Marcin Kędryna

Spin doktorant. Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę

Spin doktorant. Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę
Marcin Kędryna

„Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi” – próbuję brać do siebie te słowa poety Staszewskiego, niestety czasem mi to nie wychodzi i obserwując świat czuję trudne do wytrzymania zażenowanie.

„Wiadomo, że w celu przykrycia kolejnych informacji o swoim złodziejstwie, zdecydują się na coś oryginalnego i drastycznego” – napisał na Twitterze były redaktor naczelny światowej marki tygodnika. Dziesięć minut wcześniej typowany na przyszłego ministra sprawiedliwości adwokat napisał: „Dzisiaj wyszło 5 informacji o kolejnych kradzieżach zorganizowanych przez PiS. Coś musieli wymyślić.” Napisali chwilę po tym, gdy się dowiedzieliśmy, że w Przewodowie, w eksplozji rakiety, zginęło dwóch Bogu ducha winnych ludzi. Cóż, czego się spodziewać po panach, którzy znani są w sumie z tego, że zatracili świadomość granicy pomiędzy polityczną walką a internetowym hejtem. Później skasowali wpisy.

Polityk, który położenie granicy między walką polityczną a hejtem testuje ostatnio bojem na wiecach, napisał: „W sytuacji zagrożenia, niezależnie od wewnętrznych sporów i różnic, wszyscy musimy być zjednoczeni i solidarni. W tej trudnej chwili będziemy razem”. Poparli go inni przywódcy opozycji. I na tym właściwie można zakończyć opis reakcji politycznych. Bo nad kierującym przekaz do ubogich rozumem wyborców planktonem nie ma się co pochylać.

Ale zostali nam pracownicy mediów.

„Nieoficjalnie: z lotniska pod Tomaszowem Lubelskim poderwano wojskowe samoloty.” napisał reporter wydawać by się mogło poważnego radia. „Oficjalnie w Tomaszowie Lubelskim nie ma lotniska wojskowego.” odpisał mu fotograf z MON.

„Celowo lub nie, Rosjanie przetestowali system obrony przeciwrakietowej NATO. Ten test oblaliśmy na całej linii. I Rosjanie o tym wiedzą.” napisał zajmujący się wojskowością dziennikarz wielkiego internetowego portalu. Można było przez chwilę podejrzewać, że zdarzył mu się wypadek przy pracy, ale napisał na ten temat duży komentarz, a później prowadził dyskusję z niegdysiejszym dyplomatą, który dziś ma się za alfę i omegę w kwestach, i bezpieczeństwa, i wschodu. (Niegdysiejszy dyplomata nie zgodził się z tą tezą).

Rzeczony reporter napisał jeszcze jeden tweet. „Dziś poczuliśmy to, co Ukraińcy czują od 2014 roku.” No i po tym już nie mogłem się nie wstydzić. Nie wiem, czy muszę to wyjaśniać, czy jest to raczej zrozumiałe dla każdego, kto ma minimum wrażliwości. No i świadomość tego, co się dzieje od ośmiu lat na Ukrainie.

Każdy dziś niestety może napisać wszystko. Albo sam to, korzystając ze społecznościówek, opublikuje, albo pomoże mu w tym jakiś usłużny dziennikarz. Mamy teraz w Polsce chyba z pięćset uniwersytetów, na każdym jest jakiś ekspert od bezpieczeństwa i każdy z tych ekspertów marzy o tym, żeby ktoś z mediów do niego zadzwonił i poprosił o komentarz. Problem niestety polega na tym, że zwykle niczego mądrego nie mają do powiedzenia. Podobnie zresztą jak większość (jest kilka wyjątków potwierdzających tę regułę) emerytowanych generałów. Całe życie ktoś ich słuchał. Na emeryturze została im rodzina, która słucha niekoniecznie, więc zaczynają się wymądrzać w mediach. Często niezbyt mądrze wymądrzać. A im bardziej te mądrości są przemądrzałe, tym większym echem się rozchodzą. No i media też są zachwycone. Wiadomo, klikbajt.

„Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę/Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi” a wcześniej: „Mądry głupiemu ustępuje/Ale co, gdy głupi się z tego nie raduje/Krzyczy z grubym kijem, że połamie ci kości/Że mądry ustąpił? To oznaka słabości ” Kazik to mistrz.

Marcin Kędryna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.