Ten przeszczep szpiku dla mnie był jak skok na bungee

Czytaj dalej
Fot. arch. pryw.
Katarzyna Kojzar

Ten przeszczep szpiku dla mnie był jak skok na bungee

Katarzyna Kojzar

Barbara Bohosiewicz z Krakowa opowiada o swojej walce ze szpiczakiem mnogim, nowotworem układu krwiotwórczego, który atakuje głównie ludzi starszych

Szpiczak mnogi to nowotwór hematologiczny, który u każdej osoby objawia się inaczej. Ma też różny przebieg, na różnych pacjentów działają różne metody leczenia. Dla niektórych ratunkiem jest przeszczep szpiku, ale nie wszystkim pomaga. Zmagania z chorobą opisują sami pacjenci w książce „Wszystkie twarze szpiczaka.” O swoich przeżyciach nam opowiada Barbara Bohosiewicz z Krakowa.

W dalszej części tekstu:

  • Jak wyglądało leczenie szpiczaka, którego nie chciał leczyć lekarz?
  • Dlaczego rak okazał się "skokiem bungee"?
  • Co w podejściu do życia zmieniła choroba?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Katarzyna Kojzar

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.