Paweł Stachnik

Ruś pod tatarskim butem

Aleksander Newski u stóp chana Fot. archiwum Aleksander Newski u stóp chana
Paweł Stachnik

ROSJA. Od XIII w. Ruś znajdowała się pod zwierzchnictwem ordy mongolskiej. Wprowadzone wtedy brutalne zwyczaje polityczne odbiły się na historii państwa rosyjskiego

W1222 r. prowadzące podboje mongolskie oddziały wielkiego wodza Czyngis-chana dotarły z Azji nad północne wybrzeże Morza Czarnego. Natknęły się tam na lud Połowców i pobiły go w starciach na stepie. Przestraszony chan połowiecki Kotian poprosili o pomoc sąsiednich książąt ruskich, z którymi łączyły go rozmaite więzy. Tak pisał do kniazia halickiego Mścisława: „Ziemię naszą dziś odebrali, jutro waszą wezmą, obrońcie nas. Jeśli nam nie pomożecie, nas teraz wytną, a jutro was!”.

Wielka klęska

Książęta ruscy zebrali się na naradę w Kijowie i zdecydowali, by pomóc Połowcom. Jednak nie z sympatii do nich, a bardziej z obawy, że połączą się oni z Mongołami i wspólnie uderzą na zachód. Skłóceni zwykle kniaziowie wystawili wspólną armię pod dowództwem książąt Kijowa, Halicza, Czernihowa i Smoleńska i razem z Połowcami wyruszyli na spotkanie Mongołów. Dla Rusinów przybysze z Azji stanowili zupełną zagadkę. Bo jak zapisał kronikarz, „Roku onego przyszli ludzie, o których nikt nie wie nic pewnego - kim są i skąd przyszli, jaki jest ich język i jakiego są plemienia, jaka jest ich wiara. I nazywają ich Tatarami…”.

Do starcia doszło 31 maja 1223 r. nad rzeką Kałką w dzisiejszym obwodzie donieckim na Ukrainie, koło Mariupola, tam gdzie właśnie toczą się zacięte walki rosyjsko-ukraińskie. Rusini zajęli pozycje nad rzeką, ale w wyniku niesnasek między kniaziami podzielili swoje siły. Kijowianie założyli obóz na zachodnim brzegu, natomiast pozostali książęta wraz z Połowcami sforsowali Kałkę i uderzyli na Mongołów.

Ci nie czekali aż przeprawią się wszystkie ruskie siły, lecz zaatakowali od razu. Bitwa zakończyła się pogromem Połowców i Rusinów, którzy rozbici rzucili się do ucieczki. Widząc, co się dzieje, kijowianie sformowali umocniony tabor, w którym bronili się i wycofywali na zachód. Po kilku dniach odpierania mongolskich ataków stało się jasne, że ucieczka się nie uda – brakowało sił, żywności i wody. Gdy więc Mongołowie zaproponowali kapitulację i obiecali puścić kijowian wolno w zamian za okup, propozycja została przyjęta. I wtedy Rusini przekonali się o wiarołomności najeźdźców. Bo gdy tylko zaczęli opuszczać tabor, Mongołowie rzucili się na nich i zaczęli mordować.

Nie była to jedna rzeź podczas bitwy. Tatarzy wycięli wszystkich pojmanych jeńców, a kniaziom zgotowali drastyczną śmierć. Powiązanych ułożono na ziemi i nakryto drewnianym pomostem, na którym mongolscy wodzowie ucztowali tak długo, dopóki nie zgnietli i nie podusili pokonanych.

Bitwa była straszliwą klęską. Zginęło dziesięciu spośród 18 książąt ruskich (wśród nich niektórzy cieszący się ogólnokrajowym szacunkiem), 70 wojewodów i bojarów oraz aż 10 tys. wojów (nie licząc Połowców). Miała też wpływ psychologiczny - pokazała, że najeźdźcy z Azji są potężnym i groźnym przeciwnikiem, przed którym trudno się obronić.

