Polska - Ukraina: między wrogością a współpracą

Czytaj dalej
Fot. Fot. domena publiczna
Paweł Naleźniak

Polska - Ukraina: między wrogością a współpracą

Paweł Naleźniak

Kiedy w 1918 r. kończyła się I wojna światowa, zarówno Polacy, jak i Ukraińcy dostrzegli niepowtarzalną szansę wybicia się na niepodległość. Tylko tym pierwszym udało się to w pełni - odrodzona Druga Rzeczypospolita była jednym z największych państw europejskich. Drugim, mimo że reprezentowali najliczniejszy naród w Europie Środkowo-Wschodniej, pozostało jedynie poczucie rozgoryczenia.

W dodatku mimo wspólnego interesu, jakim było przeciwstawianie się imperialnym zakusom Rosji, między obydwoma pobratymczymi narodami, które nie negowały swych praw do niepodległości, bardzo szybko doszło do wyczerpującej wojny o Galicję Wschodnią.

Dwie ukraińskie republiki

W czasie I wojny światowej Ukraińcy stworzyli dwa ośrodki polityczne, które podjęły walkę o wolność kraju. Pierwszym była utworzona jeszcze w 1917 r. Ukraińska Republika Ludowa (URL), która stawiała sobie za cel budowę państwa ukraińskiego nad Dnieprem. W lutym 1918 r. podczas konferencji w Brześciu Litewskim została uznana przez państwa centralne, które scedowały na jej rzecz należącą do Królestwa Polskiego Chełmszczyznę i część Podlasia.

Drugim była proklamowana w listopadzie 1918 r. we Lwowie Zachodnioukraińska Republika Ludowa (ZURL). Jej władze dążyły do stworzenia państwa ukraińskiego na terenach wchodzących w skład monarchii austro-węgierskiej obejmujących Galicję Wschodnią, Bukowinę i Ruś Zakarpacką. Mimo wspólnoty interesów i podpisania aktu federacji, między władzami obu państw ukraińskich nigdy nie doszło do ściślejszej współpracy. Dla Naddnieprzańców głównym wrogiem była Rosja, a Galicjanie za takiego samego uważali Polskę.

Dla odradzającej się Rzeczypospolitej zarówno ZURL, jak i URL okazały się bardzo trudnym politycznym partnerem. Ukraińcy podobnie jak Polacy chcieli odgrywać wiodącą rolę w tej części Europy. Ich ambicją było utworzenie liczącego 40 milionów ludności państwa na obszarze 700 tysięcy km. kw. Nie było to jednak możliwe bez wejścia w konflikt z większością sąsiadów: Drugą Rzeczpospolitą, Czechosłowacją i Rosją, i to zarówno „białą”, jak i „czerwoną”.

W wielkich geopolitycznych planach Józefa Piłsudskiego Ukraina odgrywała jednak kluczową rolę. W zależności od rozwoju sytuacji miała tworzyć z Polską albo państwo federacyjne, albo być związana sojuszem wojskowym. Za tę cenę Naczelnik Państwa był gotów zrezygnować na jej rzecz z części Kresów wchodzących niegdyś w skład Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Józefowi Piłsudskiemu przyświecała idea zrównoważenia potencjału wrogich Polsce sąsiadów Niemiec i Rosji Sowieckiej. Na to sama Polska była za słaba, ale w unii państwowej z Ukrainą, Białorusią, państwami bałtyckimi i w sojuszu z Rumunią i Węgrami było to możliwe.

Opanowanie Lwowa przez ZURL doprowadziło do otwartego buntu mieszkających tam Polaków i wybuchu wojny ukraińsko-polskiej. Przygotowując odsiecz dla miasta i jego bohaterskich obrońców, Naczelnik zalecił jednak gen. Bolesławowi Roi szukanie dróg polubownego rozwiązania sporu z ZURL, a samą wojną o Galicję Wschodnią uważał w ogóle za niepotrzebną. Godził się też na ustępstwa terytorialne pod warunkiem pozostawienia przy Rzeczypospolitej Lwowa i zagłębia naftowego.

