Marcin Kędryna

Spin doktorant. Apartheid [FELIETON MARCINA KĘDRYNY]

Marcin Kędryna Marcin Kędryna
Marcin Kędryna

1. Jestem po stosunkowo ciężkim COVID-zie. Prawie miesiąc w szpitalach. Bogu i lekarkom z Gorzowa dzięki - udało mi się jakoś z tego wykaraskać. Zaraziłem się przez dezynwolturę. Przez rok pandemii człowiek zaczął się przyzwyczajać. Funkcjonował w jako takim reżimie. W związku z pracą - w ograniczonej grupie stosunkowo często testowanych ludzi. Niby pamiętając o zasadach. Ale nie zawsze je stosując. No i przez ten rok było bezpiecznie.

Wirusem zaraził mnie kolega. Odwiedził mnie dwa razy. Za pierwszym razem był świeżo po teście. Zdrowy. Później wpadł drugi raz. Cztery dni później. Chory. Istnieje szansa, że gdybyśmy byli w maseczkach, nigdy bym się nie dowiedział, co to „burza cytokinowa”. Gdybyśmy byli w maseczkach. Nie byliśmy. Nie dopilnowałem.
Przez rok łatwo się przyzwyczaić do tego, że pandemia jest, ale jakoś nas omija. Czasem na żyletki, czasem większym łukiem. A wirus się zmienia. Pojawia się jakaś nowa (u mnie - brytyjska) mutacja i się okazuje, że wcale nie jest tak łatwo jak wcześniej.

2.Antyszczepionkowcy czy negacjoniści pandemiczni, gdy spotkają kogoś, kto nie podziela ich wiary, patrzą na niego ze specyficzną wyższością. Dał się omotać koncernom, nie dostrzego oczywistej prawdy, jest - po prostu - ograniczony. Bo przecież są dowody. W poniedziałek w Tesco usłyszałem, że jeden profesor mówił w telewizji, a jak wyszedł z tej telewizji, to zginął od razu w wypadku. Za dużo powiedział. I to szczera prawda jest. Tylko głupi nie wierzą.
Jakiś czas temu usłyszałem historię z Podhala. Mianowicie we wsi jednej żył młodzieniec, który upodobał sobie Konfederację. Tak ją sobie upodobał, że powtarzał za jej liderami wszystkie mądrości o bezsensowności COVID-owych ograniczeń, lockdownu, maseczek etc. Tak się złożyło, że się zaraził. Chorobę przeszedł ciężko. Szpital. Nie wiem, czy respirator. Ciężko. Kiedy się pozbierał, diametralnie zmienił zdanie. Stał się orędownikiem COVID-owych ograniczeń, lockdownu i maseczek. Tych ostatnich tak bardzo, że jak kogoś bez zobaczył, wywierał na nim presję. A że drobny nie był - działał lepiej niż widmo mandatu. Mówił, że gdyby spotkał któregoś z Konfederacji liderów to by mu nakopał. Wiadomo gdzie.

3.Dziś - podobnie, jak rok temu - choroba jest w odwrocie. Różnica jest taka, że 15 milionów ludzi zaszczepiono już przynajmniej pierwszą dawką. Gdy choroba znowu zaatakuje, wybierać będzie z tych niezaszczepionych. Istnieje prawdopodobieństwo, że kilku z nich zarazi się na koncertach Kultu.

Marcin Kędryna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.