Wszystko jest polityką. Dla cierpliwych wyborców

Czytaj dalej
Ryszard Terlecki

Wszystko jest polityką. Dla cierpliwych wyborców

Ryszard Terlecki

Od wyborów do europarlamentu minęło już sześć tygodni, a antyrządowa opozycja wciąż trzyma nas w pełnej napięcia niepewności, czy przegrana Koalicji Europejskiej będzie miała jakieś konsekwencje przed zbliżającymi się krajowymi wyborami.

Trwa nieustająca rewia pomysłów, kto z kim, a kto bez kogo powinien uczestniczyć w nowym, błyskotliwym pomyśle budowania tego samego, co przyczyniło się do efektownej porażki.

Słabi i najsłabsi nalegają na jedność, obawiając się samotnej i sromotnej klęski, z kolei dla lidera najsilniejszych jest to jedyna okazja do zaznaczenia swojego, ostatnio mocno nadwerężonego przywództwa.

Czy silni podzielą się skromnymi łupami ze słabymi? Czy słabi zadowolą się rolami zanikających przystawek? A może słabi i najsłabsi stworzą konkurencyjny blok (lub więcej bloków) i ostatecznie uwolnią się od swoich dotychczasowych zwolenników? No bo czy warto marnować głosy na słabych?

Do wyborów parlamentarnych zostały już tylko trzy miesiące (w tym wakacje), a opozycyjne programy i silnych, i słabych, ograniczają się do zapewniania, że w niczym nie umniejszą sukcesów obozu dziś rządzącego.

Co oczywiście nie jest prawdą, bo po natychmiastowym spartaczeniu obecnej dobrej koniunktury będą musieli zlikwidować wszystkie prospołeczne i prorodzinne programy. Sami niczego nie proponują, poza obietnicą, że wszyscy będą zdrowi, bogaci i szczęśliwi.

Na razie nie zdradzają tajemnicy, jak zamierzają to osiągnąć, ale nie należy się tym przejmować, bo i tak wiarygodność zawsze była ich słabą stroną. Trudno poważnie traktować zapowiedzi wyprzedaży publicznych mediów czy likwidacji administracji wojewódzkiej, bo Polacy nie zgodzą się na zwijanie własnego państwa, podobnie jak i poza paroma samorządowymi kacykami nie zaakceptują programu Polski dzielnicowej.

O wiele bardziej realnie brzmią zapowiedzi likwidacji CBA i IPN, przywrócenia emerytalnych przywilejów ubekom czy ponownego oddania wymiaru sprawiedliwości w ręce pozostającej poza wszelką kontrolą „nadzwyczajnej kasty”. W tych sprawach można liczyć na niezawodne spełnienie obietnic, oczywiście o ile dzisiejsi oponenci obozu rządowego jakimś cudem wróciliby do władzy.

Czas mija, a opozycja wciąż szuka pomysłu na pozytywny program, który mógłby przekonać przyszłych wyborców. Dziś może liczyć na tęczowe LGBT z plusami, antykościelnych frustratów i niezawodne panie bez granic, wydaje się jednak, że to poparcie może oznaczać szybki marsz (niekoniecznie równości) w kierunku wytyczonym przez nieboszczkę Unię Wolności.

Nam pozostaje czekać zarówno na uformowanie się obozu odwrotu od dobrej zmiany, jak i na program choćby trochę wykraczający poza nihilistyczne ekstrawagancje. Czy jednak doczekamy się tego przed październikowymi wyborami?

Ryszard Terlecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.