Niestety, nadzieje na porozumienie przekreślili Ukraińcy, którzy ignorując niezaprzeczalnie polski charakter tego miasta, żądali niezmiennie wycofania wojsk polskich za San. Swe żądania powtórzyli wobec misji alianckiej gen. Josepha Berthélemy w styczniu i lutym 1919 r. Dodajmy, że był to jedyny moment, w którym Ententa gotowa była uznać ich niepodległość i pomóc w walce z bolszewikami.

Wielkim błędem polityków ukraińskich było też wyznawanie - wbrew realiom - sztywnej zasady „wszystko albo nic”. I choć demograficznie przeważali na terenie spornej Galicji Wschodniej, w ostateczności przegrali wojnę z Polską. Większość sił zbrojnych ZURL została rozbita, a ona sama jako państwo przestała istnieć. Tymczasem klucz do rozwiązania sprawy ukraińskiej leżał wówczas w Kijowie, a głównym wrogiem jej niepodległości była Rosja.

Sojusz z Petlurą

Rozumiał to doskonale przywódca URL Semen Petlura, który już od grudnia 1918 r. zabiegał o porozumienie z Polską. W czerwcu 1919 r., wbrew politykom ZURL, zdecydował się na zawarcie z nią rozejmu. Wojna o Galicję Wschodnią była już przegrana, armia URL ponosiła porażki w walkach z bolszewikami, nie ulegało wątpliwości wrogie stanowisko „białej” Rosji, bezskutecznie zabiegano o uznanie i pomoc Ententy. Realnej pomocy w utworzeniu państwa ukraińskiego mogła udzielić już tylko Polska Józefa Piłsudskiego.

Prowadzone z przerwami przez cały 1919 r. negocjacje zostały wreszcie uwieńczone powodzeniem. 2 grudnia tego roku zawarto porozumienie, w którym URL wyrzekała się praw do Galicji Wschodniej i zachodniego Wołynia, w zamian za uznanie jej niepodległości i udzielenie pomocy wojskowej. W Polsce rozpoczęto formowanie dwóch ukraińskich dywizji. Warunki porozumienia potwierdziła tajna umowa Piłsudski-Petlura z 21 kwietnia 1920 r., a zawarta trzy dni później tajna konwencja wojskowa zobowiązała obie strony do współdziałania przeciwko bolszewikom.

Nie ulega wątpliwości, że Ukraińcy byli słabszą stroną tej umowy, ale obaj sojusznicy zostali politycznie wzmocnieni przed czekającą ich ostateczną rozprawą z Rosją Sowiecką. Trzeba jednak pamiętać, że ani Piłsudski, ani Petlura nie przekonali swych społeczeństw do idei porozumienia. Polacy za dobrą monetę przyjmowali propozycje pokojowe Sowietów, nie wiedząc, że jednocześnie zwiększyli oni pięciokrotnie swe siły na froncie zachodnim.

25 kwietnia 1920 r. rozpoczęła się polska ofensywa na Ukrainie. 7 maja wojska polskie weszły do Kijowa. Wielkie marzenie Józefa Piłsudskiego zaczynało się spełniać. Cel wojskowy nie został jednak osiągnięty, ponieważ nie rozbito żadnej armii bolszewickiej. Ostateczne powodzenie zależało teraz od szybkiej rozbudowy armii URL i zorganizowania się państwa ukraińskiego.

Niestety, społeczeństwo tego kraju przyjęło obecność wojsk Piłsudskiego i Petlury w Kijowie w zasadzie biernie. Ochotników do armii URL było mało, wielu dezerterowało. Zarządzono przymusową mobilizację trzech roczników, ale przy braku dynamiki ze strony władz cywilnych i wojskowych nie dała ona pożądanego rezultatu. W dodatku historia wyznaczyła na spełnienie tych wszystkich ambitnych zamierzeń zaledwie miesiąc, było to o wiele za mało, co stało się główną przyczyną niepowodzenia.

