Szafraniec: Znam swoje serce od podszewki. Dlatego staram się żyć na pełnej petardzie. Bo jak inaczej?

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Majka Lisińska-Kozioł

Szafraniec: Znam swoje serce od podszewki. Dlatego staram się żyć na pełnej petardzie. Bo jak inaczej?

Majka Lisińska-Kozioł

Przekonała się, że liczą się nie tylko wyścigi rowerowe, wygrane i medale. - Dlatego, gdy moje serce nigdzie się nie śpieszy - rozkoszuję się chwilą. Kiedyś nie przypuszczałabym, że można się cieszyć z takich rzeczy - mówi ANNA SZAFRANIEC-RUTKIEWICZ, mistrzyni świata w kolarstwie górskim z Myślenic.

- Wygląda Pani kwitnąco.

- Ale kwitnąco się nie czuję. Rodzina i znajomi często powtarzają, że wyglądam dużo lepiej niż po tych wszystkich operacjach i pobytach w szpitalach powinnam. Choroba zahartowała moją psychikę.

- Nie sport?

- Tam chyba szybciej się poddawałam. Z perspektywy czasu widzę, że gdybym jeżdżąc na rowerze miała tyle przeciwności - a i tak było ich sporo - co w chorobie, nie wytrwałabym.

- O swoje serce walczyła Pani jak lew. Z początku nawet o powrót do sportu.

Czytaj więcej:

  • Ile tytułów, dyplomów, pucharów ma Pani Anna?
  • Czy lekarze pozwalają wsiadać na rower?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Majka Lisińska-Kozioł

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.