ŚDM 2016. Cały świat pod jednym dachem

Czytaj dalej
Fot. fot. Michał Gąciarz
GRAŻYNA STARZAK

ŚDM 2016. Cały świat pod jednym dachem

GRAŻYNA STARZAK

Bogdan Kwiatek zapewnia, że zrobi wszystko, aby młodzi, których chce zaprosić pod swój dach, zachowali wspomnienia z Krakowa przez resztę swojego życia. W czasie Światowych Dni Młodzieży chciałby przyjąć co najmniej sześć osób. Po jednej, a może po dwie z każdego kontynentu

Już pół miliona osób z całego świata zgłosiło udział w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie. Będą mieszkać w szkołach, internatach, namiotach. Część z nich znajdzie dach nad głową u krakowskich rodzin.

Organizatorzy liczą na tradycyjną gościnność Polaków, prosząc, by jak najwięcej krakowian przyjęło pielgrzymów pod dach. Wiele osób już przygotowuje się do tego wydarzenia. Tak jak podróżnik Bogdan Kwiatek.

Otwórzcie drzwi...
W komitecie organizacyjnym ŚDM Kraków 2016 praca wre. Przedstawiciele sekcji logistyki przyznają, że nie ma jeszcze pełnej bazy zakwaterowania. Liczą, że najbliższa wizyta duszpasterska w rodzinach, czyli kolęda, ostatnia przed ŚDM, da odpowiedź, ile rodzin będzie mogło przyjąć młodych gości.

Autor: Joanna Urbaniec

- Dla nas, organizatorów, jest bardzo ważne, aby jak najwięcej osób mogło zamieszkać w Krakowie i okolicach. Bo największym problemem będzie dojazd na miejsce, gdzie będą się odbywać poszczególne wydarzenia. Stąd ponawiany nasz apel do krakowian, aby otworzyli drzwi mieszkań dla uczestników ŚDM - mówi ks. Adam Parszywka, dyrektor departamentu komunikacji. Zapewnia, że młodzi ludzie nie potrzebują wielkich wygód. Wie to z własnego doświadczenia. W czasie ŚDM w Rio de Janeiro nocował wraz z grupą polskiej młodzieży w szkole, na podłodze, na maleńkiej karimacie.

- Nikt nie narzekał. Bo klimat spotkań młodych chrześcijan świata jest tak fantastyczny, że nic nie jest w stanie go popsuć. Zapewniam wszystkich, którzy zdecydują się gościć u siebie młodych pielgrzymów, że to duże przeżycie, pozostawiające wspaniałe wspomnienia. Szczególnie jeżeli pielgrzym jest z innego kontynentu. W czasie tych kilku dni nawiązują się kontakty, rodzą przyjaźnie. Ja sam tego doświadczyłem uczestnicząc w ŚDM w Rzymie, w 2000 roku. Do dzisiaj mam we Włoszech wielu wspaniałych przyjaciół - wspomina ks. Parszywka.

Nocleg u Kwiatków
Podobne doświadczenia ma Bogdan Michał Kwiatek. To krakowski podróżnik, organizator wypraw w dalekie kraje, autor książek i publikacji, będących plonem podróży. Sam uczestniczył w spotkaniach młodych chrześcijan, m.in. na Węgrzech, które organizowała wspólnota z Taize.

- Kilka nocy spędziłem wówczas w Budapeszcie. Bardzo miło to wspominam. Do dzisiaj, mimo że to było wiele lat temu, mam o Węgrach bardzo pozytywne zdanie, a niedawno, w ramach wymiany między młodzieżą gimnazjalną, gościliśmy w naszym domu przez tydzień młodą Węgierkę. Chciałbym, żeby uczestnicy ŚDM tak samo miło wspominali swój pobyt w Polsce, w Krakowie. Dlatego chętnie przyjmę ich w swoje skromne progi. Doszliśmy też z żoną do wniosku, że skoro nie możemy pojechać całą rodziną w świat, bo dzieci są jeszcze za małe, to niech ten kawałek świata przyjedzie do nas - mówi Bogdan Kwiatek.

