Traktor na choince. Święta religijne w czasach panowania rządów komunistycznych

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Łucja Marek, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Traktor na choince. Święta religijne w czasach panowania rządów komunistycznych

Łucja Marek, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają. Przez cały okres komunistycznych rządów w Polsce wśród dni wolnych od pracy figurowały najważniejsze święta religijne: Wielkanoc, Boże Narodzenie, Wszystkich Świętych oraz Boże Ciało.

Aparat partyjno-państwowy zdawał sobie sprawę z niemożności ich likwidacji, dlatego dążył do ich desakralizacji i „wykarczowania tradycji obowiązujących kalendarzowo świąt kościelnych”.

Gwiazdki i choinki noworoczne

W okresie stalinizmu przyjął się zwyczaj organizowania na przełomie grudnia i stycznia spotkania dla dzieci w pałacu Rady Ministrów. O ile w 1947 r. odbyło się ono przed Wigilią, w świątecznej atmosferze, a prezenty wręczał Święty Mikołaj w asyście aniołków, to rok później zorganizowano je w sylwestra, paczki rozdawał premier Józef Cyrankiewicz, a dzieci zaproszono na sylwestrowy bankiet.

Zmieniono tradycję Bożonarodzeniową w świecką „gwiazdkę” i „choinkę” noworoczną, zastępując elementy religijne socjalistyczną treścią. Spotkania choinkowe wpisywały się w politykę marginalizacji Świąt Bożego Narodzenia i propagowania wartości ustrojowych, a zarazem ocieplały wizerunek władz.

Świecki charakter miały też spotkania świąteczno-noworoczne dla najmłodszych inspirowane przez partię robotniczą oraz imprezy organizowane przez Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci (od 1949 r. już tylko TPD, bez przymiotnika Robotnicze). W wytycznych i instrukcjach zalecano, aby na świątecznym drzewku zamiast tradycyjnych ozdób zawieszać modele fabryk, traktorów, narzędzi pracy, sylwetki robotników, herby miast (zwłaszcza na tzw. ziemiach odzyskanych), a także szóstki - symbol planu sześcioletniego, czy gołąbki - symbol pokoju.

Istotę świąt Bożonarodzeniowych sprowadzano do prezentów, zakupów i konsumpcji

Już w 1947 r. Zarząd Główny RTPD zwracał uwagę, że owe spotkania „powinny mieć charakter postępowy”. Zalecano, aby w treści pogadanek, charakterze zabaw, ozdobach choinkowych, programie artystycznym podkreślać: „wartość pracy dla kraju, solidarność rodziców naszych dzieci […], którzy stanowią polską klasę robotniczą”, a także promować „ideę braterstwa narodów i ich międzynarodową solidarność w walce o pokój”.

Boże Narodzenie bez narodzenia Boga

Rządowe przyjęcia dla dzieci przeminęły wraz z końcem stalinizmu w Polsce. Z kolei imprezy TPD stały się wzorcem dla organizowanych na masową skalę szkolnych oraz zakładowych choinek i gwiazdek noworocznych, które później ewoluowały w kierunku zabaw z bogatym programem artystycznym, np. bajkami na lodzie. Rozrywka zastąpiła religijne treści, a laickie ersatze symbole bożonarodzeniowe. Sowiecki Dziadek Mróz i świecki Mikołaj w czapce z pomponem wypierali wizerunek świętego z Miry.

Śnieżynki zdetronizowały jego niebiańskich pomocników, a gwiazda czerwona próbowała przejąć rolę gwiazdy betlejemskiej. Desakralizacja świątecznych obyczajów postępowała. Leonard Pełka, badacz obrzędowości, pisał u schyłku dekady rządów Edwarda Gierka: „Miejsce gwiazd, aniołków i bibułowych łańcuchów zajęły na choince kolorowe bombki, śnieżynki i lampki elektryczne. Mikołaj staje się symbolem reklamy świątecznej w domach towarowych”.

Ozdoby religijne zamieniano w PRL na elementy symbolizujące postęp cywilizacyjny i rozwój techniczny. Szablony dekoracji na świąteczną choinkę, proponowane do wykonania przez dzieci np. przez poczytny „Płomyczek”, nie miały nic wspólnego z istotą świąt Bożego Narodzenia. Dla przykładu, w 1973 r. polecano takie ozdoby jak rakieta, myszka, postać w stroju ludowym. W środkach masowego przekazu pomijano symbolikę chrześcijańską lub nadawano jej laicki charakter. Tradycje bożonarodzeniowe przedstawiano jako element ludowych wierzeń i zwyczajów. Przesuwano akcent obchodów świątecznych z celebracji powitania Bożej Dzieciny na powitanie nowego roku i bilans minionych dwunastu miesięcy.

