Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Wielki awanturnik XX wieku. Peregrynacje Ignatza Trebitsch-Lincolna

Czytaj dalej
Fot. Domena publiczna/Wikipedia
Wojciech Rodak

Wielki awanturnik XX wieku. Peregrynacje Ignatza Trebitsch-Lincolna

Wojciech Rodak

Węgierski złodziej zegarków, brytyjski poseł, niemiecki protonazista, buddyjski mnich… To tylko niektóre z wcieleń węgierskiego Żyda, o którym przed stu laty mówił cały świat

Równie groteskowo diabolicznego gestapowca jak pułkownik SS Josef Meisinger nie wymyśliłby nawet Tarantino. „Przerażające indywiduum - opisywał go jeden z jego kolegów - wielki, kostropaty, łysy, o nieprawdopodobnie brzydkiej twarzy”. Odrażająca fizis pasowała do natury zadań, które mu powierzano. W latach 30. stał na czele Centralnego Biura Rzeszy ds. Walki z Homoseksualizmem i Aborcją. W czasie kampanii wrześniowej był zastępcą szefa Einsatzgruppe IV, odpowiedzialnej za egzekucje tysięcy Polaków. Potem objął funkcję szefa SS i Policji w dystrykcie warszawskim. To on rozpoczął niemieckie rządy terroru w Warszawie. Nazywano go „Rzeźnikiem”. Odpowiadał m.in. za masakry w Palmirach, zbrodnię wawerską i organizację warszawskiego getta. Wiosną 1941 r. podpadł swoim przełożonym i został wysłany do „bratniej” Japonii, gdzie szefował komórce Gestapo przy ambasadzie Rzeszy w Tokio. Nie poprzestawał na pracy wywiadowczej. W maju 1941 r. odwiedził okupowany przez Japończyków Szanghaj. W dalekowschodniej metropolii przebywało wówczas ok. 20 tys. zbiegłych z Europy Żydów. Meisinger bezskutecznie nakłaniał swoich azjatyckich kolegów, by czym prędzej stworzyć dla nich obóz koncentracyjny albo zesłać ich na statkach na pełne morze i zagłodzić na śmierć.

W tym kontekście doprawdy trudno jest zrozumieć, dlaczego twardogłowy i doświadczony gestapowiec spotkał się wówczas z buddyjskim mnichem Czao Kungiem. Ów 62-letni duchowny o zasępionym obliczu, co powszechnie wiedziano, do niedawna nazywał się Ignatz Trebitsch-Lincoln i nie dość, że był Żydem, to do tego znanym politycznym hochsztaplerem. Nie bacząc na jego pochodzenie i reputację, Meisinger wysłuchał go uważnie. Relację z ich rozmowy przytoczył w swoich wspomnieniach niemiecki dyplomata H. G. Stahmer, jej bezpośredni świadek:

„[…] Trebitsch powiedział Meisingerowi, że mędrcy z Tybetu, reprezentujący swego rodzaju nieoficjalny rząd światowy, uważają, iż Niemcy dojrzeli do zawarcia pokoju. Jego tybetańscy mistrzowie wyznaczyli go, by podjął konieczne działania w tym kierunku. Oczekiwał, że szybko zostanie zaaranżowane jego spotkanie z Hitlerem. Na to Meisinger zapytał go, jak uwiarygodni się przed Hitlerem i jakimi argumentami go przekona. Trebitsch odparł, że jak tylko zostanie sam z Führerem, to ze ściany wyjdą Trzej Mędrcy z Tybetu. Argumentował, że to będzie najlepszy dowód na nadprzyrodzone moce Najwyżej Wtajemniczonych”.

Można by uznać relację Stahmera za wyssaną z palca barwną anegdotkę weterana dyplomacji, gdyby ślady po niej nie zachowały się wśród oficjalnych dokumentów niemieckiego MSZ. 15 maja 1941 r. Meisinger depeszował do Berlina:

„Miałem dziś długą rozmowę […] z buddyjskim przeorem Czao Kungiem. Przedstawił mi wiele ciekawych spostrzeżeń i sugestii dotyczących działań w Chinach, Tybecie i Indiach. Są one warte rozważenia. […] Gotów jest wyruszyć do Berlina, by je przedstawić wyższym czynnikom. Uważam, że jego kwalifikacje są wysokie, a wpływy w kręgach buddystów potężne. Czekam na rozkaz [z Berlina] w sprawie jego podróży [...]”.