Tatarski potop

Paradoksalnie, zaraz po bitwie nic się nie stało - Mongołowie wrócili do Azji. Nie zapomnieli jednak o Rusi. Po 12 latach, w 1237 r., władca zachodniej części ich imperium, wnuk Czyngis-chana, Batu-chan, powrócił ze 130 tys. wojowników i przystąpił do podboju rozdrobnionych księstw ruskich. Wiosną 1238 r. Mongołowie oblegli Kozielsk (ten sam, w którym w latach 1939-1940 Sowieci przetrzymywać będą wziętych do niewoli polskich oficerów). Niewielkie miasto broniło się mężnie przez siedem tygodni. Gdy wreszcie uległo, krew mordowanych mieszkańców popłynęła niczym rzeka.

Po Kozielsku Tatarzy zdobyli Riazań, Kołomnę, mało znaczącą wtedy jeszcze Moskwę, Twer i Rostów. Potem oblegi stolicę Księstwa włodzimiersko-suzdalskiego, Włodzimierz nad Klaźmą. By zastraszyć obrońców podprowadzili pod mury tysiące batożonych jeńców. Włodzimierz też został zdobyty, a mieszkańcy wymordowani. Wielu z nich, w tym całą rodzinę tamtejszego księcia Jerzego II, napastnicy spalili żywcem w soborze. On sam zginął w bitwie nad rzeką Sitą.

Zimą 1239 r. Tatarzy splądrowali Czernihów i Perejasław, a wiosną 1240 r. mongolskie zagony stanęły pod Kijowem. Książę kijowski Michał I Wsiewołodowicz uciekł na Węgry. Miasto liczyło około 40 tys. mieszkańców. Napastnicy chcieli najpierw zdobyć je głodem, ale latem nadeszły machiny oblężnicze i przystąpili do szturmów. Przy pomocy taranów rozbili mury i wdarli się do środka. Mieszkańcy schronili się do soboru Uspieńskiego. Jak pisze kronikarz, gdy świątynia zaczęła się wypełniać, ludzie dźwigając swój dobytek wchodzili na dach. Było ich jednak tak wielu, że mury soboru nie wytrzymały i zwaliły się pod ich ciężarem. Miasto zostało zdobyte, a ludność wycięta. Kijów stał się dla Mongołów bazą przed kolejnym etapem podbojów - atakiem na Księstwo halicko-wołyńskie, a potem na ziemie polskie.

Mongolski najazd przyniósł Rusi ogromne straty. Rozwinięty kulturalnie i gospodarczo kraj został zrujnowany. Spalono miasta i wsie, zniszczono zasiewy i plony, zginęły tysiące ludzi, kolejne tysiące poszły w jasyr. Archeolodzy do dziś odnajdują pokaleczone szkielety zabitych wtedy osób. Kraj się wyludnił i spadł do rangi prowincji tatarskiego państwa.

Podbój Rusi udał się Mongołom dość łatwo z powodu jej politycznego rozbicia. Ruscy książęta byli skłóceni, rywalizowali ze sobą i nie kwapili się do uznania jednej zwierzchniej władzy. Przeciw mongolskim najeźdźcom występowali pojedynczo i – choć walczyli mężnie - pojedynczo im ulegali. Gdyby Ruś (jak np. w czasach Jarosława Mądrego) rządzona była przez jednego władcę, który zmobilizowałby całe siły państwa do obrony, tatarski podbój nie byłby wcale taki łatwy, a być może wcale by się nie powiódł.

Na kolanach po jarłyk do chana

Na razie jednak ogromna większość Rusi znalazła się pod mongolskim zwierzchnictwem. Tatarskie panowanie nad terenami dzisiejszej Białorusi i Ukrainy trwało jedynie kilkadziesiąt lat. Ziemie te zostały powiem w pierwszej połowie XIV w. podbite przez Litwinów i stały się częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego. Natomiast niewola Rusi północnej i wschodniej trwała znacznie dłużej - 250 lat. Zwierzchnictwo nad tą częścią ruskich ziem sprawowała Złota Orda, zachodnia część imperium stworzonego przez Czyngis-chana, rozciągająca się na ogromnym obszarze od Uralu do Morza Czarnego.

