Sveti Stefan to oaza luksusu zatopiona w turkusie morza. Czarnogóra kusi również bajkowymi krajobrazami, barwną historią i świetną kuchnią

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Marek Długopolski

Sveti Stefan to oaza luksusu zatopiona w turkusie morza. Czarnogóra kusi również bajkowymi krajobrazami, barwną historią i świetną kuchnią

Marek Długopolski

Krwista czerwień dachów, biel i delikatna szarość surowego kamienia, zieleń nielicznych drzew, a do tego proste, surowe, ale solidne zabudowania, urocze i ciche zaułki, malownicze ulice i uliczki. Sveti Stefan, perła czarnogórskiego wybrzeża, adriatyckie Monako, jedna z najchętniej fotografowanych atrakcji Czarnogóry, to także ekskluzywny hotel, w którym odosobnienie znajdują gwiazdy kina, artyści, politycy, możni tego świata...

Sveti Stefan - już nie rybacka forteca

Niegdyś na tej niewielkiej skalistej wysepce, oddalonej o „rzut kamieniem” od brzegu, schronienia szukali okoliczni rybacy. I to najprawdopodobniej oni już w XV stuleciu - tak przynajmniej twierdzą historycy - wznieśli pierwsze murowane domy. Niewielkie, skromnie wyposażone, ale bardzo solidne. Musiały przecież wytrzymać nie tylko napór złych ludzi, ale także, a może głównie, rozszalałych żywiołów.

Mijały lata. Na wyspie życie toczyło się niespiesznym, ale pracowitym rytmem. Przybywało ludzi, wyrastały nowe domy, a także coraz potężniejsze mury. W ten sposób niecałe dwa hektary wystających z wody nagich postrzępionych skał zmieniły się w potężną warownię.

Jej kres nastąpił dość niespodziewanie, w latach 50. minionego stulecia. Wtedy to władze postanowiły wysiedlić rybaków, a ufortyfikowaną wyspę zamienić w ekskluzywny, trudno dostępny kurort dla wybranych. Co warto podkreślić chętnie zaszywali się w nim goście z jednej i drugiej strony „żelaznej kurtyny”. Politycy, artyści, biznesmeni… Dobrze strzeżony „hotel”, położony z dala od wścibskich oczu, na bezstresowy wypoczynek często wybierały także gwiazdy Hollywood. Na wyspie widziano nie tylko Elizabeth Taylor i Kirka Douglasa, czy Marilyn Monroe, ale także Brada Pitta i Angeline Jolie…

Jednak po kilkudziesięciu wspaniałych latach, wraz z rozpadem Jugosławii, nadszedł potężny kryzys. Ośrodek mocno podupadł, tak jak i jego renoma. Dopiero potężne inwestycje, sprzed kilkunastu lat, przyniosły odrodzenie kurortu i powrót do dawnej świetności. Teraz to znowu dobrze chroniona, pilnie strzegąca prywatności oaza dyskretnego luksusu, w której spokój gości narusza jedynie delikatny szum fal malowniczo rozbijających się o skalne występy.

Sveti Stefan to oaza luksusu zatopiona w turkusie morza. Czarnogóra kusi również bajkowymi krajobrazami, barwną historią i świetną kuchnią
Pixabay

Nic więc dziwnego, że Svati Stefan był świadkiem wielu niezwykłych uroczystości. To właśnie na uroczym czarnogórskim wybrzeżu odbył się jeden ze słynnych „ślubów stulecia”. Sakramentalne „tak” powiedzieli sobie tutaj pierwsza rakieta świata Novak Djokovic i jego długoletnia partnerka Jelena Ristic. Oni oraz ich goście zamieszkali w ekskluzywnej warowni na Svetim Stefanie, a uroczystości odbywały się po sąsiedzku na stałym lądzie m.in. w Villi Milocer (niegdyś będącej letnią rezydencją królowej Jugosławii Mariji Karadjordjevic, a w nieco późniejszych latach także Josipa Broz-Tito) oraz na należącej do niej słynnej plaży Królowej.