Odpowiedź ze stolicy III Rzeszy nadeszła szybko i nie była dla Mesingera przyjemna. Reinhard Heydrich rugał go za podejmowanie jakichkolwiek rozmów o polityce zagranicznej. „Poza tym wiecie, że Lincoln jest Żydem” - kończył lakoniczny komunikat szef Gestapo, stanowczo ucinając korespondencję w tej sprawie.

Ignatz Trebitsch-Lincoln jako brytyjski poseł i jako buddyjski mnich
Domena publiczna/Wikipedia [b]Josef Meisinger [/b] Urodził się w 1899 r. w Monachium. Brał udział w I wojnie światowej. Za odwagę wyróżniono go Żelaznym Krzyżem. Potem walczył z rewolucją w Niemczech w szeregach Freikorpsu. Od 1922 r. służył w policji. W 1933 r. trafił do SS. W latach 30. stał na czele Centralnego Biura Rzeszy ds. Walki z Homoseksualizmem i Aborcją. W latach 1939-41 był szefem SS i Policji w dystrykcie warszawskim. Wiosną 1941 r. wysłano go do Japonii, gdzie przebywał do końca wojny. Następnie schwytano go. Trafił do Polski, gdzie został osądzony. Stracono go w 1947 roku

Ta kuriozalna historyjka pokazuje, że Trebitsch-Lincoln, jak każdy wybitny oszust, był mistrzem pierwszego wrażenia. Potrafił zjednać sobie nawet bezwzględnego esesmana. Wcześniej, w toku swego bujnego życia, wśród uwiedzionych jego bałamutną charyzmą znaleźli się m.in. protestanccy duchowni, brytyjscy politycy, wielcy biznesmeni, skrajnie prawicowi spiskowcy z Niemiec czy chińscy generałowie. Ta zdolność umożliwiała mu wcielanie się w kolejne role - misjonarza, parlamentarzysty, szpiega, naftowego barona. Gdy w 1941 r. rozmawiał z Meisingerem, był już cieniem awanturnika, o którym rozpisywano się przeszło 20 lat wcześniej. Swoje wieloletnie peregrynacje po całym globie rozpoczął w miasteczku leżącym w samym środku dzisiejszych Węgier, dokładnie 110 km na południe od Budapesztu.

Od złodzieja do wikarego
Ignatz Trebitsch przyszedł na świat 4 kwietnia 1879 r. w Paks, sennym miasteczku w sercu puszty. Wywodził się z rodziny ortodoksyjnych Żydów. Ojciec naszego bohatera był prosperującym kupcem zbożowym, dysponującym flotą barek pływających po Dunaju. Matka zajmowała się domem i wychowaniem całej czeredy dzieci (urodziła ich szesnaścioro; kilka zmarło w wieku niemowlęcym).

Ignatz ukończył żydowską czteroklasową szkołę podstawową w rodzinnym mieście, a potem wysłano go do Bratysławy, gdzie kształcił się dalej, pomieszkując u krewnych. To tutaj biegle opanował język niemiecki, który tak bardzo potem przydał mu się w życiu. Poza tym, przebywając daleko od despotycznych rodziców, mocno się usamodzielnił.

Miał osiemnaście lat, właśnie wyleciał ze studiów na budapeszteńskiej akademii teatralnej, gdy wygodne i dostatnie życie jego rodziny obróciło się w perzynę. Krach na giełdzie spowodował, że Trebischowie z dnia na dzień stali się bankrutami. Wtedy Ignatz zszedł na złą drogę. W 1897 r. był poszukiwany w związku z kradzieżami zegarków i innych precjozów w Budapeszcie i Trieście. Po raz pierwszy w życiu grunt zaczął mu się palić pod nogami. Dlatego też zbiegł z Austro-Węgier do Wielkiej Brytanii. Tak rozpoczął swoją trwającą dziesięciolecia tułaczkę.

Dalej dowiesz się:

- w jakich okollicznościach Trebitsch został misjonarzem

- jak udało mu się dostać do brytyjskiego parlamentu

- czym zajmował się w Chinach

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Wojciech Rodak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Bilety do Aqua Parku w Krakowie!

Bilety do Aqua Parku w Krakowie w prezencie z prenumeratą

109,00 189,00

Kup prenumeratę cyfrową na 90 dni, a otrzymasz bilety dla 2 osób do Aqua Parku w Krakowie!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.