Włodzimierz Puchalski. Życie z przyrodą i aparatem fotograficznym

Czytaj dalej
Fot. Paweł Stachnik
Paweł Stachnik

Włodzimierz Puchalski. Życie z przyrodą i aparatem fotograficznym

Paweł Stachnik

Włodzimierz Puchalski uznawany jest za najwybitniejszego polskiego fotografa przyrodniczego. Przypomina go wystawa w Międzynarodowym Centrum Kultury.

Pokolenie dzisiejszych 50- i 60-latków pamięta na pewno telewizyjne filmy przyrodnicze Włodzimierza Puchalskiego emitowane w latach 80. w niedzielne przedpołudnia. Ten znakomity przyrodnik, fotograf i filmowiec przenosił nas wtedy w niezwykły świat rozlewisk Biebrzy, bieszczadzkich lasów, mazurskich jezior, Puszczy Białowieskiej. Świetnie nakręcone i zaopatrzone w fachowy komentarz filmy były wspaniałą lekcją przyrody. Dziś dorobek Włodzimierza Puchalskiego jest nieco zapomniany. Zepchnęły go w cień, skądinąd też świetne produkcje National Geographic, BBC czy Animal Planet. Szansą na przypomnienie postaci i twórczości polskiego przyrodnika jest poświęcona mu wystawa prezentowana właśnie w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie zatytułowana „Domowroty. Włodzimierz Puchalski”.

Fotograficzny talent

Nasz bohater urodził się 6 marca 1909 r. w majątku ziemskim w Mostach Wielkich koło Lwowa. Jego ojciec był zawodowym c.k. oficerem i przyrodnikiem amatorem. Obserwując go mały Włodek uczył się robić zdjęcia. Samodzielną przygodę z fotografią zaczął w wieku 14 lat, gdy dziadek podarował mu pierwszy aparat. Wtedy też razem z ojcem zaczął polować. Myślistwo stało się z czasem jego drugą życiową pasją.

We Lwowie ukończył XII Gimnazjum Państwowe, a we Włodzimierzu Wołyńskim Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii. Potem studiował agronomię na Wydziale Rolniczo-Leśnym Politechniki Lwowskiej. Zawodowe życie związał jednak nie z rolnictwem, a fotografią. Już w 1927 r., w wieku 18 lat, miał we Lwowie swoją pierwszą indywidualną wystawę, zatytułowaną „Żaba”. Na studiach należał do Koła Fotografów przy Towarzystwie Bratniej Pomocy Studentów. Po zakończeniu studiów, od 1933 r. współpracował z prof. Witoldem Romerem, szefem Zakładu Fotochemii Politechniki Lwowskiej. Uczył się tam sztuki filmowania.

To właśnie prof. Romer namówił młodego Puchalskiego, by wziął udział w konkursie fotograficznym organizowanym co roku przez pismo myśliwskie „Łowiec Polski”. Okazało się, że młody człowiek ma talent – potrafi uchwycić piękny widok, wyjątkowy moment, ciekawie ustawione zwierzę. Od 1933 do 1938 r. Puchalski cztery razy zdobył w tym konkursie pierwszą nagrodę, raz drugą, a raz piątą. Mało tego, lwowskie wydawnictwo Książnica Atlas (należące do prof. Romera) wypuściło w latach 1937-1939 kilkaset widokówek z jego zdjęciami. W 1936 r. Puchalski miał pierwszą autorską wystawę fotografii przyrodniczych i myśliwskich w lwowskim Muzeum Przemysłowym, a kolejną w 1938. Obie zostały świetnie przyjęte, przynosząc mu uznanie i zawodową sławę. W 1937 r. zadebiutował za granicą i to od razu z sukcesem: zdobył Złoty Medal na Międzynarodowej Wystawie Łowieckiej w Berlinie.

