Wiszacego na sznurze syna odcięła mama. Jest w śpiączce

Czytaj dalej
Fot. Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek

Wiszacego na sznurze syna odcięła mama. Jest w śpiączce

Krystyna Trzupek

Rok temu niespełna 18-letni Sebastian Kryta z Paszkówki targnął się na swoje życie. Cudem odratowany w ostatniej minucie przez mamę Katarzynę obecnie przebywa w śpiączce w limanowskim RehStabie. Kobieta zbiera pieniądze na dalsze leczenie i rehabilitację syna.

Proszę nie pytać co czuje matka syna, którym się opiekowała, czytała bajki, uczyła stawiać pierwsze kroki, kołysała do snu, prowadziła do szkoły, i którego odcina wiszącego na sznurze. Proszę nie pytać, co czuje matka, która patrzy, jak jej całe sine i sztywne dziecko kołysze się na drzewie. Tego dnia pękło mi serce, coś we mnie na zawsze umarło – szepcze przez łzy matka chłopaka.

Krzyk przerażenia

Ten obraz wraca do niej jak bumerang. Nic nie zapowiadało tragedii. 8 maja 2017 r. Ta data ostrzem wyryła się w sercu 39-latki. Tego dnia Sebastian wrócił do domu ze szkoły o godz. 17.00. Jeszcze pojechał z nią do sklepu na zakupy, potem poszedł grać na komputerze. Wieczorem wyszedł z domu.

-O 20.00 dostałam SMS-a od jego dziewczyny, że Sebastian chce się powiesić – wspomina pani Katarzyna łamiącym się głosem. Kobieta wsiadła do samochodu. Nagle coś ją tknęło. Wróciła do domu. Porwała leżący w szufladzie nóż i pobiegła do lasu za stodołę. Było ok. godz. 21.00, robiło się już ciemno. Włączyła latarkę w telefonie. Nagle, kilkadziesiąt metrów od domu w świetle lampki zobaczyła, wiszące w powietrzu na wysokości jej głowy, buty syna.

Powietrze rozdarł jej przeraźliwy krzyk: Sebastian! Ten swój krzyk, pełen żalu, bólu, przerażenia, rozpaczy słyszy do dziś, budzi ją każdej nocy. Krzyk, który rozdziera powietrze, rozrywa serce.

Najniższa gałąź na drzewie była jakieś dwa metry od dołu. Kobieta próbowała ją dosięgnąć. W głowie miała tylko jedną myśl: wspiąć się na drzewo i odciąć syna. Nie wie, skąd wzięła tę siłę, jakim cudem dosięgnęła tej gałęzi, podciągnęła się na niej i z nożem w zębach wdrapała się na drzewo, przecięła sznur i delikatnie spuściła ciało syna na ziemię. Zadzwoniła po pogotowie i przez 20 minut reanimowała syna. Karetka zabrała 18-latka do szpitala w Wadowicach. Na skutek niedotlenienia doszło do poważnego uszkodzenia mózgu. - Pierwsze trzy doby będą decydujące – mówili lekarze, ale nie ukrywali, że stan jest krytyczny.

Czytaj więcej i dowiedz się, jak wyglądało życie Katarzyny po tych tragicznych wydarzeniach.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Krystyna Trzupek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.