"Ta sama krew", czyli pierwsza agresja III Rzeszy

Czytaj dalej
Fot. bundesarchiv
Joanna Lubecka

"Ta sama krew", czyli pierwsza agresja III Rzeszy

Joanna Lubecka

Adolf Hitler, „Mein Kampf”, strona pierwsza: „krew jest ta sama, więc powinna znaleźć się w jednej Rzeszy”. Anschluß Austrii wymieniany jest często jako pierwsza agresja III Rzeszy, a Austriacy uważają się za pierwszą ofiarę Hitlera. Czy słusznie?

Prawdziwy bękart Wersalu

Prawdziwym bękartem konferencji wersalskiej nie była Polska, lecz Republika Austrii. Potężna, jedna z najstarszych w Europie monarchii, rządzona przez dynastię Habsburgów, biorąca od średniowiecza udział we wszystkich istotnych rozgrywkach międzynarodowych, w 1918 roku przestaje istnieć. Należące do niej ziemie weszły w skład odrodzonych (Polska, Węgry) lub nowo powstałych państw (Królestwo Serbów, Chorwatów, Słoweńców, Czechosłowacja). Rewolucja dopełniła dzieła - ostatni z Habsburgów Karol I ucieka z Austrii po ogłoszeniu republiki. Tymczasem w okrojonej terytorialnie Republice Austrii po stłumieniu rewolucji, władzę obejmowały kolejne, niestabilne koalicje.

Socjaldemokraci głosili konieczność połączenia Austrii z Republiką Weimarską, a kolejne chadeckie rządy starały się wzmocnić niezależność Republiki Austriackiej, popadając w coraz większą zależność od włoskiego dyktatora Mussoliniego. W 1933 roku kanclerz Engelbert Dollfuss przejął rządy autorytarne, rozwiązując parlament i równocześnie pacyfikując dwie wrogie sobie siły: narodowych socjalistów oraz socjalistów. Rządy tzw. austrofaszyzmu charakteryzowały się dziwnym połączeniem społecznej nauki Kościoła oraz austriackiego nacjonalizmu. Austria stawała się nic nie znaczącym, pogrążonym w walkach wewnętrznych, wyizolowanym państwem w środku Europy, o które rywalizowały faszystowskie Włochy i nazistowska III Rzesza.

Hitler a sprawa austriacka

Hitler gloryfikując państwo pruskie, z pogardą wyrażał się o Monarchii Habsburskiej: „Państwo austriackie! Czego tam nie było w jednym kotle”. Jej wielonarodowy, federacyjny charakter i znacząca liczba słowiańskich mieszkańców była dla Hitlera dowodem na jej słabość. Późniejszy brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden po rozmowie z Hitlerem w 1934 roku stwierdził, że „Hitler w rozmowie był absolutnie szczery, opanowany i życzliwy”, cechy te kazały mu określić go jako „typowego Austriaka”. Bardzo się mylił. Hitler nie wierzył w naród austriacki, a samo istnienie niezależnej Austrii uważał za szkodliwy podział wielkiego narodu niemieckiego.

Pierwsza próba przejęcia kontroli nad Austrią nastąpiła 25 lipca 1934 r., kiedy austriaccy naziści dokonali nieudanego puczu. Nie zdobyli jednak władzy, co więcej po śmierci postrzelonego w zamachu Dollfussa, władzę przejął jego polityczny spadkobierca Kurt Schuschnigg, który kontynuował politykę antyniemiecką. Próbując uchronić Austrię przed wpływami Hitlera, dwukrotnie się z nim spotkał. Pierwszy raz w połowie 1936 r., kiedy idąc na ustępstwo zgodził się na nazwanie Austrii „drugim niemieckim państwem” i wypuszczenie z więzień nazistowskich bojówkarzy.

Drugie spotkanie miało bardziej dramatyczny przebieg. Odbyło się w alpejskiej rezydencji Hitlera w Berchtesgaden. W rozmowie w cztery oczy Führer krzycząc, szantażował kanclerza Austrii, żądając włączenia nazistów do rządu i całkowitego posłuszeństwa. Schuschnigg zdawał sobie sprawę, że w tym konflikcie nie ma sojuszników. Anglia i Francja zapowiedziały neutralność, a Mussolini pod naciskiem Hitlera zaakceptował Austrię jako niemiecką strefę wpływów. Próbując ratować sytuację Schuschnigg zapowiedział na początek marca referendum, w którym mieszkańcy Austrii sami będą mogli zdecydować, czy chcą należeć do Rzeszy.

