Tȟašúŋke Witkó

Wódz nadaje. Błyszczący płot

Wódz nadaje. Błyszczący płot
Tȟašúŋke Witkó

Dokładnie 13 lat temu, 5 listopada 2009 r., późnym wieczorem wylądowałem na lotnisku Kraków-Balice. Tak zakończyłem moją siedmiomiesięczną służbę na V zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego w ówczesnej Islamskiej Republice Afganistanu. Po zrobieniu niezbędnych badań lekarskich postanowiłem udać się na zasłużony urlop.

Podczas podróży z Krakowa do rodzinnej wsi mojej mamy, autobus zatrzymał się nieco dłużej naprzeciwko bramy wjazdowej do jednostki wojskowej w miejscowości Regny, położonej między Koluszkami a Tomaszowem Mazowieckim. Wpatrywałem się w ażurowe wrota, nieświeże ściany biura przepustek i smętnie kiwającego się na piętach cywilnego wartownika, który, znudzony niczym mops, palił papierosa niedbale ukrytego w dłoni.

Uderzyły mnie cisza i niesamowity bezruch panujące po wewnętrznej stronie ogrodzenia. Przypominałem sobie intensywność działań wojsk na azjatyckiej ziemi i zestawiłem to z marazmem królującym w zielonym garnizonie. Porównanie wypadło bardzo blado dla Regien i wówczas, w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że za kilka lat to wszystko się zmieni na lepsze, a symbolem przepoczwarzenia będzie nowiuśki, błyszczący płot.

Błyszczący płot, ze szczytem zwieńczonym drutem żyletkowym, zwanym concertiną, otaczający przywołaną powyżej jednostkę miałem okazję obejrzeć kilka dni temu, podczas podróży na groby bliskich. Pięknie wymalowane ściany wartowni i pomieszczeń dla służb dyżurnych cieszą oko oraz stanowią ładne tło dla nowego ogrodzenia. Kilkadziesiąt metrów dalej biegną tory kolejowe, które znikają gdzieś za kolejną bramą - także nowo posadowioną i lśniącą świeżością stali - a niedawno wycięte krzaki i skoszona trawa na nasypie sugerują, że ktoś tym wszystkim zawiaduje gospodarską ręką.

Wszędzie widać wyraźne, żółte tablice ostrzegające w kilku językach przez nieuprawnionym przekroczeniem granicy terenu militarnego. Całość sprawia jak najlepsze wrażenie i można łatwo wywnioskować, że poczyniono duże nakłady, by owemu zapomnianemu przez Boga i ludzi zakątkowi przywrócić należną świetność.

Świetność - z mozołem, powoli i w bólach - wraca także do wojskowych garaży, gdzie sukcesywnie trafia i będzie trafiał sprzęt, który zastąpi poradzieckie uzbrojenie oraz wyposażenie. Paradoksalnie, starcie rosyjsko-ukraińskie spowodowało rzecz do niedawna niewyobrażalną - resort obrony kupuje technikę w ilościach hurtowych i za duże pieniądze, a społeczeństwo przygląda się temu, nawet jeśli nie z zadowoleniem, to ze zdecydowaną aprobatą. Od czasów „zimnej wojny” nasz kraj nie uczestniczył w wyścigu zbrojeń, bowiem lata bez zagrożenia wszystkich nas uśpiły.

Część wojska zmieniła swoją rolę na ekspedycyjną, zaś pozostali, z braku środków, zapadli w swoiste odrętwienie.

Odnowa ruszyła w 2015 r., a wszystko gwałtownie nabrało rozpędu po 24 lutego 2022 r., kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że moskiewski niedźwiedź znów łaknie krwi. Zmiany w naszych siłach zbrojnych - w dłuższej perspektywie czasowej - wyjdą nam na dobre, a dla mnie osobiście symbolem pozytywów zostanie opisany błyszczący płot.

Howgh!

Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji.

Tȟašúŋke Witkó

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.