Sama w świat. Teresa Tokarz przekonuje, że solo podróż może być dla człowieka jednym z najciekawszych i najlepszych doświadczeń

Czytaj dalej
Fot. Archiwum Teresy Tokarz
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Sama w świat. Teresa Tokarz przekonuje, że solo podróż może być dla człowieka jednym z najciekawszych i najlepszych doświadczeń

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Jedni decydują się na samotne podróże z braku towarzystwa, inni z chęci przeżycia przygody i zrobienia w życiu czegoś szalonego. Dla Teresy Tokarz podróże solo to ani sytuacja podbramkowa, ani spontaniczny pomysł, lecz wybór, który stał się częścią jej stylu życia. Opowiedziała nam o tym, dlaczego preferuje samotne wyprawy, co jej dają i czy jest się czego bać.

Wyjazd w pojedynkę większości z nas kojarzy się z służbową delegacją albo samotnością singla. Dlatego wielu ludzi nie wyobraża sobie takiej podróży. Wybierając się do jakiegoś nowego miejsca, pragną mieć przynajmniej jednego towarzysza, aby móc podzielić się z nim przeżyciami i wrażeniami. Jednak rośnie grupa osób, które stawiają na podróżowanie samemu. Powstają grupy skupiające podróżników solo, a także portale, których tematyka skupia się wokół podróżowania w pojedynkę. Okazuje się bowiem, że samotna podróż może być dla człowieka jednym z najciekawszych i najlepszych doświadczeń.

Bez zobowiązań

Teresa pracuje w dziale finansów jednej z krakowskich korporacji. Z wykształcenia jest analitykiem finansowym. Jej największą pasją są jednak podróże. Od kilku lat stara się łączyć pracę zawodową z byciem w drodze. Wymaga to samodyscypliny i konsekwencji w działaniach, ale dzięki temu - jak mówi - może realizować podróżnicze marzenia, jednocześnie nie rezygnując z rozwoju kariery zawodowej.

Coraz więcej firm daje swoim pracownikom możliwość skorzystania z tzw. urlopu sabbatical albo pracy zdalnej. Są to świetne opcje łączenia pracy i podróży. Dzięki takim możliwościom Teresa dwukrotnie zrobiła sobie dłuższe przerwy od pracy, podczas których przez kilka miesięcy podróżowała po Azji Południowo-Wschodniej, Ameryce Południowej i Stanach Zjednoczonych. Wszystkie podróże organizuje na własną rękę, często decydując się na wyjazdy w pojedynkę, długie, samotne wyprawy ze szkicowym planem. Zwiedziła w ten sposób m.in. Wietnam, Argentynę, Boliwię, Peru, Kolumbię oraz część Europy. A za kilka dni leci do Japonii.

- Podróżowanie solo przyszło u mnie z czasem - mówi Teresa. - Kiedy 10 lat temu zaczynałam podróżować, zawsze były to wyjazdy w gronie znajomych i przyjaciół. Zdarzyło mi się również wyjeżdżać z osobami poznanymi w internecie na grupach podróżniczych. Wtedy w ogóle jeszcze nie myślałam o podróżowaniu solo.

Jednak kiedy byłam w półrocznej podróży po Azji Południowo-Wschodniej, w pewnym momencie dosyć spontanicznie postanowiliśmy z moim kompanem rozdzielić się na trzy tygodnie podczas trekkingu w Nepalu. Było to dla mnie coś zupełnie nowego. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Szybko się okazało, że solo wędrówka daje mi mnóstwo radości. Początkowe obawy, czy sobie poradzę, wędrując sama przez Himalaje, po kilku dniach zmieniły się w poczucie niezależności i wspaniałą przygodę - dodaje.

