia przy użyciu armatek wodnych, to równocześnie znacznie zmalała ilość demonstracji na prowincji.

W Homlu, gdzie tydzień wcześniej skutecznie rozpędzono kilkusetosobową manifestację, tym razem na miejscu wyznaczonym na początek protestu pojawiło się zaledwie kilkadziesiąt osób. Niewielkie grupy demonstrowały w niedzielę w Brześciu, Grodnie, Witebsku oraz w powiatowym Bobrujsku. Bardzo skromnie wypadł też tradycyjny sobotni marsz kobiet w Mińsku.

Równocześnie zmienia się sytuacja międzynarodowa Białorusi wobec faktu, że większość państw europejskich nie uznaje wyniku wyborów i odmawia legalności prezydentury Łukaszenki. Litwa, Łotwa i Estonia ogłosiły listę 130 nazwisk przedstawicieli władz, odpowiedzialnych za fałszowanie wyborów i stosowanie represji, którzy nie będą wpuszczani na ich terytoria. Podobnie Unia Europejska opublikowała listę 44 osób z zakazem wjazdu na teren UE, nieobejmującą jednak Łukaszenki. Stany Zjednoczone w ramach sankcji nałożonych na Białoruś zakazały prowadzenia interesów z obywatelami USA i zamroziły środki finansowe ośmiu urzędników z Białorusi, w tym ministra spraw wewnętrznych i dowódcy oddziałów specjalnych OMON. Symboliczne sankcje ogłosiły również Wielka Brytania i Kanada. Z kolei Białoruś zażądała zmniejszenia personelu placówek dyplomatycznych Polski (z 53 do 18) i Litwy (z 25 do 14). Ogłoszono również informacje o ograniczeniu wjazdu na Białoruś przedstawicieli władz odpowiedzialnych za zastosowanie sankcji oraz o ponownej akredytacji korespondentów zagranicznych mediów. Zakazy wprowadzone przez Białoruś wobec obywateli państw Unii Europejskiej, a także europarlamentarzystów, mają obowiązywać także na granicach Rosji.

Wydaje się, że Łukaszenka przetrwał najcięższą fazę kryzysu i teraz gra na przeczekanie protestów i zmęczenie ich uczestników. Jego wyborcza rywalka Swiatłana Cichanouska prowadzi aktywną działalność międzynarodową, spotykając się z przywódcami europejskich państw, ale jej wpływ na protesty w Mińsku okazuje się bardzo ograniczony. Apele o mediację międzynarodowych organizacji nie znajdują żadnego odzewu w Mińsku. Uwagę światowej opinii bardziej zajmuje teraz konflikt między Armenią a Azerbejdżanem, podsycany przez Turcję i mniej otwarcie przez Rosję. Polski plan europejskiej pomocy gospodarczej dla Białorusi, uwolnionej od Łukaszenki, przyjęty przez przywódców Unii, będzie musiał jeszcze poczekać.

Ryszard Terlecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.