Współpraca z prof. Romerem zaowocowała też pierwszym filmem nakręconym przez Puchalskiego i zatytułowanym „Bezkrwawe łowy”. Półtoragodzinny, czarno-biały obraz powstał w 1936 r., premierę miał trzy lata później we Lwowie i wzbudził entuzjazm krytyków. Dziś określany jest jako pierwszy polski dokument przyrodniczy.

Młody fotograf stał się znany. Współpracę nawiązały z nim prestiżowe pisma: wspomniany „Łowiec Polski”, „Wszechświat” i „National Geographic Magazine”. Prezydent Ignacy Mościcki zaprosił go do dokumentowania swoich polowań urządzanych co roku dla gości w Puszczy Białowieskiej. W ten sposób Puchalski miał w 1938 r. okazję fotografować myśliwską wizytę wielkiego łowczego Rzeszy Hermanna Göringa.

- We Lwowie Puchalski zetknął się ze środowiskiem awangardy silnie eksperymentującym z fotografią: Henrykiem Mikolaschem i Witoldem Romerem. Ciekawe jest, że on sam poszedł w zupełnie innym kierunku, nie eksperymentu, a fotografii dokumentacyjnej. Przeważyła w nim miłość do przyrody – mówi dr Monika Rydiger, współkuratorka krakowskiej wystawy.

Bociany wracają

W 1937 r. Puchalski rozpoczął pracę w Zakładzie Anatomii Zwierząt i Histologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Został asystentem znakomitego ornitologa prof. Kazimierza Wodzickiego. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami opracował tam nowatorską wówczas metodę wykorzystania filmów i przeźroczy podczas zajęć ze studentami.

W 1937 r. towarzyszył prof. Wodzickiemu podczas eksperymentu naukowego przeprowadzonego we wsi Butyny koło jego rodzinnych Mostów Wielkich. Prof. Wodzicki chciał w praktyce sprawdzić, czy bociany przymusowo przemieszczone na różne odległości od gniazda są zdolne powrócić do domu. Chodziło o zbadanie słynnej ptasiej umiejętności odnajdywania drogi i wpływu, jaki ma na nią magnetyzm Ziemi.

W tym celu odłowiono w Butynach 13 bocianów, zaobrączkowano i wyposażono w przymocowane do głowy namagnesowane stalowe blaszki. Następnie wywieziono je w rozmaite miejsca, m.in. samochodami na odległość 50 i 111 km, pociągami 306 km do Warszawy i 660 km do Bukaresztu oraz samolotem 2260 km do Liddy w Palestynie. Większość ptaków wróciła.

To właśnie Puchalski zaproponował wieś Butyny, w której co roku gniazdowało około 100 bocianów, on też dokumentował eksperyment (zdjęcia można oglądać na wystawie). W nawiązaniu do tego właśnie badania krakowska ekspozycja nosi tytuł „Domowroty” (polska wersja angielskiego „homing”).

– Główny kurator wystawy, Andrij Bojarow ze Lwowa, zaproponował, by te „domowroty” odnieść także do obecnej sytuacji wojny na Ukrainie. Sytuacji ludzi, którzy musieli opuścić swoje domy, ale zapytani o plany odpowiadają od razu, że chcą wrócić do domu – mówi dr Rydiger.

Dobrze rozwijającą się karierę Włodzimierza Puchalskiego przerwała wojna. W kampanii wrześniowej wziął udział jako podporucznik artylerii konnej, walczył m.in. na Lubelszczyźnie i Wołyniu. Okupację spędził pracując od 1940 r. jako leśniczy w powiecie tarnobrzeskim. Sprzęt fotograficzny zakopał w Puszczy Sandomierskiej i podczas wojny zdjęć nie robił. Dwa razy został aresztowany przez Niemców. Pod koniec wojny ukrywał się w Krakowie.