8 kwietnia 1920 r. wobec przełamania frontu przez 1 Armię Konną Siemiona Budionnego i opanowania przez nią Żytomierza i Berdyczowa Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich nakazało ewakuację swych sił z Ukrainy. Wraz z nimi wycofywała się sojusznicza armia URL, która mimo słabości militarnej bohatersko broniła kolejnych linii oporu na Zbruczu, Serecie i Dniestrze, odznaczyła się na przedpolach Lwowa i przy obronie Zamościa.

Ja was przepraszam…

Po zwycięskich dla Polaków bitwach warszawskiej i niemeńskiej wojna z bolszewicką Rosją była wygrana. Społeczeństwo oczekiwało teraz szybkiego zawarcia pokoju i nie chciało kontynuacji walk - tym razem na rzecz Ukrainy. Dla Ukraińców oznaczało to pogrzebanie ich nadziei na niepodległość.

18 października 1920 r. na froncie polsko-sowieckim zapanowało zawieszenie broni. Mimo to Piłsudski podjął jeszcze jedną próbę urzeczywistnienia swych wielkich planów na wschodzie Europy.

Przed wycofaniem wojsk polskich na linię rozejmową pozwolił armii URL na bezpieczne przegrupowanie sił i przekazał jej broń i sprzęt. W sojuszu z oddziałami białoruskimi i tzw. „trzeciej Rosji” podjęła ona samodzielną walkę z Armia Czerwoną, ale jej siły były zbyt słabe. W grudniu 1920 r. wycofała się na teren Polski, gdzie została internowana.

Zawarty przez Rzeczpospolitą 18 marca 1921 r. traktat pokojowy z Sowietami był klęską ukraińskich aspiracji niepodległościowych. Najważniejszym politycznym ustępstwem, na jakie zgodziła się strona polska, było uznanie jako strony rozmów Ukraińskiej Socjalistycznej Sowieckiej Republiki, a tym samym wyrzeczenie się sojuszu z Ukraińską Republiką Ludową, której politycy nie zostali zaproszeni do Rygi. Ukraińcy uznali to za zdradę.

Tym samym dobiegły końca dzieje pierwszego w historii sojuszu polsko-ukraińskiego. Ostatecznie nadzieje pobratymców pogrzebała nieudana „wyprawa zimowa” w listopadzie 1921 r. na teren Sowieckiej Ukrainy.

Zamieszkiwane przez Ukraińców terytoria weszły w skład czterech państw: II Rzeczpospolitej, Rumunii, Czechosłowacji i Rosji Sowieckiej. Zaistniała sytuacja wywołała wielkie rozgoryczenie Ukraińców, tym bardziej, że na niepodległość wybiły się narody dużo mniejsze niż oni. Galicjanie obrócili swą frustrację przeciwko Polsce obwiniając ją o likwidację ZURL.

Sytuację Ukraińców doskonale rozumiał Józef Piłsudski. Dlatego też wizytując obóz internowania w Kaliszu po rycersku przeprosił swych dawnych sprzymierzeńców: „Ja was przepraszam panowie, ja was bardzo przepraszam”. Ale przegranymi byli nie tylko oni. Największym, mimo militarnego zwycięstwa nad Sowietami, był sam Piłsudski. Traktat ryski choć przyniósł Polsce upragniony pokój, nie zmienił jej geopolitycznego położenia na wschodzie i nie zwiększył bezpieczeństwa. Sankcjonował to, czego Naczelnik Państwa najbardziej się obawiał na przyszłość - osamotnienia Rzeczypospolitej wobec wrogich jej sąsiadów.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Polskiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Polskiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Paweł Naleźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.