Rodziny czekają na pielgrzymów

Czytaj dalej
Fot. Fot. Michał Gąciarz
Małgorzata Mrowiec

Rodziny czekają na pielgrzymów

Małgorzata Mrowiec

Społeczeństwo. Absolutnie nie wyjeżdżają z Krakowa na czas Światowych Dni Młodzieży. Uważają, że to święto miasta, a z myślą o gościach zapełniają lodówki i rysują mapki.

Pierwszych uczestników Światowych Dni Młodzieży można już zobaczyć na ulicach Krakowa. Najwięcej pielgrzymów spodziewanych jest natomiast w poniedziałek. Rodziny, które przyjmą młodych, są w trakcie wielkich porządków, solidnych zakupów czy poszukiwania rozmówek.

Anna i Paweł Kowalczykowie swoim mieszkaniu na Ruczaju przyjmą dwie kobiety z Argentyny. Będą je gościć przez tydzień.

- Bardzo cieszymy się na Światowe Dni Młodzieży - wyznaje Anna, która nigdy wcześniej nie uczestniczyła w tym spotkaniu młodych. Dla Pawła będą to natomiast już trzecie ŚDM. - 16 lat temu byłem w Rzymie, jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II, a w 2005 roku - w Kolonii . To świetna przygoda, ale też ważne przeżycie duchowe. Teraz, jako gospodarz, mogę odwdzięczyć się za gościnę we Włoszech i Niemczech - dodaje Paweł.


Autor: Joanna Urbaniec

Na razie zajmują się robieniem większych zakupów, zastanawiają się nad menu dla gości, przygotowują miejsca do spania, pościel, ręczniki. - Chcemy, by nasi goście czuli się naprawdę dobrze, swobodnie. Żeby wiedzieli, że mogą się liczyć na naszą pomoc. Nie znamy hiszpańskiego, ale są słowniczki, pewnie będziemy się komunikować po angielsku - mówi Anna.

Przygotowania obejmują też sferę duchową: modlitwę i spowiedź. Paweł jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej, będzie - jak mówi - „służbowo” uczestniczył w czwartkowej mszy św. inaugurującej ŚDM w parafii oraz niedzielnej w Brzegach.

Rozkład dnia pielgrzymów jest ściśle określony, są w nim m.in. msze, katechezy, obiady i kolacje, które będą wdawane w punktach gastronomicznych. Ale gospodarze mogą proponować gościom różne formy spędzania czasu wolnego. Kowalczykowie - na ile im czas pozwoli, a dziadkowie wspomogą w opiece nad dziećmi - chcą pokazać gościom miasto. Myślą też o wspólnej wycieczce w okolice Krakowa.

Uczyli się hiszpańskiego

W parafii Zesłania Ducha Świętego, do której należą państwo Kowalczykowie, około 150 rodzin będzie gościć pielgrzymów ze Szwajcarii, Hiszpanii, Argentyny, Ekwadoru, Gwatemali i Wenezueli. Na razie wiadomo, że przybędzie 870 osób, ale ta liczba może wzrosnąć, bo jeszcze do dziś trwa rejestracja.

Aby język nie stanowił przeszkody, wolontariusze przygotowali minisłowniczki, które zostały już rozdane przyjmującym młodych parafianom. Więcej: niektórzy gospodarze specjalnie na ŚDM zaczęli się uczyć hiszpańskiego (informacja o pielgrzymach, którzy przybędą z Argentyny, była podana już w czerwcu na stronie internetowej parafii).

Polskie rodziny otrzymały robocze identyfikatory, na których znajdują się najważniejsze informacje (imię i nazwisko gospodarza, liczba osób zakwaterowanych, sygnatura grupy oraz dzień i godzinę przyjazdu) oraz specjalny podręcznik „Ambasador Polskości”, wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Instytut Pamięci Narodowej, zawierający informacje o Polsce, naszej historii, kulturze, kuchni i tradycjach.

- W dniu przyjęcia pielgrzymów gospodarzom wydane zostaną identyfikatory z logo parafii, zawierające te same informacje, by absolutnie uniknąć możliwości jakiegoś fałszerstwa - podkreśla ks. wikariusz Grzegorz Grzybowski. Cieszy się, że tak wiele rodzin zdecydowało się przyjąć podróżnych. - To dość duża osiedlowa parafia, w życie naszej wspólnoty angażuje się ok. 4 tys. osób - mówi.

Filipińczycy w Bieżanowie

Dla pani Marii Bicz-Suknarowskiej i jej rodziny goszczenie pielgrzymów to nie tylko zapewnienie im noclegu i wyżywienia. - Światowe Dni Młodzieży to wielkie duchowe doświadczenie, które trzeba odpowiednio przeżyć. Będziemy starać się również w tym im pomóc, poprzez pokazywanie chrześcijańskiej postawy umiłowania bliźniego - tłumaczy mieszkanka Bieżanowa.

