Szczyt parlamenty Międzymorza

Czytaj dalej
Ryszard Terlecki

Szczyt parlamenty Międzymorza

Ryszard Terlecki

Rocznica wygranych przez Solidarność czerwcowych wyborów w 1989 roku, czyli pierwszego kroku do przezwyciężenia żelaznej kurtyny, stała się okazją do czwartego już szczytu parlamentarnego państw Europy Środkowej i Wschodniej, corocznie organizowanego w Warszawie.

Tym razem w spotkaniu wzięło udział 16 przewodniczących i wiceprzewodniczących parlamentów, a także delegacje z kolejnych sześciu państw. Oprócz państw bałtyckich i kaukaskich, Grupy Wyszehradzkiej, licznie reprezentowanych Bałkanów, w szczycie brały też udział Turcja, Białoruś, a nawet Kazachstan. Nie przyjechały delegacje z państw, w których sytuacja polityczna jest daleka od stabilizacji, m.in. z Ukrainy i Mołdawii, reprezentowanych jedynie przez ambasadorów.

Organizatorami szczytu byli marszałkowie polskiego Sejmu i Senatu, a gośćmi specjalnymi uczestnicy opozycji antykomunistycznej z okresu poprzedzającego Jesień Narodów i rozpad Związku Sowieckiego, przybyli z kilkunastu państw.

W pierwszej części obrad dyskutowano o kształtowaniu wspólnej pamięci historycznej, związanej z upadkiem komunizmu, w drugiej mówiono o europejskich i globalnych sukcesach państw naszego regionu. Uczestnicy brali też udział w otwarciu wystawy „Rok Wolności Ludów - Zwycięstwo Wolnego Słowa”, ilustrującej podziemny ruch wydawniczy w Polsce i innych krajach. Ważnym elementem szczytu było wystąpienie brytyjskiego konserwatysty Sir Rogera Scrutona, któremu wiele środkowoeuropejskich podziemnych inicjatyw zawdzięczało swoje wsparcie w okresie komunizmu.

Spotkania szefów parlamentów naszego regionu stały się już tradycją. Służą budowaniu współpracy na różnych szczeblach: grup bilateralnych, komisji sejmowych i senackich, zespołów roboczych, także parlamentarnych kancelarii. Mozolna praca nad tworzeniem bloku państw Europy Środkowej i Wschodniej powoli przynosi efekty. Można to odczuć na rozmaitych międzynarodowych konferencjach, w organizacjach takich jak Rada Europy, na spotkaniach poświęconych współpracy gospodarczej.

Wśród niedawnych kandydatów do Parlamentu Europejskiego, a dziś już europosłów, powstał pomysł powołania zespołu regionalnego, obejmującego przedstawicieli różnych frakcji, a także reprezentantów państw dopiero aspirujących do członkostwa w Unii. Zespół ten mógłby działać na rzecz szybszego rozszerzenia Unii, a także ułożenia korzystnych relacji między Unią a państwami, które na razie przyłączać się nie zamierzają.

Najważniejsze, żeby wzmacniać wzajemne więzi, wynikające z podobieństw historycznych i kulturowych. W pogrążonej w wewnętrznym kryzysie Unii, głos państw tzw. nowych, powinien być bardziej niż dotychczas brany pod uwagę, a osiągnąć to można tylko przez ścisłą współpracę całego regionu.

Ryszard Terlecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.