Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Wallenberg, Sławik i Sugihara, czyli znani i nieznani bohaterowie-dyplomaci

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Roman Gieroń historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Wallenberg, Sławik i Sugihara, czyli znani i nieznani bohaterowie-dyplomaci

Roman Gieroń historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Holocaust. Tytuły Sprawiedliwych wśród Narodów Świata otrzymało kilkudziesięciu dyplomatów. Wykorzystali swoją pozycję, by pomóc prześladowanym. Wielu nigdy za to nie uhonorowano.

Kto ratuje jedno życie, jakby świat cały ratował - czytamy na dyplomach nadawanych przez Yad Vashem. Podczas drugiej wojny światowej niektórzy przedstawiciele dyplomatyczni ratowali tysiące „światów”. Wykorzystali swoją pozycję, by pomóc prześladowanym. Nie brali za to pieniędzy, jednakże stawka i cena ich działań były wysokie. Wydaje się, że wciąż za mało o nich pamiętamy..

Szwedzkie paszporty

Symbolem dyplomatów ratujących Żydów już dawno stał się Raoul Wallenberg. Był młodym 32-letnim mężczyzną, pełnym uroku, z talentem do języków, gdy w 1944 r. został wysłany z misją pokierowania amerykańską akcją humanitarną na Węgrzech. Otrzymał paszport dyplomatyczny. W Budapeszcie przez kilka miesięcy zajmował się wydawaniem Żydom szwedzkich paszportów. Znajdował dla nich również schronienie. W 1945 r., już po zajęciu Węgier przez Armię Czerwoną, został aresztowany, a następnie wywieziony do Moskwy i osadzony na Łubiance.

Władze Szwecji w imię utrzymania dobrych relacji z Sowietami w pierwszych latach powojennych nie wykazały wystarczającej determinacji w próbach wyjaśnienia sprawy zniknięcia swojego dyplomaty. Wraz z otwarciem archiwów rosyjskich w latach 90. ubiegłego wieku wydawało się, że tajemnice wokół jego zaginięcia zostaną wyjaśnione. Przełom nastąpił dopiero w 2001 r., kiedy to Rosjanie przyznali się do wieloletniego przetrzymywania go na terenie ZSRS. Niestety, wciąż nie znamy jego losów.

Polski Wallenberg

W 1997 r. ukazała się w Krakowie książka „Przeżyłem, pamiętam, świadczę”. To w niej Henryk Zvi Zimmermann - ocalony z Zagłady - zawarł rozdział o mało znanej działalności Henryka Sławika na Węgrzech. Zimmermann od lat walczył, by o polskim dyplomacie dowiedział się świat. Ten bohater trzech narodów - polskiego, żydowskiego i węgierskiego - 75 lat temu został zamordowany za swoją działalność w obozie w Mauthausen, zaś jego heroiczne dzieło na pół wieku zostało skazane na zapomnienie.

Urodził się jako dziewiąte dziecko w niezamożnej śląskiej rodzinie. Brał udział w powstaniach śląskich. Był działaczem PPS oraz redaktorem naczelnym „Gazety Robotniczej”. Dzięki swojej działalności publicznej stał się ważną i rozpoznawalną postacią lokalnego ruchu socjalistycznego. Reprezentował też Śląsk w Lidze Narodów w Genewie. Wraz z rozpoczęciem wojny obronnej 1939 r. jego nazwisko znalazło się na specjalnej liście osób, które wzbudziły zainteresowanie niemieckiego aparatu represji. W drugiej połowie września przekroczył na zawsze granicę Polski. Znalazł schronienie na Węgrzech. Zamierzał wstąpić do tworzących się we Francji Polskich Sił Zbrojnych, jednak los zdecydował inaczej.

Współpracę zaproponował mu József Antall, oddelegowany przez rząd Węgier do opieki nad polskimi uciekinierami. W 1940 r. Sławik został prezesem Komitetu Obywatelskiego do spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami. W 1941 r. instytucja ta została uznana za oficjalne przedstawicielstwo Polaków na Węgrzech. Najtrudniejszym zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa polskim Żydom. Ich pierwsza fala dotarła na Węgry po kampanii wrześniowej, natomiast druga w 1943 r. Pomoc polegała głównie na zaopatrywaniu ich w dokumenty tożsamości poświadczające wyznanie rzymsko-katolickie. Wśród uchodźców był Zvi Zimmermann, który pod fałszywym nazwiskiem stał się jednym z pracowników Komitetu i bliskim współpracownikiem Sławika.