Jak wspomina, trzy tygodnie wędrówki solo to było świetne doświadczenie, dlatego później już w pełni świadomie zdecydowała się na kolejne wyjazdy bez towarzystwa. Była sama przez miesiąc w Wietnamie, potem pojechała na trekking dookoła Mont Blanc: przez Szwajcarię, Francję i Włochy. Zdecydowała się również na czteromiesięczną podróż solo po Ameryce Południowej, gdzie odwiedziła Argentynę, Boliwię, Peru i Kolumbię. Ciekawą wyprawą była także jej samotna podróż rowerowa po Lofotach.

- Nie obyło się bez przygód, ponieważ rower się psuł, pogoda była kapryśna i z wieloma rzeczami musiałam sobie dać radę. Okazało się jednak, że nawet jeśli z czymś sobie nie mogłam poradzić w podróży, albo miałam jakiś problem, to świat pełen jest niezwykle pomocnych ludzi. Wielokrotnie podczas wyjazdów mogłam się o tym przekonać

- opowiada.

W jaki sposób Teresa przygotowuje się do solo podróży? - Zaczynam od kwestii formalnych: sprawdzam, czy potrzebuję wizę, jakie są zalecane szczepienia, kiedy jest najlepsza pora roku na wyjazd itp. Przed podróżą staram się jak najwięcej dowiedzieć o danym miejscu. O historii kraju, kulturze, zwyczajach. Czytam książki, blogi podróżnicze, oglądam kanały na YouTube. Po takim rozeznaniu daję się już tylko w pełni ponieść przygodzie. Przygotowania do podróży w pojedynkę właściwie nie różnią się od tych, które podejmuję, gdy wyjeżdżam w towarzystwie innych.

Doświadczyć egzotyki

Podróżowanie - jako pewien sposób na życie - zaczęło się, kiedy Teresa była na studiach. Pochodzi z Ptaszkowej, niewielkiej miejscowości w Beskidzie Sądeckim. Może dlatego góry są dla niej miejscem szczególnym? Jednak pierwszą wycieczkę wraz z grupą koleżanek zorganizowała nie w Tatry czy Bieszczady, ale do Wiednia. Kolejnym miejscem był Rzym (i pierwsza podróż samolotem!).

- Często podczas podróży korzystałam z couchsurfingu. To internetowa społeczność zrzeszająca ludzi z całego świata, którzy oferują u siebie darmowe miejsca noclegowe. Gospodarze, do których trafiałam, pokazywali mi okolice, opowiadali o swojej kulturze i mieście. Dzięki tym ludziom usłyszałam wiele ciekawych historii o odwiedzanych miejscach, których nie znalazłabym w przewodnikach turystycznych.

Podróżowanie uzależnia i wciąga, o tym wie każdy globtroter. Podobnie było w przypadku Teresy - przyszedł czas, że postanowiła pojechać poza Europę. - Kilka lat temu wyjechałam do Maroka. Miałam nieco obaw związanych z tą podróżą, ponieważ było to pierwsze zetknięcie z inną kulturą i zwyczajami odmiennymi niż w Europie. Spędziłam w Maroku dwa tygodnie z przyjaciółmi i było fantastycznie - opowiada.

Wtedy zrodziły się kolejne marzenia o podróży po Azji, które udało się spełnić w 2015 roku. Teresa pojechała wówczas na trzy tygodnie do Birmy, spędziła też kilka dni w Tajlandii. Zachwyciły ją tamtejsze krajobrazy, gwarne ulice pełne kolorów i street foodu oraz zupełnie inny klimat.

- Wtedy zakochałam się na dobre w podróżowaniu -wspomina.

- Spotkałam się z zupełnie inną kulturą, z ciekawymi, otwartymi ludźmi. Chłonęłam przepiękne widoki. Ciekawe były dla mnie również spotkania z innymi podróżnikami. W Tajlandii poznałam mnóstwo osób z różnych stron świata. Wiele z nich było w drodze przez kilka tygodni, miesięcy, a nawet lat. Zrodziło to we mnie swego rodzaju fascynację takim trybem życia. I po raz pierwszy poczułam, że chciałabym spróbować tego w przyszłości.

