Artur Drożdżak

Staszek, Marcin, Felek, Rojcyk. Porywacze. Na szczęście partacze

Oskarżeni wymyślili sobie, że powołają się na znajomość i będą działać w imieniu  Andrzeja Z. ps. Słowik, jednego z  liderów mafii pruszkowskiej Fot. Artur Drożdzak Oskarżeni wymyślili sobie, że powołają się na znajomość i będą działać w imieniu Andrzeja Z. ps. Słowik, jednego z liderów mafii pruszkowskiej
Artur Drożdżak

Ryszard L. zadzwonił do znajomego przedsiębiorcy Józefa P. i zaprosił go na spotkanie do mieszkania w centrum Zakopanego. Obaj obracali dużymi pieniędzmi, byli znani na Podhalu i wielu mogło pozazdrościć im fortuny. Zaintrygowany Józef P. pojawił się, bo przypuszczał, że chodzi o sprawy związane z biznesem.

Zamiast pogaduszek Ryszard L. bez wstępu puścił gościowi z laptopa nagranie potajemnie zarejestrowanej rozmowy. Wynikało z niej, że syn Józe-fa P. może zostać uprowadzony, a porywacze za jego uwolnienie będą oczekiwali zapłaty 3 milionów złotych okupu.

- Mojego syna też planują porwać i liczą na 1 mln zł - zdradził gospodarz spotkania Ryszard L.

Zszokowanemu gościowi ujawnił, że za dokonaniem przestępstw stoi dwóch mężczyzn, których po chwili wymienił: Marcin P. i Stanisław J.

- Tego drugiego to znam od dawna, byłem na jego ślubie, to syn mojego kolegi - zauważył Józef P. i z niedowierzaniem pokręcił głową.

Kilka dni później nagranie trafiło do funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji w Krakowie. Ruszyło śledztwo.

Znajomi ze szkoły sportowej

Staszek i Marcin znali się ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Obaj, rocznik 1988, chodzili do klasy, rok niżej od olimpijczyka Kamila Stocha, ale w odróżnieniu od skoczka trenowali biegi narciarskie i biathlon. W tej dziedzinie osiągali nawet sukcesy w mistrzostwach Polski juniorów. Marcin pochodził z Kasiny Wielkiej, rodzinnej miejscowości Justyny Kowalczyk, więc nic dziwnego, że i jego ciągnęło do sportu i nart.

Czytaj więcej:

  • Staszek i „Felek” ustalili, że do roboty potrzebują Marcina i kilku zaufanych ludzi. Uzgodnili, że, by ich wciągnąć do  współpracy, posłużą się wymyśloną legendą. Jaką?
  • W pewnym momencie plan zaczął się sypać...

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Artur Drożdżak

Dziennikarz zajmujący się sprawami sądowymi i prawnymi

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.