Robot Sophia dostał ludzkie obywatelstwo. Sztuczna inteligencja coraz mocniej wkracza w nasze życie

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Witold Głowacki

Robot Sophia dostał ludzkie obywatelstwo. Sztuczna inteligencja coraz mocniej wkracza w nasze życie

Witold Głowacki

Robot Sophia otrzymał właśnie obywatelstwo ultrakonserwatywnej Arabii Saudyjskiej, co miało być znakiem, że właśnie zaczęła się nowa era w dziedzinie rozwoju robotyki i sztucznej inteligencji. To akurat falstart. Ale i tak już czas przyzwyczajać się do myśli, że niedługo nie będziemy jedynymi rozumnymi istotami na Ziemi.

Na początku powiedzmy sobie jedno, robot Sophia dostał przed dwoma tygodniami obywatelstwo Arabii Saudyjskiej jednak mocno na wyrost. Zostawmy już żarty internautów z całego świata, że mechaniczna Sophia jest w tej chwili jedyną obywatelką tego ultraislamskiego kraju, która ma prawo występować publicznie bez zasłoniętej twarzy. Przede wszystkim wciąż nie nadszedł moment, w którym urzeczywistniałyby się wizje z „Blade Runnera” i w którym można by mówić o zacieraniu się granic między światem ludzi i androidów.

Robot Sophia dostał ludzkie obywatelstwo. Sztuczna inteligencja coraz mocniej wkracza w nasze życie
Ken McKay/ITV/REX/Shutterstock/EAST NEWS Sophia, czyli pierwszy robot z „ludzkim” obywatelstwem, ma niezwykle rozbudowaną mimikę twarzy, ale wciąż nie spełnia kryteriów rzeczywistej sztucznej inteligencji

Sophia potrafi wyrażać emocje - mówią nam twórcy humanoidalnego robota z firmy Hanson Robotics. Ale to tylko marketingowa sofistyka. Sophia potrafi bowiem, chwilami bardzo realistycznie, chwilami mniej, te emocje imitować. Jej głos nas nie zaskoczy - pod tym względem Sophie jest na pewno bardziej naturalna niż samochodowa nawigacja, ale nadal potrafi mniej więcej tyle, co syntezator mowy w każdym w miarę nowym smartfonie. Sophia nie jest nawet robotem autonomicznym - raczej interfejsem komputera, z którym łączy ją kabel grubości ludzkiego przedramienia. Dysponuje jakimś rodzajem sztucznej inteligencji - nadal nie jest to jednak forma AI zdolna do rzeczywistego samouczenia się, wciąż mamy do czynienia ze sztuczną inteligencją opartą na kontekstach, trochę tak jak w wypadku dość powszechnie znanej Siri od Apple’a.

Sophia nie potrafi się samodzielnie poruszać, choć w niedalekiej przyszłości czeka ją według zapowiedzi twórców montaż humanoidalnych nóg. Rękę - przynajmniej jedną - miewa już całkiem sprawną, potrafi nią wykonywać niejeden całkiem „ludzki” gest, ale nie popisywała się nią szczególnie podczas prezentacji w Arabii Saudyjskiej. Być może dlatego, że choć niektóre ruchy palców mechanicznej dłoni do złudzenia przypominają ludzką motorykę, to jednak co chwila Sophii przytrafia się również gest absolutnie robotyczny, mechaniczny w pełnym tego słowa znaczeniu.

To, co w Sophii robi na nas najmocniejsze wrażenie, to jej twarz - prawdę mówiąc Sophia głównie z tej twarzy się składa. Silikonowa twarz robota ma nieprawdopodobnie realistyczną mimikę, tu rzeczywiście konstruktorzy z Hanson Robotics przyćmiewają konkurencję i dają imponujący popis możliwości najnowocześniejszych technologii. Sophia potrafi się uśmiechnąć na wiele sposobów, potrafi zmarszczyć brew, potrafi zrobić zdziwioną, zaciekawioną, nawet zauroczoną minę. Ale wciąż widzimy, że praca jej mimiki to jednak nie działanie 50 mięśni ludzkiej twarzy. To wciąż raczej wachlarz określonych, domkniętych możliwości, precyzyjnie zaprogramowany katalog prawdopodobnie setek wyrazów twarzy i towarzyszących im kontekstów znaczeniowo-emocjonalnych.

Na kilka miesięcy przed otrzymaniem saudyjskiego obywatelstwa Sophia wystąpiła w talk show Jimmy’ego Fallona „Tonight Show” w amerykańskiej telewizji NBC. Program to o tyle ciekawy, że widzimy w nim na żywo prowadzącego zaglądającego wprost do Doliny Niesamowitości. Ten termin, który zresztą bardziej dosłownie (i bliżej intencji autora) powinniśmy tłumaczyć raczej jako Dolinę Niemożliwego („Uncanny Valley”), sformułował w 1978 roku Masahiro Mori, 90-letni dziś konstruktor robotów i zarazem jeden z prekursorów nowoczesnej filozofii robotyki.

Mori nazwał Doliną Niesamowitości cały obszar ludzkich reakcje na sztuczny obiekt, który ma zbyt wiele cech „ludzkich”, by uznać go po prostu za przedmiot, zbyt mało jednak, by móc kwalifikować go do świata istot obdarzonych życiem, rozumem i emocjami. Gdy widzimy ramię zaawansowanego robota przemysłowego montującego drzwi do samochodu na fabrycznej taśmie, nie mamy tego problemu. Wiemy, że to tylko maszyna, wprawdzie niezwykle sprawna, ale jednak nie próbująca wchodzić w przestrzeń zastrzeżoną w naszym umyśle wyłącznie dla ludzi. Gdy jednak robot - który wprawdzie mocno przypomina człowieka, ale zarazem jego niedostatki nie pozwalają nam zapomnieć o jego cyfrowo-mechanicznej naturze - próbuje z nami żartować albo puszcza do nas oko - tak jak potrafi to Sophie, wtedy zaczynają się psychologiczno-emocjonalne schody. Tak wygląda wejście do Doliny Niesamowitości. Ciekawość miesza się w niej z lękiem, fascynacja z niechęcią wobec nieproszonego i wciąż mocno odstającego gościa w świecie ludzi.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Witold Głowacki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.