„Masowy zachwyt, wręcz histeria”

11 marca 1938 r. kanclerz Kurt Schuschnigg złożył urząd, kończąc swoją mowę radiową słowami: „Niech Bóg strzeże Austrię”. Nowym kanclerzem został zwolennik Hitlera Arthur Seyß-Inquart, Schuschnigga zmuszono do przebywania w areszcie domowym, a potem zesłano go obozów w Sachsenhausen i Dachau, gdzie przebywał do końca wojny. Następnego dnia o godz. 5 rano na lotnisku w Wiedniu wylądował SS-Reichsführer Heinrich Himm-ler. W tym samym czasie wojska Wehrmachtu stanęły na granicy z Austrią.

Sam Hitler przybył najpierw do Linzu, a potem do Wiednia. Był to pochód triumfalny, dziesiątki tysięcy ludzi stało na trasie przejazdu, witając Führera nazistowskim pozdrowieniem. Żołnierze Wehrmachtu byli zaskoczeni tak serdecznym powitaniem. W samym Wiedniu w trakcie przemówienie Hitlera na Heldenplatz zebrał się 250 tysięczny, rozentuzjazmowany tłum. „Masowy zachwyt, wręcz histeria” tak napisał o nastrojach Austriaków historyk Wolfgang Neugebauer. Joseph Goebbels pod datą 13 marca 1938 r. napisał w swoich „Dziennikach”: „jeszcze w nocy słyszałem wzruszające manifestacje z Wiednia. Łzy stają w oczach (…) Niekończąca się radość ludności.”

Na pierwszych stronach austriackich gazet pojawiają się portrety Hitlera i tytuły: „Historyczna godzina dla austriackich Niemców”, „Austria stała się wolna”. 12 kwietnia odbyło się w Niemczech i w Austrii referendum, w którym zadano pytanie: „Czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Austrii z Rzeszą Niemiecką? Czy głosujesz na listę naszego Führera?”. 99,1 proc. Niemców i aż 99,7 proc. mieszkańców Austrii odpowiedziało TAK. Po Wiedniu krążył dowcip komentujący manipulacje przy wynikach: „co jest największym zagrożeniem w czasie referendum? To, że głosy na TAK przekroczą 102 proc.”. W rzeczywistości manipulacja przy wynikach wyborów nie była potrzebna.

Gdy rok później Niemcy wkraczali na praski Wenzelplatz na ulicach panowała pustka.

Ofiara Hitlera?

Nie wszyscy witający entuzjastycznie Hitlera Austriacy byli zwolennikami nazizmu. Wielu z nich liczyło na poprawę fatalnej sytuacji gospodarczej i wprowadzenie politycznego porządku. Koniunktura w Europie była coraz lepsza, a zwolnione przez Żydów i innych wrogów nowej władzy miejsca pracy, szybko spowodowały zmniejszenie bezrobocia. Wielu Austriaków uzyskało pracę w nazistowskiej administracji państwowej, partyjnej i wojskowej.

Austriacy nie tylko radośnie przywitali Hitlera, ale również pozostali mu wierni przez całą wojnę. Skąd więc mit o Austrii jako „pierwszej ofierze” Hitlera? Taką konstrukcję zastosowali alianci w Deklaracji Moskiewskiej z 1943 r. Jej efektem był nie tylko brak świadomości zbrodni popełnionych przez Austriaków, lecz również kultywowanie pamięci o żołnierzach i funkcjonariuszach austriackich służących w strukturach Rzeszy Niemieckiej. Badania dowodzą, że udział Austriaków był relatywnie większy niż stosunek ludności austriackiej do niemieckiej. 8 z 75 komendantów obozów koncentracyjnych było Austriakami, z Austrii pochodziło 40 proc. nadzorców i nadzorczyń w obozach i 14 proc. członków SS, a w sztabie Eichmanna aż 70-80 proc. funkcjonariuszy było Austriakami. W sondażu przeprowadzonym w 2013 r. aż 54 proc. respondentów stwierdziło, że Hitler nie musiał fałszować referendum, bo i tak wygrałby w wolnych wyborach, a co drugi Austriak stwierdzał, że „rządy Hitlera miały swoje dobre strony”.

Austriacki pisarz i publicysta Martin Pollack tak ocenia pamięć Austriaków: „Przeważająca większość Austriaków przywitała Anschluss z zachwytem. Część społeczeństwa austriackiego wybrała drogę zapomnienia. Wolą myśleć, że Austria nie miała z nazizmem nic wspólnego. W Austrii wiele osób tak właśnie traktuje tematy związane z II wojną światową: nie mówmy o tym głośno, a najlepiej nie mówmy w ogóle”.

***

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Joanna Lubecka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.