Komitet przyczynił się do uratowania co najmniej 5 tys. Żydów. Dużą część z nich stanowiły dzieci. Niestety, w lipcu 1944 r. gestapo aresztowało Sławika i Antalla. Polak został poddany brutalnemu śledztwu, wszystko wziął na siebie. Nie wydał przyjaciela, ratując go tym samym przed śmiercią. Antalla wypuszczono. Dzięki staraniom Henryka Zvi Zimmermanna w 1990 r. Sławik otrzymał tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Rok później odznaczono Józsefa Antalla. W jego imieniu dyplom odebrał syn József Antall junior, pełniący wówczas urząd pierwszego premiera demokratycznych Węgier.

Japoński Schindler

O kolejnym dyplomacie napisano, że jego humanitarne dzieło było „w istocie większe, niż znana sprawa »listy Schindlera«, a przy tym moralnie czystsze, bowiem nie łączyło się z żadnymi względami materialnymi” (Hillel Levine). Chiune Sugihara urodził się 1 stycznia 1900 r. Jego młodość przypadła na czas, gdy Japonia stawała się światowym mocarstwem. Najważniejsze lata swego życia spędził w szeregach Cesarskiej Armii i w służbie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Z czasem stał się jednym z czołowych japońskich sowietologów. Mając trzydzieści lat został wysłany do Finlandii, a następnie na Litwę, na placówkę do Kowna. Miał monitorować ruchy wojsk sowieckich i niemieckich.

Kiedy w 1940 r. Litwa została zajęta przez ZSRS, tysiące osób usiłowało uciec przed represjami. W lipcu i sierpniu przed bramą japońskiego konsulatu tworzyły się kolejki ludzi, głównie Polaków pochodzenia żydowskiego. Przybyli, aby prosić o wystawienie wiz tranzytowych do Japonii. Chiune Sugihara kilka razy zwracał się do Tokio o pozwolenie. Za każdym razem otrzymywał odpowiedź odmowną. Działając wbrew rozkazom zdecydował, że pomoże uchodźcom.

W ambasadzie Związku Sowieckiego uzyskał zgodę na przejazd przez terytorium tego kraju. W okresie kilku tygodni Sugihara wydał ponad 2 tys. wiz tranzytowych do Japonii. Uchodźcy przewożeni byli w specjalnych wagonach Kolei Transsyberyjskiej. Po przyjeździe do Władywostoku kierowani byli na statek. Niekiedy jedna wiza pozwalała na przejazd całej rodziny. Ocenia się, że dzięki działalności konsula uratowało się między 2,5 a 6 tys. ludzi.

Sugihara nie był sam. Czterdziestoletni konsul od początku swojej działalności współpracował z oficerami polskiego wywiadu. W Japonii uciekinierom pomagał ambasador Tadeusz Romer. Dzięki niemu część z uchodźców mogła otrzymać wizy docelowe do kolejnych krajów. Ci, którzy pozostali w Japonii, jesienią 1941 r. zostali ewakuowani z polską ambasadą do Szanghaju.

Niestety, konsulat Sugihary czekał krótki żywot. Po jego zamknięciu dyplomata pracował w Berlinie, Pradze, Królewcu i w Bukareszcie. Działalność Sugihary w Kownie wzbudziła sprzeciw ówczesnego rządu japońskiego, ale nie tylko. Brytyjski ambasador w Tokio sir Robert Craigie w grudniu 1940 r. napisał skargę do ministra Yasuke Matsoukę. Obawiał się, że wielu z uciekających do Japonii Żydów wyemigruje do Palestyny, która była wtedy terytorium mandatowym Wielkiej Brytanii. Sugihara został aresztowany przez Sowietów po wkroczeniu Armii Czerwonej do Rumunii. W obozie jenieckim spędził 18 miesięcy. Po powrocie do kraju uniemożliwiono mu powrót do pracy w dyplomacji. W 1985 r. Yukiko, żona Chiune Sugihary, odebrała dla męża z rąk Szewacha Weissa odznaczenie Yad Vashem.

Grupa Berneńska

Tytuły Sprawiedliwych wśród Narodów Świata otrzymało kilkudziesięciu dyplomatów.

Wielu nigdy nie uhonorowano za ich działalność. Podczas wojny w szwajcarskiej stolicy powstała grupa składająca się z personelu polskiej ambasady i przywódców organizacji żydowskich. Siatkę tworzyli poseł RP Aleksander Ładoś, Abraham Silberschein, rabin Israel Chaim Eiss, Julisz Kühl, Konstanty Rokicki i Stefan Ryniewicz. Wyrabiali fałszywe paszporty krajów Ameryki Południowej dla Żydów, a następnie dostarczali ich fotokopie odbiorcom. Posiadacze tych dokumentów nie byli kierowani do obozu zagłady, lecz do obozu dla internowanych. Część z nich doczekała końca wojny. Obecnie, dzięki prowadzonym pracom badawczym, również ci zapomniani bohaterowie ratujący ofiary Holokaustu, znajdują należne im miejsce na kartach historii II wojny światowej.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Polskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Polskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Roman Gieroń historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.