W 1243 r. do zniszczonego Księstwa włodzimierskiego wrócił brat zabitego księcia Jerzego, Jarosław Wsiewołodowicz i objął tam władzę. W tym samym roku Batu-chan wezwał go do swojej założonej nad Wołgą stolicy noszącej nazwę Saraj Batu. Tam uznał go za wielkiego księcia włodzimierskiego (czyli seniora nad innymi książętami ruskimi) oraz swojego poddanego. Tak oficjalnie zaczęła się niewola tatarska Rusi (nazwanej przez Mongołów Urus-ułus, czyli ruska dzielnica). Wielki książę miał odtąd każdorazowo udawać się do chana po jarłyk (czyli dokument potwierdzający jego panowanie), odbierać go na klęczkach i składać daninę.

Chanowie sprytnie wykorzystywali jarłyk, dowolnie go nadając i odbierając, tak aby skłócić ruskich kniaziów i pogrążyć ich w jeszcze większym antagonizmie. Miało to zapobiec wzrostowi znaczenia wielkiego księcia i ewentualnemu zjednoczeniu się Rusi, co mogłoby zagrozić tatarskiemu panowaniu. Z drugiej strony, kniaziowie w walce o ziemie, wpływy i wielkoksiążęcy tytuł chętnie uciekali się do pomocy tatarskiego ciemiężyciela, donosząc mu o prawdziwej lub wydumanej nielojalności seniora lub konkurentów. Zdarzało się, że wzywani do tatarskiej stolicy książęta tracili tam życie, otruci lub uduszeni na rozkaz chana.

Inni z kolei udawali się do siedziby chana z prośbami o przydzielenie mniejszego lub większego księstwa. „Kniaziowie całymi latami przebywali w Ordzie, schlebiając murzom i dogadzając żonom chanów, aby wybłagać u »wielkiego cara« choćby kawałek ziemi” - napisał rosyjski historyk Jewgienij Awisimow. Pod koniec XIV w. kniaź suzdalski Siemion Dymitrowicz spędził w Ordzie osiem lat ubiegając się o uzyskanie księstwa nowogrodzkiego, będącego we władaniu księcia moskiewskiego…

Na podbitych ziemiach ruskich Tatarzy przeprowadzili spis ludności, w miastach ustanowili swoich namiestników i zaczęli ściągać dziesiątą część dochodów (tzw. ordyński wychod). Później obowiązek zebrania daniny spadł na wielkiego księcia. To on miał bez litości egzekwować ten podatek od swoich pobratymców, dostarczać go do stolicy Złotej Ordy, a także tłumić wszelkie antytatarskie wystąpienia. Opór lub opóźnienia skutkowały karną tatarską ekspedycją wojskową, która najeżdżała kraj, pustoszyła go i brała jeńców w jasyr. Prócz tego okupanci przeprowadzali okresowe branki ludności zmuszanej potem do służby wojskowej. Miejscowi musieli też dostarczać podwód, kwater i wyżywienia dla tatarskich posłańców.

Wschodni absolutyzm

W walkach z lat 1223-1240 zginęło wielu szacownych ruskich kniaziów i bojarów. Przetrzebiło to elitę państwa, a nowa klasa rządząca zaczęła się kształtować już nie z arystokracji staroruskiej, ale z warstw niższych: z drużyny, dworzan, a nawet ludzi niskich. „To wszystko odbiło niewolnicze piętno na polityce kolejnych ruskich kniaziów, na mentalności zasiadających u szczytów władzy, na charakterze narodu” - twierdzi Awisimow.

Mistrzem takiej polityki okazał się książę Nowogrodu, a potem wielki książę włodzimierski Aleksander Newski. Skutecznie bronił północno-zachodniej Rusi przed atakami z północy – Szwedów i kawalerów mieczowych, ale w stosunku do chana zachowywał całkowitą lojalność. Pacyfikował antytatarskie wystąpienia, posługiwał się mongolską pomocą by pozbyć się konkurentów, skutecznie ściągał podatki. Długo przebywał w Ordzie, poznał jej zwyczaje i panujące tam intrygi, umiał się obracać na dworze chana. Dzięki temu rządził przez dziesięć lat. Jego następcy, syn Daniel i wnuk Iwan Kalita, panowali już w Moskwie, gdzie z czasem przeniosło się polityczne centrum Rusi.

