Tȟašúŋke Witkó

Wódz nadaje. Ciężarówki nie mają narodowości

Wódz nadaje. Ciężarówki nie mają narodowości
Tȟašúŋke Witkó

Nieżyjący już, niestety, generał Herbert Norman Schwarzkopf Jr., w swojej, wydanej prawie trzy dekady temu biografii wspominał, jak to podczas operacji „Pustynna tarcza”, siły koalicji antysaddamowskiej użyły kuwejckich ciężarówek do przetransportowania tysięcy ton materiałów, niezbędnych wojskom do uderzenia na Irak.

Ów doświadczony dowódca żartował, że było to karkołomne przedsięwzięcie logistyczne, a wielokilometrowy sznur kolorowych pojazdów cywilnych przypominał swoją wielobarwnością gigantyczny tabor cygański. Muszę moim Czytelnikom napisać, że podobnie realizowano zaopatrywanie w Iraku i Afganistanie w pierwszej dekadzie XXI w., toteż nie jest to obecnie żadne novum. Naturalnie, nie sądzę, aby nadwiślańskie siły zbrojne chciałby ponownie wybierać się w okolice Zatoki Perskiej, bowiem nastał niespokojny czas przy naszej wschodniej granicy i powinniśmy być gotowi do ochrony własnych, narodowych interesów. W czasie zagrożenia wojennego wszystko musi być podporządkowane bezpieczeństwu państwa, dlatego już teraz powinniśmy przygotować pewne plany wsparcia armii, wykorzystując do tego wszystkie środki, nawet zagraniczne, bowiem z neoliberalnej ekonomii możemy wywieść, że ciężarówki nie mają narodowości.

Ciężarówki nie mają narodowości, podobnie jak kapitał, dlatego wszystko co jeździ po naszych drogach winno być spożytkowane do obrony państwa polskiego. Żołnierze rozumieją, że jest to abecadło sztuki operacyjnej, ale ja osobiście chciałbym, by dowiedzieli się o tym właściciele firm kurierskich, tak dzielnie operujących na naszym rynku. Dlaczego? Ano dlatego, że wówczas sobie uświadomią, iż będą partycypować w kosztach obrony Rzeczpospolitej. Tak, mają Państwo rację, że po takim jasnym podstawieniu sprawy, w Berlinie podniesie się wrzask i wszystkie media lewicowo-liberalne zaczną twierdzić, iż zawłaszczamy teutońskie mienie, ale tym sposobem zaniepokoimy naszych zachodnich sąsiadów, że zbrodnicze działania Kremla są także problemem gabinetu Olafa Scholza.

Gabinet Olafa Scholza, podobnie jak wszystkie rządy nad Sprewą, działają dla dobra niemieckiej gospodarki i nie przejmują się tym, co piszą o nich inni. Dobrze byłoby wysłać w Polskę grupy wojskowych logistyków z zadaniem porobienia dokumentacji fotograficznej parkingów przy sklepach wielkopowierzchniowych i dać przeciek do prasy, że w razie konfliktu, zgromadzone w magazynach sieci handlowych zapasy będą zarekwirowane, a do ich przerzutu użyje się maszyn zagranicznych firm transportowych. Gwarantuję wszystkim, że w radach nadzorczych koncernów zagrzeją się najpierw kalkulatory, na których będą szacowane ewentualne starty, a później telefony z żądaniem interwencji na szczeblu ministerialnym. Wykażmy inicjatywę i zmuśmy do aktywności siły mogące wpłynąć realnie na Putina.

Niech Niemcy wiedzą, że próby destabilizacji warszawskiego rządu uderzą ich po kieszeni. Operacja jest prosta do przeprowadzenia, praktycznie bezkosztowa i z gwarantowaną skutecznością, zaś wszystkim jej krytykom można powtarzać, że przecież ciężarówki nie mają narodowości.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.