Jego dom, stojący przy drodze z Krakowa do Olkusza, dobrze znają pielgrzymi, zdążający do Częstochowy. Część z nich zatrzymuje się na nocleg właśnie u Kwiatków. Zwykle przyjmowała ich pani domu, bo dla podróżnika sierpień to zawodowo gorący okres. W tym czasie bywa najczęściej z grupami turystów na Alasce. W tym roku akurat wrócił z dalekiej podróży. Był w domu sam. Żona z dziećmi wyjechała na wakacje. Kwatermistrzom Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej powiedział, że przyjmie kilkanaście osób. W domu Kwiatków nocowały... 23 osoby.

- To był swoisty rekord. Spali w pokojach dzieci, naszym pokoju, salonie, na łóżkach i karimatach. Trzyosobowa rodzina przenocowała w hamakach na tarasie. Nie mieli źle, bo lato było upalne. Przed snem spotkaliśmy się wszyscy. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Były śpiewy, gra na gitarze. Byłem szczęśliwy, że mogę tych ludzi przyjąć - opowiada Bogdan Kwiatek. Sam też chodził na pielgrzymki. Najpierw w grupie, razem z kuzynami, do Częstochowy. Potem zaczął uprawiać samotne „marszony” - jak mówi. Czyli szybkie długodystansowe marsze, których celem były także inne sanktuaria.

Kwiatkowie prowadzą otwarty dom. Często miewają gości z Polski i zagranicy. W czasie Światowych Dni Młodzieży chciałby przyjąć co najmniej sześć osób. Po jednej, a może nawet po dwie z każdego kontynentu. Nie boi się, że jego dom stanie się swoistą wieżą Babel. Wraz z żoną dobrze posługują się językiem angielskim. Starsze dzieci uczą się dodatkowo niemieckiego i francuskiego. Ale nawet gdyby nie znał języków, uważa, że w czasie tych siedmiu miesięcy, które pozostały do ŚDM, można - w imię tej wielkiej sprawy - nauczyć się choćby podstawowych zwrotów.

Bogdan Kwiatek zapewnia, że zrobi wszystko, aby młodzi pielgrzymi, których chce przyjąć pod dach, gdy wyjadą z Krakowa zachowali wspomnienia na resztę życia.

Ma zamiar pokazać im jakim pięknym miejscem jest Kraków i okolice. Wie, że pielgrzymom niewiele trzeba. Wystarczy miejsce do rozłożenia karimaty. Uważa jednak, że jeśli zaprasza się gości wypada posprzątać dom. A jeżeli zaprasza gości z tak daleka, to warto nawet poczynić pewne inwestycje, które i tak zostaną. Dlatego wziął się za adaptację strychu. Miał to w planie, ale ciągle zwlekał. Decyzja o przyjęciu pielgrzymów była impulsem do rozpoczęcia robót.

Biały pielgrzym
Podróżnik już cieszy się, że razem z pięcioosobową rodziną będzie mógł uczestniczyć w tak wielkim wydarzeniu, jak ŚDM.

A że jest to niezwykłe wydarzenie przekonał się w sierpniu 1993 r. Miał wówczas niewiele ponad 25 lat. Odbywał samotną podróż dookoła świata. Od Polaków w Kalifornii dowiedział się, że w Denver, w stanie Kolorado, rozpoczynają się ŚDM. Pojechał tam wprost z Alaski. Zdążył akurat na mszę, kończącą ŚDM. Do dzisiaj ma przed oczami ponad 700-tysięczny tłum młodych ludzi wiwatujący na cześć Jana Pawła II. - W takich momentach jakaś pozytywna energia się w ludziach wyzwala. Tam, w Denver, czułem się tak, jak w czasie pielgrzymek papieża do Polski - zapewnia.

„Biały pielgrzym” - tak mówi o Janie Pawle II odkąd zobaczył jego pomnik w Sydney, odsłonięty w 2008 r. tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży. Zawsze prowadzi tam grupy turystów.