Długa, nieograniczona biletem powrotnym podróż, stawała się moim marzeniem. W kolejnych latach przy odrobinie determinacji spełniłam to marzenie dwukrotnie. Co jakiś czas robię sobie przerwę od pracy, by zwiedzać świat. Biorę dłuższy urlop, sabbatical, który daje mi gwarancję, że będę mieć możliwość powrotu do firmy na co najmniej takich samych warunkach - dodaje.

Sama nie znaczy samotna

Jak twierdzi nasza bohaterka, podróżowanie w pojedynkę to najlepszy przepis na nawiązanie kontaktu z innymi. - Kiedy wędrujesz solo, miejscowi ludzie do ciebie podchodzą i zaczynają rozmowę - zauważa Teresa. -Podczas podróży po Ameryce Południowej zawsze ktoś się do mnie przysiadał, zagadywał w autobusie, w dużej mierze dlatego, że byłam sama. Ludzie z reguły czują mniejszy opór, by rozpocząć konwersację z jedną osobą, niż kiedy przebywa ona w grupie.

Jednak Teresa wielokrotnie się przekonała, że w podróży solo tak naprawdę mało jest okazji do tego, by czuć się samotnie.

- Spotykam się z niesamowitą otwartością miejscowych, ale też innych podróżników - mówi. Dlatego nie przepadam za określeniem samotne podróże, ponieważ kojarzy się negatywnie, określenie solo jest bardziej uniwersalne, nienacechowane.

Według Teresy podróże solo wzmacniają odwagę i charakter, uczą pewności siebie, zaufania do innych i do samego siebie. -Kiedy widzę, że sobie poradziłam w danym kraju, dogadałam się, kupiłam bilety, zarezerwowałam noclegi, czuję, że potrafię, jestem niezależna. Jeśli w trudnych sytuacjach jesteśmy sami dla siebie wsparciem, potrafimy docenić swoją wytrzymałość i zaradność, wychodzimy z tych doświadczeń wzmocnieni psychicznie i bogatsi - podkreśla.

Solo podróże sprawiają jej obecnie dużą przyjemność, jak wyznaje, lubi być sama w drodze. Jednak nie każdemu taka forma podróżowania może przypaść do gustu, dużo zależy od osobowości i nastawienia. -Niektórzy po prostu nie lubią podróżować sami. Niemniej, myślę, że jeśli ktoś nie jest pewien, czy wyruszyć w świat w pojedynkę, powinien spróbować i przekonać się, czy przyniesie mu to radość.

Teresa jako jedynaczka w dzieciństwie sporo czasu spędzała sama. Możliwe, że mogło to mieć wpływ na jej obecne podejście do solo podróży. Lubi zwiedzać różne miejsca w pojedynkę, chodzić sama po górach, albo wybrać się do kawiarni bez znajomych.

- Mam wrażenie, że podróżując solo, zwracam więcej uwagi na to, co wokół mnie. Jestem w pełni skoncentrowana na miejscu, w którym się znajduję. Oczywiście to nie znaczy, że nie lubię podróżować w towarzystwie innych. Złotym środkiem jest dla mnie łączenie różnych stylów podróżowania - mówi.

Kiedy myślimy o samotnie podróżującej młodej kobiecie, od razu nasuwa się pytanie: czy się nie boi. Jednak Teresa nie czuje się bardziej narażona na niebezpieczeństwo w podróży niż mężczyzna. Twierdzi, że coś złego może się przydarzyć niezależnie od płci, to raczej kwestia znalezienia się w nieodpowiednim miejscu i czasie. - Nie traktuję tego jako czegoś, co powstrzymałoby mnie przed podróżowaniem na własną rękę. W drodze zawsze staram się zachowywać rozważnie, unikać potencjalnie niebezpiecznych miejsc, ale nie paraliżuje mnie strach tylko dlatego, że jestem samotnie podróżującą kobietą. Czytam, jakich miejsc unikać, słucham rad mieszkańców, a oni najlepiej wiedzą, gdzie lepiej się nie wybierać. Owszem, są państwa, w których bardziej komfortowo czułam się, podróżując z mężczyzną niż solo. Na myśl przychodzi mi Pakistan, gdzie jest nieco inne kulturowo podejście do kobiet. Zdarzyło się, że byłam lekko ignorowana w rozmowach z mężczyznami. Spotkało mnie też kilka niestosownych zaczepek, jednak były to pojedyncze przypadki.