Istotę świąt Bożonarodzeniowych sprowadzano do prezentów, zakupów i konsumpcji, lepiej zaopatrując też w tym czasie sklepy w asortymenty. Zdesakralizowano kartki świąteczne i życzenia bożonarodzeniowe, akcentując w nich nadejście nowego roku. W tym duchu na łamach prasy zamieszczano „Życzenia Świąteczne i Noworoczne”. Zakłady pracy życzyły sowim pracownikom „Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku”, „Miłego spędzenia Świąt oraz Dosiego [!] Roku”, „pomyślności w życiu osobistym i sukcesów w pracy zawodowej”. Życzenia bez odwołania do istoty świąt i symboliki mogłyby być odbierane wieloznacznie (pasowały de facto do każdej uroczystości), gdyby nie szły w parze z powitaniem nowego roku, mającym je przyćmić.

Święto rodzinne i rekreacyjne

Środki masowego przekazu zachęcały obywateli, aby spędzić okres świąteczny poza domem i wykorzystać ten czas na aktywny odpoczynek. Promowano świąteczny pobyt w ośrodkach wczasowych i rekreacyjnych. Taka retoryka wpisywała się w oczekiwania władz, podobnie jak życzenia „zasłużonego wypoczynku” w okresie świątecznym czy „zdrowego pogodnego wypoczynku świątecznego”. Aparat partyjny zalecał, aby w telewizji, radiu i w prasie nie podkreślać znaczenia świąt Bożego Narodzenia, by imprezy i uroczystości związane z wypoczynkiem świątecznym zimą skoncentrować na ostatnim dniu przemijającego i pierwszym dniu nadchodzącego roku.

Masowa propaganda i celowa polityka laicyzacyjna władz przyniosły efekt. W 1979 r., w publikacji firmowanej przez Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej, Antoni Michalak stwierdził: „Boże Narodzenie staje się coraz bardziej świętem rodzinnym, okazją do spotkań z najbliższymi, ma coraz bardziej wymowę rekreacyjną. Opłatek, którym dzielą się często również ludzie niewierzący, stał się symbolem serdeczności, przyjaźni, wzajemnej życzliwości, wyrozumiałości i zgody rodzinnej. Życzenia składane przy stole wigilijnym mają dziś, również w rodzinach katolickich, już raczej treści świeckie. […] Święta religijne straciły swą dawną treść i symbolikę”.

Przywołana diagnoza sprzed czterdziestu lat, podobnie jak wcześniejsze słowa o Mikołaju jako symbolu reklamy, pozostają aktualne i dziś. Choć obecnie desakralizacja i laicyzacja Bożego Narodzenia postępuje głównie w skutek komercjalizacji święta i wszechobecnego konsumpcjonizmu, to nie bez wpływu na zachodzące procesy mają wydarzenia z okresu PRL. Szczególnie widoczne jest to w treści życzeń i kartek oraz dekoracji świątecznych pozbawionych treści religijnych.

„Do szopy, hej pasterze…” w Mistrzejowicach

W kontekście opisanych powyżej działań władz komunistycznych na uwagę i przypomnienie zasługuje Boże Narodzenie obchodzone w 1971 r. w krakowskiej dzielnicy Mistrzejowice. Niespełna rok wcześniej na terenie wznoszonego wówczas robotniczego osiedla Tysiąclecia, ks. Józef Kurzeja zorganizował „nielegalny” punkt katechetyczny i kapliczkę zwaną „zieloną budką”, urządzoną w pomalowanym na zielono drewnianym baraku. Tam o północy Bożego Narodzenia 1971 r. kard. Karol Wojtyła odprawił pierwszą mistrzejowicką pasterkę. Był to szczególny wyraz solidarności z szykanowanym kapłanem i zaangażowania metropolity krakowskiego w tworzenie ośrodka duszpasterskiego dla mieszkańców osiedla, a także znak przywiązania mieszkańców do wiary i religijnych obchodów Bożego Narodzenia.

Do wiernych zgromadzonych pod gołym niebem kard. Wojtyła powiedział: „Kiedy się Chrystus narodził przybyli do Niego zaraz pasterze i otoczyli Go. Stworzyła się społeczność Ludu Bożego wokół Chrystusa. I to się tutaj powtarza: tworzy się społeczność Ludu Bożego wokół Chrystusa”.

Końcowe słowa metropolity można uznać za pewnego rodzaju komentarz i odpowiedź na desakralizacyjną politykę władz w odniesieniu do grudniowych świąt: „Będziemy się modlić śpiewając tak, jak się śpiewa zawsze w okresie Bożego Narodzenia: »Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą! W dobrych radach, w dobrym bycie, wspieraj jej siłę swą siłą«. Bo chcemy dla tej naszej ziemskiej Ojczyzny prawdziwej siły. I jesteśmy świadomi tego, że ta siła płynie z wiary, płynie z Chrystusa narodzonego, do naszych dusz; a my możemy ją wnieść potem w nasze życie osobiste, rodzinne, w nasze warsztaty pracy, we wspaniałą Nową Hutę i we wszystkie dziedziny życia”.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Łucja Marek, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.