Wszystko jest polityką. Powrót Prezydentów

Czytaj dalej
Ryszard Terlecki

Wszystko jest polityką. Powrót Prezydentów

Ryszard Terlecki

W sobotę 12 listopada będziemy świadkami niezwykłego wydarzenia. W Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie zostaną pochowani trzej prezydenci Rzeczypospolitej na Uchodźstwie. Trzej prezydenci, którzy w czasach komunistycznej niewoli utrzymywali konstytucyjną ciągłość niepodległego państwa. Nie doczekali powrotu do wolnej ojczyzny, wracają po latach, by sąsiadować z ostatnim z nich, Ryszardem Kaczorowskim, poległym w Smoleńsku.

Pierwszy, Władysław Raczkiewicz, objął tę funkcję na mocy Konstytucji Kwietniowej z 1935 roku, która w sytuacji wojny i niemożności sprawowania najwyższej władzy w państwie pozwalała na przekazanie urzędu prezydenta. Wyznaczony w październiku 1939 roku przez internowanego w Rumunii prezydenta Ignacego Mościckiego, został zaprzysiężony na terenie Francji i stał na czele władz Rzeczypospolitej, od 1940 roku w Wielkiej Brytanii aż do swojej śmierci w 1947 roku. Został pochowany na Cmentarzu Polskich Lotników w Newark.

Na mocy tej samej konstytucji, ponieważ Polska nie odzyskała niepodległości, przed#śmiercią przekazał swój urząd Augustowi Zaleskiemu, w latach 1926-1932 ministrowi spraw zagranicznych, zaufanemu marszałka Piłsudskiego.

Zaleski po upływie kadencji nadal sprawował swoją funkcję, co stało się jednym z powodów politycznego rozłamu emigracji. Pozostał prezydentem aż do swojej śmierci w 1972 roku i również został pochowany w Newark. Po nim urząd objął Stanisław Ostrowski, przed wojną ostatni prezydent polskiego Lwowa. Dzięki jego staraniom możliwe stało się ponowne zjednoczenie skłóconych środowisk politycznej emigracji. Po upływie siedmioletniej kadencji przekazał urząd byłemu ambasadorowi Edwardowi Raczyńskiemu.

Powrót prezydentów ma charakter symboliczny. Misja polskich władz na uchodźstwie zakończyła się w grudniu 1990 roku, po pierwszych wolnych wyborach prezydenckich w Polsce. Prezydent Kaczorowski przywiózł wtedy do Warszawy insygnia władzy prezydenckiej, przechowywane od czasu, gdy we wrześniu 1939 roku prezydent Mościcki zabrał je z Zamku Królewskiego w Warszawie na wojenną tułaczkę. Niestety, odradzająca się Rzeczpospolita nie umiała docenić roli polskiej emigracji politycznej ani nie chciała nawiązać do porządku prawnego II Rzeczypospolitej i odciąć się definitywnie od ustroju komunistycznego, narzuconego przez Związek Sowiecki. Ten błąd mścił się w następnych latach, gdy odpowiedzialni za zbrodnie totalitarnego reżimu zachowali swoje wpływy i nadal zatruwali nasze życie polityczne. Dzisiaj, gdy powstaje Mauzoleum Prezydentów Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, przynajmniej przywracamy pamięć o ich zasługach i niezłomnej postawie w czasach, gdy Polska została pozbawiona niepodległości.

Ryszard Terlecki

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ozbychu1

Miałem cos napisać ale szkoda nawet....

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.