Syberia jest dziś w Krakowie. Posłuchaj głosów z Północy

Czytaj dalej
Katarzyna Kachel

Syberia jest dziś w Krakowie. Posłuchaj głosów z Północy

Katarzyna Kachel

Figurki są dwie. Jednym przypominają postaci lalek voodoo, innym mogą skojarzyć się z dziwną zabawką; dla Selkupów, rdzennych mieszkańców z odległej Syberii, skąd pochodzą, są wcielonymi w drewno duchowymi opiekunami obdarzonymi mocą. Czy figurka z jednym czarnym okiem i porośnięta sierścią może być tajemniczym Leśnym Duchem nazywanym przez mieszkańców tej dalekiej krainy Macil Loz? Takim, który w określonych okolicznościach mógł zaszkodzić albo ochronić, a na pewno pośredniczył między światem człowieka a zaświatami w rozumieniu tradycji szamańskiej.

Czy druga to Porge Kumjan, dusza żyjąca poza ciałem człowieka, którą szaman dawał choremu? A ten miał się z nią nigdy nie rozstawać. Jak znalazły się w Krakowie, kto je przywiózł? Badacze Muzeum Etnograficznego próbowali odpowiedzieć na te pytania. Jesteście gotowi na głosy z odległej Północy?

Gdyby spróbować sprowadzić losy Polaków na Syberii do wspólnego mianownika, trzeba byłoby napisać, że trafili na Północ zesłani za karę za udział w Powstaniu Styczniowym bądź pojechali tam zwabieni wizją przygody i bogactwa. Ale napisać tak, to jakby nie napisać wcale albo bardzo niewiele. Przedmioty które przywieźli, wracając do Polski, pokazują bowiem coś więcej. Za każdym z nich kryje się pojedynczy los, ale i wspólne historie. Wspólne, bo będące wypadkową spotkania i rodzących się więzi, poznawania języka, tradycji, zwyczajów, wchodzenie w nie coraz śmielej i głębiej.

To historie, w których akcenty rozkładają się między miłością, wielkimi pieniędzmi, sensacyjnymi przygodami, chorobami. A działy się na ziemi Czukczów, Aleutów, Koriaków, Ewenów z górskich osad Kamczatki, Selkupów z lasów w okolicach rzeki Taz i Nieńców z kanińskiej tundry oraz Półwyspu Jamalskiego. Tam wyruszyli krakowscy badacze i z tych połączonych światów utkali wystawę "Syberia. Głosy z Północy". - Na początku słyszę zorzę polarną, która ma swoją muzykę. A w tej muzyce jest wielogłos, zarówno głosy kobiet, jak i mężczyzn, z dziwnymi akcentami i melodią, z polszczyzną sprzed stuleci, ale też głosy zwierząt oraz natury. O tym mówi wystawa, i nie chodzi tylko o tytuł, ale o schodzenie w głąb kolekcji przy równoczesnym pozostawaniu w czasach nam współczesnych, zachowanie rezonansu między tym, co było a tym, co jest - zaczyna oprowadzanie antropolożka Magdalena Zych, jedna z kuratorek wystawy.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.