Z innej perspektywy

Co nas ciągnie w świat? Odpowiedzi jest zapewne tyle, ile odpowiadających. Jedni podróżują dla relaksu, odstresowania, najlepiej tam, gdzie komórka nie ma zasięgu. Inni zwiedzają, aby poznawać świat, inne kultury, by dać się zainspirować, a czasem uciec od prozy codziennego życia i zapomnieć o problemach. Jeszcze innym podróżowanie daje namiastkę wolności i nie jest ważne, dokąd jadą, liczy się sama podróż i to, czego doświadczają w jej trakcie.

Dla Teresy motywacją do wyjazdów jest przede wszystkim ciekawość świata i zamiłowanie do chodzenia po górach. Lubi to, co nowe, nieznane. Nie jest typem domatora, stąd przemieszczanie się i zmiany nie stanowią dla niej większego wyzwania. Od czasu do czasu lubi rutynę, jednak dość szybko znów czuje potrzebę przeżycia przygody na bliższym lub bardziej odległym krańcu świata.

- Kiedy pakuję się w kolejną podróż, czuję przyjemną ekscytację i radość. Niemniej z przyjemnością wracam do domu. Najchętniej wtedy, kiedy mam już kupiony bilet i mogę planować kolejny wyjazd

- dodaje z uśmiechem.

Wyjazdy w nieznane miejsca wiążą się z umiejętnością dostosowania się do nowych realiów. Często musimy zmierzyć się z barierą językową czy kulturową. Może się to wydawać trudne, ale otwartość na drugiego człowieka, wyzbycie się stereotypowego myślenia i uśmiech na twarzy sprawiają, że podróż staje się fascynującą przygodą.

- Jadąc do nowych miejsc, staram się nie oceniać. Chcę poznać historię kraju, która kształtowała jego mieszkańców. Jak najwięcej zrozumieć, dowiedzieć się. Ważne, by podchodzić z szacunkiem do tego, co dla nas inne, czego być może nie rozumiemy. Warto pamiętać, że jesteśmy tylko gościem i naszym zadaniem jest dostosowanie się do kultury danego kraju

- stwierdza Teresa.

I dodaje, że w każdej podróży przeżywa wiele momentów, kiedy czuje się naprawdę szczęśliwa. Jako przykład wymienia zdobycie sześciotysięcznika w Boliwii, pierwsze spojrzenie na Mont Everest podczas trekkingu w Nepalu albo widok balonów wznoszących się o wschodzie słońca nad Birmą.

- Będąc w Polsce, zdarza mi się tęsknić za podróżowaniem, nieustannie ciągnie mnie w świat. Bycie w drodze jest dla mnie naturalnym stanem. Podczas kilkumiesięcznych wyjazdów bardzo lubię to, że po pewnym czasie podróż staje się codziennością.

Podróżowanie daje też dreszczyk emocji. Nigdy nie wiadomo, co na nas czeka w kolejnym miejscu, za następnym zakrętem. Dlatego kto raz spróbuje, marzy o kolejnych dalekich czy bliskich wyjazdach, solo czy w towarzystwie znajomych. - Warto od czasu do czasu wyjechać i zobaczyć świat. Niekoniecznie muszą to być długie czy zagraniczne podróże. Wschód słońca na Kaszubach może okazać się równie spektakularny jak ten na Machu Picchu - mówi podróżniczka.

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.