Pod jej adres zostali przydzieleni czterej Filipińczycy. Krakowianka ma duże doświadczenie w goszczeniu pielgrzymów. Od prawie 20 lat należy do wspólnoty neokatechumenalnej i w tym czasie przez jej dom przewinęło się już kilkanaście grup z całego świata. - Byli u nas pielgrzymi z Wenezueli, Ekwadoru, Ukrainy, Kazachstanu - wylicza Ewa Bicz, siostra pani Marii (mieszkają w jednym domu). - Bardzo miło wspominamy gości z Gruzji, którzy do dzisiaj nas odwiedzają i przyjaźnimy się z nimi.

Mąż pani Marii mówi po angielsku, więc na pewno nie będzie problemu ze zrozumieniem gości. - Zawsze można wytłumaczyć coś ruchem rąk albo wskazać palcem. Myślę, że damy sobie radę - zapewnia Maria Bicz-Suknarowska.

Ostatnie dni upływają im na robieniu zakupów i przygotowywaniu pokoi. Rodzina pani Marii w czasie ŚDM będzie mieszkać na piętrze domu, a do dyspozycji pielgrzymów zostaną oddane dwa pokoje i łazienka znajdujące się na parterze. W każdym z pokoi będzie czekało jedno pojedyncze łóżko oraz materac.

Zamówili 60 jajek, więc na pewno nie zabraknie na stole jajecznicy. Śniadania będą w stylu południowym - zdaniem sióstr na pewno dobrze znanym gościom z Filipin - czyli kawa, rogaliki i przetwory. Wokół domu jest duży ogród pełen kwiatów, krzewów i drzew owocowych. Pani Maria wraz z siostrą zrobi domowe konfitury i galaretki, którymi będzie częstować gości. Po powrocie do domu zawsze też będzie czekała na nich ciepła kolacja, aby pielgrzymi mogli poznać smaki naszej kuchni - Ugotujemy barszcz, gulasze, może ulepimy pierogi - mówi Ewa Bicz.

Historyczne wydarzenie

44-letniego Pawła z Prokocimia, ojca trójki dzieci, menadżera jednej z krakowskich firm pytamy, czy nie bierze urlopu i nie wyjeżdża z miasta, jak podpowiadał prezydent Krakowa.

- Absolutnie nie! No przecież papież przyjeżdża, są Światowe Dni Młodzieży - odpowiada Paweł. - To dla mnie najważniejsze wydarzenie w historii Krakowa, chyba tylko insurekcja kościuszkowska może się z nim równać.

Rodzina Pawła w dwóch sąsiadujących przez płot domach - jego i teściów - będzie gościć łącznie 10 osób, prawdopodobnie z Brazylii i Portugalii. Odda do dyspozycji pielgrzymów w sumie około 100 mkw., w tym trzy łazienki, zaprosi też do odpoczynku w ogrodzie.

Mają już za sobą duże zakupy w Tesco (m.in. 300 litrów wody ), przygotowali też i wydrukowali „instrukcję obsługi domu” (co gdzie można znaleźć) po angielsku oraz mapki okolicy z trasą do przystanku itp., wyszukali rozmówki hiszpańskie.

- Zakładam, że będziemy gościć ciekawych, inspirujących ludzi. Że podzielą się z nami swoją wiarą, będziemy mogli wspólnie pomodlić się i pośpiewać - mówi Paweł.

40-latek czytał książki i wywiady z Franciszkiem, z ciekawością czeka na spotkanie z nim. - Z wykształcenia jest technikiem chemikiem, a w naszej firmie większość pracowników to chemicy. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w laboratorium chemicznym, więc można powiedzieć, że to kolega z branży - żartuje Paweł.

Z Argentyny na Salwator

Francja, Anglia, Boliwia, Urugwaj, Kostaryka, Włochy, Nikaragua, Chiny, Salwador, Peru, Argentyna, Chile, Czechy - z tych kierunków przyjadą pielgrzymi do parafii na krakowskim Salwatorze. Prawie 700 osób. Pierwsze zjawią się w sobotę i niedzielę. Większość młodych ludzi zostanie zakwaterowana w trzech szkołach, zaś rodziny będą gościć 150 osób. - Cieszę się, że komitet organizacyjny przydzielił do nas tych, którzy jadą do Krakowa szmat drogi, z Ameryki Południowej, bo za to na miejscu będą mieli bliżej na Błonia, na Rynek czy do Łagiewnik - mówi ks. Stanisław Sudoł, proboszcz parafii Najświętszego Salwatora.

Proboszcz dodaje, że prosił parafian o dwie rzeczy. Po pierwsze, by pielgrzymom zapewnić łóżka, a nie tylko miejsce na podłodze. A po drugie - żeby nie dziwili się i byli przygotowani na to, że ze spotkań, koncertów czy zwiedzania Krakowa młodzi będą wracać nie o godzinie 21, tylko po północy, będą pukać do drzwi, kręcić się po domu.