I można tylko wspomnieć, że adriatyckie Monako, jak często zwany jest Sveti Stefan, już od dawna nie jest wyspą. Z lądem łączy go dobrze strzeżona wąska, ale solidna grobla. Gdy jednak wody przypływu obejmą ją we władanie, jest jak dawniej. Wciąż wygląda jak niesamowita bajkowa forteca, otoczona szmaragdową tonią ciepłego morza. Istny cud rąk ludzkich i natury.

By się tu dostać trzeba wysupłać co najmniej kilkaset euro za dobę…

Nie tylko Sveti Stefan

Czarnogóra podczas niedawnej konferencji „Around the World” kusiła także innymi niezwykłymi miejscami. Choćby nieodległą, a równie uroczą, otoczoną potężnymi weneckimi murami Starą Budvą.

- Miasto to uważa się za jedno z najstarszych w basenie Morza Adriatyckiego - podkreślali przedstawiciele Czarnogóry. Jego mitycznymi założycielami mieli zaś być Kadmos, syn fenickiego króla Agenora oraz jego małżonka Harmonia. Historycy zgodnie jednak twierdzą, że przed nimi ziemiami tymi na pewno władali... Ilirowie.

Budva była też domem Greków, Rzymian, Wenecjan i Słowian. Teraz to tzw. Budvańska Riwiera, jeden z najmodniejszych kurortów Czarnogóry.

Sveti Stefan to oaza luksusu zatopiona w turkusie morza. Czarnogóra kusi również bajkowymi krajobrazami, barwną historią i świetną kuchnią
Pixabay

Turyści równie chętnie zaglądają do niesamowitego „średniowiecznego” Kotoru, pobliskiego - przypominającego bajkową Wenecję - Perastu czy Baru, w którym w 1077 r. koronowany był pierwszy król Mihailo Vojislavljevic, a także wspaniałego, słynącego z cyklopowych murów i pirackiej przeszłości, Ulcinj (tutaj też znajduje się najdłuższa, 13-kilometrowa plaża Czarnogóry). A przecież nie można nie wstąpić do Herceg Novi, wrót – co bardzo mocno podkreślają czarnogórcy - do największego fiordu Morza Śródziemnego, także wspaniałego królestwa malarzy i pisarzy.

Będąc w Czarnogórze, nie sposób pominąć Cetynii - siedziby królów - historycznej i kulturalnej stolicy Czarnogóry. Ukoronowaniem zaś tej wizyty może być wspinaczka do mauzoleum Petra Petrovica Njegosa II na Lovcenie, nie tylko władcy, księcia-biskupa, filozofa, ale też największego czarnogórskiego poety.

Bez wątpienia cudem rąk ludzkich i natury jest również XVII-wieczny monastyr Ostrog, „zrośnięty” z pionowymi urwiskami Filarów Ostrogu. To największa świętość w regionie i cel licznych pielgrzymek, słynący również z cudów dokonywanych za sprawą świętego Bazylego.

117 plaż i mnóstwo atrakcji

Sveti Stefan to oaza luksusu zatopiona w turkusie morza. Czarnogóra kusi również bajkowymi krajobrazami, barwną historią i świetną kuchnią
Pixabay

Olbrzymie wrażenie robi również rozległa Boka Kotorska, potężne, największe na Bałkanach, Jezioro Szkoderskie, a także monumentalny kanion Tary o wysokości ścian dochodzących do 1300 metrów… Czarnogórcy chwalą się też 117 plażami, których długość wynosi w sumie 73 km.

A przecież nie można zapomnieć o bogatych, różnorodnych i bardzo nietypowych smakach. Nie można wyjechać z Czarnogóry nie spróbowawszy szynki z Njegusi, czy sera z Pljevalji. Nie brakuje też wspaniałych oliwek oraz winogron, także tych w postaci płynnej... Weganie także bez problemu znajdą coś na ząb.

Czarnogóra kusi. I warto, gdy tylko miną pandemiczne obostrzenia, dać się skusić. Bo to kraina zamknięta między postrzępionymi potężnymi górskimi szczytami i turkusowym morzem, jak z bajki!

Marek Długopolski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.