Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Projekt Bracia: Cztery charaktery i jeden cel. Dla braci Gramackich nie ma rzeczy niemożliwych

Czytaj dalej
Fot. Facebook/ProjektBracia
Mikołaj Woźniak

Projekt Bracia: Cztery charaktery i jeden cel. Dla braci Gramackich nie ma rzeczy niemożliwych

Mikołaj Woźniak

Dla czterech braci z Poznania nie ma rzeczy niemożliwych. Rok temu w dobę zdobyli najwyższe szczyty Polski, a w tym - przemierzyli ją z południa na północ. Projekt Bracia, to dla nich nie tylko wyzwanie. To przede wszystkim okazja do zrobienia czegoś dobrego dla innych.

Jesteśmy jedną rodziną. Dziś choć życie każdego z nas poszło już w swoją stronę, to „baza” jest ta sama i wynika ze wspólnego dorastania

- tłumaczy Michał Gramacki, jeden z czterech braci, którzy w weekend przemierzyli Polskę w sztafecie ze szczytu Rysów na Hel.

Czytaj też: Projekt Bracia: Gramaccy dobiegli na Hel. Osiem godzin przed czasem! Pieniądze dla Ziemka zebrane, ale zbiórka się nie zatrzymuje

Zrobili to dla Ziemka Dawidziaka, który był bohaterem drugiej edycji Projektu Bracia. To wyzwanie, jakie od roku stawiają przed sobą pochodzący z Poznania czterej bracia. W 2017 roku zdobyli w dobę Koronę Gór Polski, jednocześnie pomagając Bartkowi Jankowskiemu. U chłopaka wykryto guza mózgu i potrzebne były pieniądze na rehabilitację.

Bracia nie ukrywają, że mają cztery, dość różne charaktery, ale napędza ich chęć zrobienia czegoś dobrego i współdziałanie.

W naszym wychowaniu ważny był patriotyzm, lokalne wartości. Każdy z nas był w harcerstwie, każdy był ministrantem i każdy śpiewał w Chórze Stuligrosza. Rodzice pokazywali nam aktywne życie, podróże po Polsce. Choć w domu nie było zbyt dużo pieniędzy, to opiekę mieliśmy cały czas. Życia się nie boimy

- zapewnia Michał.

Pozostali bracia to Maciej (najstarszy), Paweł i Szymon (najmłodszy). W swoim życiu już podróżowali, pracowali w USA, Australii. Michał i Paweł zwiedzili po sześć kontynentów. Maciej okrążył cały świat. Każdy ma własną historię, którą łączy Projekt Bracia.

Najstarszy z Gramackich. Mąż, ojciec trójki dzieci. Niedługo całą rodziną wyruszy w podróż dookoła świata. Chce go pokazać dzieciom. Dla niego będzie to już druga taka wyprawa.

Sprawdź też: Projekt Bracia: Dla Ziemka ruszyli przez Polskę. Bracia biegną ze szczytu Rysów i do niedzieli zjawią się na Helu

Mieszka pod Puszczą Zielonką. Zaczynał od organizacji i prowadzenia eventów, a dzisiaj ma własną firmę. Przy okazji pracuje przy koordynacji programu w Parku Dzieje, znanym w Polsce z widowiska plenerowego „Orzeł i Krzyż”.

- Rok temu bracia „wciągnęli” mnie w poprzednie wyzwanie. Akurat chciałem odpocząć od sportu, ale okazało się, że to praca dla czterech. A jak się powiedziało „A”, to nie wypada nie powiedzieć „B” - śmieje się Maciej Gramacki. Już wiadomo, że powie też „C”, bo kolejna edycja Projektu Bracia za rok.

W braterskim wyzwaniu Maciej jest jedną z dwóch osób, dla których najważniejszy jest aspekt przygotowania imprezy. Druga to Michał. - Jestem domatorem, lubię spokój. Ale też doskonale czuję się w improwizacji. Z naszej czwórki, to Michał lubi mieć wszystko zaplanowane - uważa najstarszy Gramacki.