Jan Paweł II to dla niego „Bardzo Ważna Osoba”. Zwierza się, że papież Polak miał duży wpływ nie tylko na pogłębienie jego wiary, ale także, pośrednio, na wybór kierunku i miejsca studiów.

- Ja, krakowianin urodzony na Dąbiu, po maturze wyjechałem do Lublina, gdyż chciałem studiować filozofię tam gdzie kiedyś wykładał Karol Wojtyła. Poza tym, w UJ w latach 80. ubiegłego wieku dominowała filozofia marksistowsko-leninowska, a w Lublinie, na KUL-u, program studiów był pozbawiony ideologii. Natomiast mocny nacisk położono na filozofię arystotelesowsko-platońską, która mnie fascynowała - wspomina Bogdan Kwiatek.

W czasie studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizował dla kolegów pielgrzymkę do Rzymu i Akwinu. Potem, w czasie swoich zagranicznych podróży, czasem tym samym szlakiem, którym pielgrzymował Jan Paweł II, zawsze znalazł czas, by pomodlić się w kościołach, które nawiedził papież.

Papież błogosławi...
Czy podejmując decyzję o przyjęciu pielgrzymów, którzy przyjadą do Krakowa na ŚDM, przeszło mu przez głowę, że Jan Paweł II pewnie tam, z Nieba, błogosławi takim osobom jak on?

- Nie myślałem o tym - twierdzi Bogdan Kwiatek. Uważa, że ta pozytywna energia, która się przy okazji takich wydarzeń wyzwala - i w tych, którzy przyjeżdżają i w tych, którzy goszczą pielgrzymów - jest wartością bezcenną.

- Poza tym to wspaniała promocja turystyczna dla miasta. Wszak młodzi ludzie, wyjeżdżając z Krakowa zabiorą stąd to, co najlepszego możemy im dać. Uważam, że jedna osoba, która pozytywnie mówi o Krakowie, jest lepsza niż nawet najbardziej profesjonalny i najdroższy spot reklamowy. Najważniejszy jest przecież bezpośredni kontakt między ludźmi różnych kultur, różnych narodowości - zapewnia Bogdan Kwiatek. - Będąc przewodnikiem spotykam się z Amerykanami czy Australijczykami... Wielu mówi, że słyszeli o Polsce od znajomych, że się do nas wybierają. Cieszę się, gdy to słyszę, bo przecież mamy im co w Polsce, w Krakowie pokazać - dodaje.

Kraków, w opinii Bogdana Kwiatka, jest ważnym miastem na mapie turystycznej świata. Opowiada jak kilka lat temu w samolocie, w drodze z Hongkongu do Sydney - William, pracownik linii lotniczej Quantas, zachwycał się polską gościnnością i pięknem Krakowa.

- Trafił pod Wawel przypadkiem. Mając darmowy przelot w ramach swojej pracy zawodowej, wybrał się do Warszawy. Spotkał tam lekarza z Oświęcimia, który zaprosił go do domu, pokazał Kraków i okolice. William wrócił do Australii tak zachwycony naszym miastem, że stał się swego rodzaju ambasadorem Polski i Krakowa. Myślę, że po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży będziemy mieć na świecie więcej takich społecznie wykonujących swoją funkcję ambasadorów… - zapewnia.

Przyjmij pielgrzyma
Otwarcie domu dla pielgrzymów to wkład w organizację Światowych Dni Młodzieży.

Nie jest konieczne łóżko, pościel, urlop z pracy, znajomość języków obcych, ani zapewnienie posiłków. Wystarczy powierzchnia - zaledwie 3 metry kwadratowe - dostęp do łazienki i uśmiech gospodarzy. Goszcząc młodych zyskujemy przyjaciół ze świata i doświadczenie wiary, która przekracza granice i łączy ludzi.

Szczegółowych informacji udzielają Parafialne Komitety Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży.

Więcej: www.krakow2016.com/rodziny

GRAŻYNA STARZAK

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.