Na sąsiedniej Woli Justowskiej mieszka pani Dorota wraz z dwiema córkami i mężem. Co prawda nie będą przyjmować pielgrzymów, ale zapewnią nocleg i wyżywienie dla grupy siedmiu muzyków z Poznania, którzy w trakcie ŚDM są odpowiedzialni za oprawę muzyczną na Błoniach. - Byłam na rekolekcjach w naszej parafii i tam dowiedziałam się, że muzycy będą spać w szkole na materacach. Sama prywatnie dużo śpiewam w kościelnym chórze i zdaję sobie sprawę z tego, jak ważny jest odpoczynek w trakcie wykonywania tego typu pracy - opowiada kobieta.

Rodzina zaproponowała ugoszczenie poznańskiej grupy w swoim domu. Do dyspozycji muzyków zostanie oddane całe piętro, co więcej córka pani Doroty odstąpi im swój pokój, a sama w tym czasie przeniesie się do namiotu rozbitego w ogrodzie. - Często chodzę po górach, więc nocowanie w polowych warunkach nie jest mi obce - mówi z uśmiechem 25-letnia Ewa.

Jak u Pana Boga za piecem

Kilka miesięcy temu Kazimierz Barczyk, szef Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego zadeklarował publicznie, że podczas ŚDM przyjmie 100 pielgrzymów. Słowa dotrzymał. Od wtorku w posiadłości Anny i Kazimierza Barczyków w Zagórzanach koło Gdowa zaroi się od młodych ludzi, którzy będą tam gościć do 1 sierpnia. Przyjedzie 92 Włochów spod Mediolanu i 8 jeszcze „niezidentyfikowanych” pielgrzymów.

40 zamieszka w obszernym domu, którego gospodarze na ten czas ścieśnią się w jednym pokoju. Pozostali goście będą mieli do dyspozycji 4 ogromne namioty. Dwa z nich były tu już wcześniej, kolejne dokupiono specjalnie z okazji ŚDM; w jednym zorganizowana zostanie jadalnia, w trzech - sypialnie. Na wypadek, gdyby zimno dawało się we znaki, gospodarze kupili nagrzewnice, które ogrzeją namioty. W rezerwie jest jeszcze stodoła. Poza pięcioma łazienkami w domu, będą też polowe umywalnie, prysznice z ciepłą wodą, toy-toy i specjalnie zbudowane dwie...sławojki.

- Młodzież będzie też mogła korzystać z basenu, kortu, „objadać” owoce w sadzie - zapowiada gospodarz. No i głaskać i karmić koniki, które hasają po terenie posiadłości. Na pytanie, czy właściciele nie obawiają się takiego „najazdu”, pani Anna odpowiada ze śmiechem: - To bułka z masłem! Boję się tylko o pogodę, żeby nie lało. Bo jak zmokną i zmarzną - będzie problem.

Na pewno jednak nie zgłodnieją. Państwo Barczykowie ustalili menu z przyszłymi gośćmi. Okazało się, że młodzi Włosi chcą poznać naszą kuchnię. W związku z tym pani Anna przystąpiła do wyrobu pasztetów, jej córka Joanna, znana z doskonałych wypieków nastawia się na pieczenie drożdżówek i ciast - a u sąsiadki zamówiono już sery. Będą też oscypki, swojskie wędliny, dżemy własnego wyrobu itp. A w rezerwie, na wszelki wypadek - owsianka i płatki śniadaniowe. - Poczęstujemy ich też domowym winem, w końcu to Włosi, niech czują się jak u siebie - mówi pan Kazimierz. - A na koniec planujemy ognisko - zapowiada.

krakow@dziennik.krakow.pl

Małgorzata Mrowiec

Piszę o architekturze, zabytkach, gospodarowaniu gminnymi lokalami. Interesuję się sprawami zagospodarowania i estetyki przestrzeni miejskiej, w tym kwestią zieleni. Zajmuję się tematami związanymi z edukacją. Piszę też o tradycjach i historii Krakowa oraz jej odkrywaniu m.in. przez archeologów.

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

marycha70

A my wszyscy w liczbie 7 osób opuszczamy Kraków, bo już dzisiaj nie da się w nim żyć i nie tylko my, bo wielu sąsiadów, którzy tylko mają taką możliwość też wyjeżdża. Dla pielgrzymów jest wszystko za kilkaset milionów a dla nas mieszkańców utrudnienia gorsze niż w stanie wojennym, szczególnie dla takich jak my mieszkających w śródmieściu Krakowa. Myślę, że przy najbliższych wyborach trzeba będzie tych radnych i władze po prostu skasować

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.