Artur Drożdżak

Tajemnice sylwestrowej nocy w klubie Kotłownia na krakowskim Kazimierzu

Mec. Andrzej Patela (z lewej) oraz jego klient - oskarżony Tomasz C. podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Krakowie Fot. Artur Drożdżak Mec. Andrzej Patela (z lewej) oraz jego klient - oskarżony Tomasz C. podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Krakowie
Artur Drożdżak

Danuta N. zdążyła zauważyć mężczyznę, który od tyłu zbliżył się do jej męża, ale nie miała szans, aby ostrzec Zenka, że grozi mu niebezpieczeństwo. Potem zeznała, że zajście trwało sekundę i w tym czasie napastnik dwa razy wbił jej partnerowi nóż w szyję i żuchwę. Ranny cudem przeżył. Taki był finał sylwestra 2016 r. w klubie Kotłownia na krakowskim Kazimierzu

W tej opowieści większość jej uczestników udaje, że straciła pamięć na temat wydarzeń z sylwestrowej nocy.

- Nie wiem, nie pamiętam, nie zauważyłem - od takich zwrotów aż roi się w protokołach z przesłuchań. Z doświadczenia życiowego wynika, że to niemożliwe, by w jednym czasie i miejscu grupę dotknęła zbiorowa amnezja.

To raczej oznacza, że celowo zatajają prawdę, bo boją się odpowiedzialności karnej. Oddychają z ulgą, że prokurator wziął na celownik wyłącznie Tomasza C. i postawił mu zarzut usiłowania zabójstwa. Teoretycznie może w więzieniu spędzić resztę życia. Na szczęście dla niego pokrzywdzony przeżył, mimo poważnego uszczerbku na zdrowiu. Co więcej - na sali sądowej przyjął przeprosiny od Tomasza C., a to jest zawsze okoliczność łagodząca przy wydawaniu wyroku.

Znajomi z widzenia

Jak to w Krakowie bywa, uczestnicy zabawy w klubie Kotłownia poznali się w różnych okolicznościach nie związanych z krwawą imprezą. Główny bohater tej opowieści to 38-letni Tomasz C., kawaler, z zawodu drukarz, raz karany. Aby poprawić kondycję chodził na Zabłocie do siłowni prowadzonej przez Zenona N. i Pawła P. Tak się złożyło, że tego dnia obaj także bawili się w klubie Kotłownia.

Paweł P. na prośbę właściciela lokalu podjął się fuchy ochroniarza w sylwestra. Menedżerką była tam Wiktoria S. Troszczyła się o atmosferę tej nocy i jej organizacyjne szczegóły. Mimo pewnych obiekcji Pawła P., zgodziła się, żeby wpuścić do środka Tomasza C., który tuż po północy zjawił się z partnerką Moniką F. i jej młodszą siostrą Joanną. Było już po fajerwerkach na cześć Nowego Roku. Menedżerka znała ich z widzenia, bywali w tym klubie. Co prawda w tamtym czasie mieli iść do lokalu Kokon, ale tam było za drogo, więc ruszyli do Kotłowni przy ul. Bożego Ciała. Wiktoria S. widziała, że są pod wpływem mocniejszych trunków, ale w taką noc to przecież nie grzech.

Czytaj więcej i dowiedz się:

  • jakie zeznania złożyli uczestnicy zdarzenia?
  • jak zareagowała policja, która przyjechała na miejsce?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.