Przekorny charakter Donatana: gram z Robertem Lewandowskim

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Paweł Gzyl

Przekorny charakter Donatana: gram z Robertem Lewandowskim

Paweł Gzyl

Krakowski producent Donatan nie przestaje zaskakiwać. Dopiero co nagrał piosenkę z Edytą Górniak, a już szykuje projekt z Robertem Lewandowskim. Przed nami odsłania swój przekorny charakter.

Jesteś producentem nowej piosenki Edyty Górniak - „Andromeda”. Jak doszło do waszej współpracy?

Spotkałem kiedyś Edytę w pociągu Warszawa - Kraków i tam zaczęła się nasza muzyczna relacja. Od razu zaproponowałem jej wspólne nagranie. Jestem dość bezpośrednim człowiekiem, życie jest zbyt krótkie na chodzenie dookoła (śmiech).

Edyta jest uznawana za diwę polskiej piosenki i jak przystało na tego rodzaju gwiazdę podobno bywa trudna we współpracy. Jak sobie dawałeś z nią radę w studiu?

Sam jestem trudny, to mój minus, a dwa minusy zawsze dają plus. Dlatego ta wspólna trudność w relacjach z innymi wyszła nam na plus, ponieważ jest to nic innego, jak bycie wymagającym wobec innych i siebie.

„Andromeda” miała być przebojem lata 2017. Co spowodowało opóźnienie, że dopiero teraz trafiła na rynek?

Nagranie miało pierwotnie trafić na mój projekt producencki, ale Edyta bardzo zżyła się z tym kawałkiem. Nic dziwnego - przecież był pisany specjalnie dla niej. Wyczułem więc, że chciałaby mieć go dla siebie. Postanowiłem go jej podarować, gdyż mimo iż jestem trudny, to mam dobre i miękkie serce.

Głośno obecnie również o Twojej innej kooperacji - z Robertem Lewandowskim. Jak doszło do tego spotkania?

To bardzo długa historia. Generalnie Robert lubi moje produkcje, więc podczas jednego ze spotkań w studiu wpadliśmy na taki pomysł.

Lewandowski ma być producentem wykonawczym Waszej wspólnej płyty - czyli ma odpowiadać za dobór gości i ostateczny charakter muzyki. Skąd pomysł na powierzanie takiej funkcji piłkarzowi?

Wymyśliliśmy ten projekt wspólnie. Robert jest człowiekiem bardzo związanym z muzyką. Ma osobiste podejście do tego projektu - i to, moim zdaniem, bardzo organiczna współpraca. Myślę, że udział w tym przedsięwzięciu wynika z jego chęci realizowania swoich pozazawodowych pasji.

Mówiłeś, że spotkaliście się już kilka razy w studiu . To zapewne dla niego zupełnie nowa rzeczywistość. Jak się w niej odnajduje?

Spotkań było kilkanaście, Robert lubi wpadać do mojego studia, mimo że jest człowiekiem bardzo zajętym. Myślę, że magia tworzenia jest zaraźliwa. Zupełnie inaczej odczuwa się muzykę siedząc po drugiej stronie głośników.

Ania Lewandowska zaśpiewa na Waszej płycie?

(śmiech) Nie. Nie każdy musi zajmować się muzyką, potrzebni są też ludzie, którzy zadbają o to, żeby muzycy nie byli zbyt spasieni - i tu właśnie powinna wkroczyć Ania (śmiech).

Dwa lata temu po premierze „Pełni” dużo mówiło się o tym, że będziesz producentem nowego albumu Maryli Rodowicz. Dlaczego do tego nie doszło?

Ja chyba nie lubię produkować całych płyt. Z drobnymi wyjątkami. Cała płyta dla Maryli to ogromna odpowiedzialność, myślę, że nie jestem aż tak wszechstronnym producentem, żeby odwzorować wszystkie jej muzyczne zainteresowania. Jednak czuję, że jeszcze coś razem nagramy.

Czytaj więcej:

  • Jak Donatan wspomina współpracę z „królową polskiej piosenki” i swoje pierwsze kroki na hip-hopowej scenie Krakowa?
  • Mimo sukcesów i medialnej popularności, Donatan woli pozostawać na drugim planie i nie zamienił się w celebrytę. Dlaczego nie pociąga go blask show-biznesu?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.