Historycy podkreślają, że dwa i pół wieku tatarskiej niewoli silnie wpłynęło na mentalność ruskich władców i ruskiego ludu. Przyjął się tam despotyczny model władzy: książę (potem car) był władcą absolutnym, który z poddanymi mógł zrobić wszystko. Nie istniały żadne prawne ani zwyczajowe ograniczenia, życie bojarów, mieszczan i chłopów zależało od kaprysu kniazia, który każdego z nich w każdej chwili mógł skazać na wygnanie lub zabić, a jego majątek skonfiskować. Taki model absolutyzmu utrzyma się w Rosji aż do XIX w. A zamiłowanie do silnej władzy obecne jest tam do dziś.

Charakterystyczne, że z języka mongolskiego do rosyjskiego przeszły m.in. takie słowa, jak „knut”, „dyby”, „kandały” (czyli kajdany). Do rosyjskiej praktyki przeszły też praktykowane w Ordzie zwyczaje: intrygi, bezwzględna walka o władzę, usuwanie rządzących za pomocą trucizny, sztyletu, sznura. Wszystko to znajdziemy w późniejszych dziejach Wielkiego Księstwa Moskiewskiego i Cesarstwa Rosyjskiego.

Inna sprawa, że część rosyjskich (a wcześniej sowieckich) historyków uznaje niewolę tatarską za zbawienną dla losów Rosji. Wejście pod wpływy Ordy odsunęło bowiem Ruś od o wiele groźniejszych wpływów Zachodu. Zachód jest bowiem wrogiem, a drogą dla Rosji jest sojusz z narodami Azji. Pogląd ten jest w Rosji popularny do dziś.

Stanie nad Ugrą

Próby wyzwolenia się spod tatarskiej władzy podejmowali rozmaici książęta (m.in. Daniel Halicki, Wasyl II Ociemniały). W 1380 r. zjednoczeni książęta pod dowództwem wielkiego księcia moskiewskiego Dymitra pokonali Tatarów w zaciętej bitwie na Kulikowym Polu. W odwecie ci dwa lata późnej zdobyli i spalili Moskwę.

Zrzucenie kajdan udało się dopiero księciu moskiewskiemu Iwanowi III Srogiemu, rządzącemu od 1462 r. Rozszerzył on swoje księstwo, podporządkował bogaty Nowogród, poślubił Zofię Paleolog, bratanicę ostatniego cesarza bizantyjskiego, zaprzestał też płacenia daniny Tatarom. Zaniepokojony wzrostem siły Iwana chan Wielkiej Ordy Ahmed wyprawił się na Moskwę w 1480 r. Miało to być wspólne uderzenie ze sprzymierzonymi siłami króla Kazimierza Jagiellończyka.

Tatarzy stanęli nad rzeką Ugrą i bez powodzenia próbowali ją sforsować, skutecznie odpierani przez Rusinów. Do bitwy w zasadzie nie doszło, a starcie w historiografii rosyjskiej nazwano „staniem nad Ugrą”. Ahmed nie doczekał się przybycia wojsk Kazimierza (polski władca musiał zmagać się z najazdem zagonów Chanatu Krymskiego, innego spadkobiercy Złotej Ordy) i nakazał odwrót. Rychła śmierć Ahmeda, osłabienie państwa tatarskiego i wewnętrzne walki o władzę sprawiły, że do ponownego narzucenia zwierzchnictwa Moskwie nigdy już nie doszło. Tak symbolicznie zakończyła się podległość Rusi Tatarom. Państwo moskiewskie stało się niezawisłe. Ale jak wiemy mentalne ślady tej niewoli pozostały w Rosji do dziś.

Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.