Tam też zamieszkał po wyzwoleniu. Znalazł pracę w Katedrze Genetyki UJ, a potem w Instytucie Zootechniki UJ, gdzie stworzył dział dokumentacji fotograficznej i filmowej zwierząt. W Krakowie uczestniczył w organizowaniu Instytutu Filmowego. Mieszkał w willi przy ulicy (nomen omen) Sarnie Uroczysko na Woli Justowskiej.

Był już wtedy żonaty Izabelą Czecz de Lindenwald. Poznał ją przed wojną podczas wizyty u jej ówczesnego męża Wincentego Chrzanowskiego w Moroczynie koło Hrubieszowa. Puchalski zakochał się wtedy w urodziwej Izabeli, ale mogła to być tylko miłość platoniczna. Gdy jednak podczas okupacji Chrzanowski zmarł, Włodzimierz i Izabela mogli się bez przeszkód pobrać. Puchalski został wtedy ojczymem jej syna, późniejszego wybitnego historyka sztuki Tadeusza Chrzanowskiego.

Albumy i filmy

Po przymusowej okupacyjnej przerwie Puchalski był stęskniony za fotografowaniem. Od razu też rzucił się w wir pracy. W 1947 r. nakręcił swój pierwszy powojenny film „Ptasia wyspa” (na stawie Grabownica na Dolnym Śląsku). Kręcił też w Karkonoszach i na ziemi kłodzkiej, przybliżając widzom krajobrazy, florę i faunę Ziem Odzyskanych. Od lat 50. związany był z Wytwórnią Filmów Oświatowych w Łodzi.

Cały ten czas był dla niego niezwykle owocny. Ciągle fotografował wydając kolejne cieszące się popularnością albumy, m.in. „Bezkrwawe łowy” (1951), „Rok w puszczy” (1960), „Gady i płazy” (1967), „Przyroda Polski” (1969), „Ptaki naszych pól, łąk i wód” (1979). W sumie ukazało się ich ponad 50, niektóre nadal są wznawiane.

- Na zdjęciach, które pokazujemy widać znakomity warsztat autora. Jakość fotografii nie wynika tylko z cierpliwości tego człowieka, który godzinami stał w zaroślach i mokradłach czekając na ptaka lub zwierzę, ale ze znakomitego warsztatu. A zawdzięczał go lwowskiej szkole fotografii, z której wyszedł – wyjaśnia dr Rydiger.

Kręcił też kolejne filmy przyrodnicze: „Zima w Puszczy Białowieskiej” (1947), „Instynkt macierzyński ptaków” (1954), „Wyspa piór i puchu” (1959), „W krakowskim Ogrodzie Botanicznym” (1968), „W krainie Czarnej Hańczy” (1974), „Bąki, bączki, ślepowrony” (1978) i wiele innych. W 1968 r. kupił 200-letnią drewnianą chałupę w Morusach koło Tykocina i co roku zjeżdżał tam z żoną i córką. Cieszył się z kontaktu z przyrodą, uprawiał ogródek, była to też baza do wypraw nad Biebrzę i Narew.

W 1957 i 1958 r. Puchalski jako filmowiec wziął udział w dwóch polskich wyprawach arktycznych na Spitsbergen. Nakręcił tam kilkanaście tysięcy metrów taśmy filmowej. Stało się to materiałem dla jego kolejnych przyrodniczych filmów, tym razem o przyrodzie Arktyki. Kolejny raz pojechał na północ w 1978 r., z trzecią wyprawą Polskiej Akademii Nauk. Był już na emeryturze, niedomagało mu zdrowie, przeszedł dwa zawały. 19 stycznia 1979 r. w takcie robienia zdjęć w Stacji Badawczej im. Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego Puchalski zasłabł, stracił przytomność i zmarł. Pochowano go w pobliżu stacji. W 1980 r. jego druga żona Alana postawiła tam nagrobek wykonany przez znanego krakowskiego rzeźbiarza Bronisława Chromego.

Wystawę „Domowroty. Włodzimierz Puchalski” można oglądać w MCK do 6 listopada.

Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.