Jako jedyny z braci wciąż mieszka w Poznaniu. Konkretnie - na Grunwaldzie. Ma dwójkę dzieci, a zajmuje się organizacją imprez kulturalnych. W Estradzie Poznańskiej i w ramach własnej działalności.

Zobacz: Projekt Bracia: Czterej bracia Gramaccy z Poznania znów pobiegną w szczytnym celu. Tym razem przemierzą Polskę z Rysów do Helu

- Faktycznie lubię mieć wszystko zaplanowane. Bracia stawiają bardziej na improwizację. Ale w sportowych wyzwaniach mam też najmniejsze doświadczenie, więc to zrozumiałe - tłumaczy Michał. I dodaje: - Do Projektu Bracia podchodzę jako do całokształtu. Widzę w tym wartość wydarzenia i cele do spełnienia: finansowy i przebycia trasy. Poza tym wartość akcji wynika z samych wrażeń kibiców. Dają nam niesamowitą energię, a my wyzwania traktujemy jako swoistego Big Brother’a.

Bracia określają go jako najbardziej aktywnego. Prowadzi firmę geologiczną, ale jest zapalonym sportowcem. Plan startów ma rozpisany na cały rok. Rano biega, albo pływa, popołudniu chodzi na crossfit. Dzień po powrocie z wyprawy osiągnął najlepszy czas zajęć.

- Dla Pawła nasza akcja, to wyzwanie sportowe. Największe chęci i motywację widać w nim, gdy trzeba się zmagać z czasem - tłumaczy Michał Gramacki. W tym roku bracia dotarli do celu... osiem godzin przed czasem. Ale rok temu na szczycie Rysów zameldowali się dziesięć minut przed jego upływem. Paweł pracował na najwyższych obrotach.

- Jest wyczynowcem. Zaskakuje nas kolejnymi pomysłami. Ma w sobie dużo energii i humoru - to już słowa Macieja. Paweł Gramacki mieszka niedaleko Wielkopolskiego Parku Narodowego. Ma trójkę dzieci.

Sprawdź: Zdobyć najwyższe szczyty Polski w dobę. Niemożliwe? Nie dla braci

Ostatni, najmłodszy z braci. - Mamy z nim dobry kontakt, choć mieszka i pracuje na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Góry to coś, czemu chce się poświęcić w życiu. Choć nie zawsze tak było - wspominają bracia.

Szymon zdobył bowiem tytuł licencjata z... dyrygentury. Przez 20 lat kształcił się muzycznie. Aż pewnego dnia stwierdził, że jego miejsce jest gdzie indziej i dwa lata temu wyjechał w Tatry. - Rozumiemy, że idzie za głosem serca. Nieco trudniej zrozumieć to rodzicom - żartują Gramaccy. Po chwili Michał dodaje: - Podziwiam, że Szymon ma w życiu plan. Teraz już wie co chce robić. Ja w wieku 26 lat mogłem o tym pomarzyć.

Dla niego Gramaccy przebyli Polskę z Rysów na Hel. Ziemek Dawidziak, to chłopiec z dziecięcym porażeniem mózgowym. Jego rehabilitacja miesięcznie kosztuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Bracia chcieli dla niego uzbierać 30 tys. zł. Udało się z nawiązką. Ziemek dostanie więc pionizator, dzięki któremu wreszcie będzie mógł siedzieć oraz „cyberoko”, które ułatwi mu komunikację z otoczeniem.

- Jeśli w czasie tej sztafety mieliśmy moment zwątpienia, to do głowy przychodziła jedna myśl. Przez trzydniowy bieg nie możemy odpuścić. Rodzice Ziemka nie odpuszczają przez całe życie. Ani przez godzinę - mówi Maciej.

  • Bracia na szlaku: ze szczytu Rysów na Hel. Biegiem, na rowerze, rolkach i hulajnodze...
  • Na pomoc Ziemkowi
  • Prawdziwy kibic

Historię Projektu Bracia czytaj w dalszej części artykułu:

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Mikołaj Woźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.