ŚDM 2016. Kupią bilety, postawią dom

Czytaj dalej
Fot. Fot. Archiwum
Katarzyna Hołuj

ŚDM 2016. Kupią bilety, postawią dom

Katarzyna Hołuj

Myślenice. Do Światowych Dni Młodzieży zostało dokładnie 107 dni. Przygotowania do nich w myślenickiej parafii idą pełną parą, a ważną ich częścią jest zbieranie funduszy na bilety dla trojga lub czworga młodych Peruwiańczyków. Żeby mogli przylecieć do Polski.

Projekt „Bilet dla Brata” powstał z myślą o pomocy pielgrzymom ze Wschodu. To, że Myślenice chcą pomóc akurat młodym mieszkańcom Peru, jest efektem ubiegłorocznego spotkania dwóch myśleniczanek. Jedna jest zaangażowana w przygotowania do ŚDM tu, w Komitecie Parafialnym, druga jest świecką misjonarką pracującą na misji w Limie.


Autor: Joanna Urbaniec

Katarzyna Jawor od kilku lat pracuje wśród mieszkańców najbiedniejszych dzielnic stolicy Peru. Tam w slumsach poznała wartościowych młodych ludzi, którzy pomimo biedy i własnych ograniczeń zdrowotnych, pomagają jej w pracy ewangelizacyjnej. Kilkoro z nich wytypowała do wyjazdu do Polski, na Światowe Dni Młodzieży. O ile oczywiście uda się zebrać pieniądze na bilety dla nich, przy czym część (choćby najmniejszą) pokryją sami. To pozwoli im docenić wyjazd.

- Jedno z moich kryteriów jest takie, by pojechały osoby, które rzeczywiście szukają Pana Boga, ale nie stać ich na opłacenie całej podróży - powiedziała Katarzyna Jawor myśle-nickim wolontariuszkom ŚDM.

Wolontariusze z Myślenic zebrali już 9000 zł. Potrzebują jeszcze prawie dwa razy tyle. I to na same bilety dla trójki lub czwórki młodych studentów, a nie tylko im chcą pomóc…

Dom dla Wilmera jako dzieło Roku Miłosierdzia

Jedną z osób, zresztą zdaniem Katarzyny Jawor, najbardziej zasłużoną i godną tego, aby przyjechać do Polski na ŚDM, ze względu na swoje zaangażowanie, jest 29-letni Wilmer Garcia.

- Pomaga nam w domu rekolekcyjnym odbierając telefony i wykonując proste prace biurowe. Sprzedaje też książki, które wydajemy i oferujemy, w ramach ewangelizacji, podczas rekolekcji każdego weekendu - opisuje Katarzyna. - Od dwóch lat w kaplicy, w wiosce, gdzie mieszka, gromadzi grupę młodzieży, przygotowując ją do przyjęcia sakramentów. W piątki wieczorem przygotowuje katechezy dla wszystkich. Choć przychodzi tylko parę osób, on jest zawsze ze swoją Biblią, a gdy zdrowie mu nie pozwala, prosi o pomoc innego katechistę.

Sytuacja Wilmera jest jednak zbyt skomplikowana, aby mógł przylecieć do Polski.

Mieszka w slumsach, a codziennie przechodzi dializy

Mężczyzna ma tylko jedną pracującą nerkę (drugą przeszczepioną od matki jego organizm odrzucił).

Był hospitalizowany osiemnaście razy, a teraz za zgodą lekarzy jest dializowany domu. To wymaga sterylnych warunków. Takich w jego rodzinnym domu nie ma, dlatego korzysta on z gościnności swoich dziadków. Jednak i tam warunki są dalekie od ideału. Okno pokoju wychodzi… na inny pokój, dlatego brakuje dostępu świeżego powietrza. W połączeniu z wszechobecną wilgocią i grzybem zwiększa się ryzyko wystąpienia zakażenia. Nie mówiąc już o pyle, który wdziera się tam do domów, każdą najmniejszą szczeliną.

Stąd pomysł misjonarki, aby kwotę, która miałaby być przeznaczona na bilet dla Wilmera przeznaczyć na budowę dla niego malutkiego, ale prawdziwego, murowanego domu, gdzie miałby godziwe warunki do życia i dializ. Potrzeba na to ok. 6000 dolarów.

Myśleniczanie podjęli się tego wyzwania. - Byłoby to takie namacalne dzieło Roku Miłosierdzia. O coś takiego apelował ostatnio papież Franciszek. Chodzi o to , aby w każdej diecezji został taki namacalny, realny ślad. Nie jesteśmy diecezją, ale parafią, ale myślę, że stać nas jako parafię na taki finansowy wysiłek - mówi Urszula Małota- Olesek z Myślenic.

Wolontariusze zdają sobie sprawę z tego, że zadanie to może wymagać więcej czasu niż zebranie pieniędzy na bilety, bo i kwota jest większa, ale nie zamierzają się poddać.

Z drugiej strony, wiedzą, że czas, choćby ze względu na chorobę Wil-mera, nie jest ich sprzymierzeńcem.

- Chcielibyśmy, aby Wilmer zdążył się tym domem nacieszyć, i żeby jego mama, która jest przy nim codziennie, wreszcie odpoczęła w godnych warunkach.

W świadectwie swojego życia i nawrócenia, które Wilmer przysłał myślenickim wolontariuszom, pisze na końcu: „Dziękuję Bogu, że cały czas utrzymuje mnie przy życiu, że pozwala mi dążyć każdego dnia do świętości, dzięki swojej łasce i poprzez Ducha Świętego. Dziękuję za anioły, które stawia na mojej drodze, za każdego członka kościoła katolickiego, bo właśnie w nich odnalazłem prawdziwych braci”.

Za tydzień… studniówka

Zegar, który stoi w centrum Myślenic i odlicza dni do ŚDM za tydzień pokaże okrągłe „100”.

Z tej okazji na przyszłą niedzielę (17 kwietnia) zaplanowano kilka wydarzeń. Przez cały dzień przy kościele NNMP będzie trwał kiermasz książek, z którego dochód zostanie przeznaczony na zakup biletów dla młodych Peruwiańczyków, aby mogli przylecieć do Polski na ŚDM. Po mszy o godz. 14 na Rynku ZPiT „Ziemia Myślenicka” zaprosi do wspólnego poloneza. Wolontariusze odmówią Koronkę do Miłosierdzia Bożego w pięciu językach i zaśpiewają hymn ŚDM.

Ponadto zapozują do wspólnego zdjęcia, które zostanie wysłane do osób, które przyjadą do Myślenic i będzie formą zaproszenia i zapewnienia, że są tu oczekiwane i mile widziane. Będzie też można wziąć udział w grze miejskiej, a wieczorem (po mszy wieczornej) w Drodze Światła z kościoła do kapliczki przy ul. Kazimierza Wielkiego.

myslenice@dziennik.krakow.pl

Katarzyna Hołuj

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Mariola

Co ty opowiadasz. Ks. przedstawiciel medialny ŚDM zrobił dziecko, ale zrezygnował z sutanny i jest OK.

Biszkopt woli raczej w dupę i inną płeć więc dzieci nie będzie miał.

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.