Zbigniew Bartuś

Wściekłość i gniew, czyli komfort Pana Jarosława Kaczyńskiego i śmierć Matki Polki w szpitalnym chaosie. Kwadratura kuli Zbigniewa Bartusia

Wściekłość i gniew, czyli komfort Pana Jarosława Kaczyńskiego i śmierć Matki Polki w szpitalnym chaosie. Kwadratura kuli Zbigniewa Bartusia Fot. Fot. Wojciech Matusik
Zbigniew Bartuś

Z powodu chaosu w służbie zdrowia umarła Mama mojego kolegi. Nie było dla niej miejsca w krakowskim szpitalu, wywieziono ją na chybcika gdzieś na… Dolny Śląsk. Stamtąd dotarła tragiczna wieść. Kolega, jako drobny przedsiębiorca, podarował krakowskim szpitalom w pandemii furę maseczek, przyłbic itp. Zrobił to, choć przez kryzys jego firma zanotowała niespotykane w dziejach straty. Ale gdy potrzebował pomocy dla najbliższej osoby, nie otrzymał jej.

Przez me serce przetacza się tsunami współczucia. Na tej fali płynie jednak wściekłość i gniew. Bo jednocześnie czytam w prorządowym piśmidle, którego jedynym atrybutem jest wykoślawiony przez psychiczne polio „patriotyzm”, wynurzenia Jarosława Kaczyńskiego - uważającego się nie tylko za zbawcę narodu, ale też jego Pana. Pana życia i śmierci Polaków – w sensie dosłownym.

Dowiadujemy się, że jest on gotów wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej (która „pod pewnymi względami” wydaje mu się gorsza niż… Związek Sowiecki; pisałem już kiedyś, co myślę o politykach szerzących takie brednie), rezygnując z unijnych miliardów – w imię „wartości”. Jakież to są wartości? Rzekomo chodzi o narodową tożsamość, suwerenność i praworządność.

Zanim rzeczywistość - tworzona dziś nie tyle przez geopolityczne fatum, co przez umysłowe nieloty i emocjonalnych inwalidów – zmusi mnie, jak przodków, do umierania za Ojczyznę, mam obowiązek pytać. W jakiż to sposób Kaczyński et consortes rozumie narodową tożsamość?!

Przecie tę tożsamość tworzą w największym stopniu wybitni ludzie kultury, z którymi on jest „od zawsze” na wojnie. Jak PJK rozumie praworządność, skoro 99,9 proc. prawników nie popiera „reform” w tym obszarze?

Jak Kaczyński rozumie suwerenność? Ano tak, że wszyscy ludzie PiS, którzy – jak wskazują dowody – popełnili koszmarne błędy lub wręcz nadużycia i przekręty, nabijając kabzę w pandemii, mają pozostać bezkarni. Potrzeba do tego nie tylko pełnej władzy partii nad prokuraturą i sądami, ale i podporządkowania mediów, zwanego – cóż za hucpa! – „repolonizacją”; to tak, jakby Auschwitz nazwać „obozem reedukacyjnym”.

To zapewniłoby Jarosławowi Kaczyńskiemu tak pożądany przezeń komfort rządzenia. Zdecydowana większość Polek i Polaków takiego państwa nie chce, ale jedna trzecia, której PiS zawdzięcza władzę, ma inne „wartości”. Można je – może niesprawiedliwie – zawrzeć w haśle: „pińcset plus resentyment wobec lepiej wykształconych”. Właśnie w imię tych „wartości” - żadnych innych - Kaczyński gotów jest odrzucić Unię i jej miliardy.

Tak się składa, że kiedy 71-letni Pan Polski wygaduje te niebezpieczne brednie, zarząd województwa Małopolskiego (tworzony przez PiS), którego zaangażowanie w zwalczaniu skutków pandemii trzeba ocenić bardzo wysoko, ogłasza w mediach, iż „fundusze unijne ratują zdrowie i życie Małopolan”. Małopolscy marszałkowie zadziałali błyskawicznie i już w marcu stworzyli regionalną tarczę antykryzysową – w oparciu o pieniądze z UE. Dzięki temu udało się ocalić dziesiątki tysięcy miejsc pracy, a zarazem doposażyć szpitale w specjalistyczne karetki, środki dezynfekcyjne, maseczki… Teraz doposażane są domy opieki, szkoły, sanepid… Tak, pieniądze z Unii naprawdę ratują u nas życie.

Strach pomyśleć, ile Matek-Polek trafiłoby w nieznane i umarło, gdyby tych środków nie było, Panie Polski.

Zbigniew Bartuś

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.