Piotr Boroń

Pierwszy raz dookoła świata. A jednak Magellan był pierwszy!

Widok stoczni w Sewilli, w której zbudowano okręty dla Ferdynanda Magellana. Fot. Wikipedia Widok stoczni w Sewilli, w której zbudowano okręty dla Ferdynanda Magellana.
Piotr Boroń

Jest rok 1519. 10 sierpnia z portu w Sewilli wyrusza w rejs flota pięciu okrętów dowodzona przez Ferdynanda Magellana jego celem jest odkrycie najkrótszej drogi do wysp korzennych - moluków po trzech latach do hiszpanii wracają zaledwie nieliczni uczestnicy wyprawy.

W dobie lotów w kosmos, internetu i klonowania nie wszyscy potrafią zdobyć się na uświadomienie sobie realiów sprzed 500 lat, gdy pierwsi ludzie opłynęli kulę ziemską. Przenieśmy się jednak choćby na chwilę w tamtą rzeczywistość, gdy klepsydra z piaskiem i pozycja planet wystarczać musiały do pomiaru czasu, klockiem na sznurze liczono szybkość okrętu, a kompasem i najprostszym kwadrantem wyznaczano południki i równoleżniki… Warto przy tej okazji dokonać kilku sprostowań, pokutujących wciąż jeszcze błędów, a pierwszy z nich jest powszechny i kardynalny, bo odpowiada na pytanie, kto właściwie opłynął ziemię jako pierwszy?

Naród odkrywców

Wielki skandalista obyczajowy papież Aleksander VI Borgia podzielił świat na pół kreską na mapie w 1493 r. pomiędzy Hiszpanię i Portugalię, aby te dwa katolickie państwa nie mordowały się ku zgorszeniu Europy w rywalizacji o szlaki morskie i kolonie. Oba królestwa potwierdziły to układem w Tordesillas (1494 r.) i chyba stąd wyciąga się błędne wnioski o zasługach odkrywczych tej burzliwej epoki, dzieląc je równo pomiędzy Hiszpanie i Portugalię. Co więcej, eksponując Kolumba, Vespucciego i Magellana, stojących na czele wypraw hiszpańskich - to temu państwu daje się supremację… Ale po prawdzie to Portugalczykom należy się zdecydowanie palma pierwszeństwa w XV wieku. Portugalczycy byli najzdolniejszymi żeglarzami, ale Hiszpania była większa, więc stać ją było na większe inwestycje. Cristoforo Colomba i Amerigo Vespucci byli Włochami, a sam Fernão de Magalhães urodził się niedaleko Porto…

Czego szukał Magellan?

Jak wiadomo, smak potrawom dają przyprawy, a więc w średniowieczu, nawet na pańskich stołach najbardziej ceniono smaki, które uzyskiwało się po najwyższych cenach z dalekiej Azji. Były to: anyż, cynamon, gałka muszkatołowa, goździki, pieprz, imbir, kardamon, kurkuma itp. Płacono za nie w Europie ponad sto razy więcej niż na tzw. Wyspach Korzennych, czyli Molukach. Średniowieczni „biznesmeni” dostrzegali w dotarciu do legendarnych Indii oraz Chin wielką szansę pozbycia się pośredników i to była bezpośrednia przyczyna!

Oczywiście, wśród motywacji nie możemy lekceważyć odwiecznej ciekawości człowieka, chęci podporządkowania sobie ludów, stojących na niższym szczeblu cywilizacji technicznej, a w średniowieczu ogromnego parcia do nawracania całego świata na wiarę chrześcijańską. I co najważniejsze, wspólnym mianownikiem poglądów europejskich odkrywców i ich inwestorów było przekonanie, że mają rację i wyższość w tym co zamierzają! To sprawiło, że Europa odkryła, podbiła i skolonizowała wszystkie inne kontynenty, a mieszkańcy żadnego z nich nie ruszyli z ekspansją w jakimkolwiek kierunku, aby nawracać i kolonizować…

Ziemia jest kulą

W większości podręczników pokutuje trend do przedstawiania ludzi średniowiecza jako nieświadomych tego faktu, a wyprawa Magellana miała jakoby stwierdzić to z wielkim zdziwieniem, wróciwszy po trzech latach do Hiszpanii. Bzdura! Kolumb i Magellan składali propozycje trasy, bazując właśnie na wiedzy o kulistości ziemi. Prawdziwy motyw Kolumba i Magellana jako dowódców wypraw tkwił w tym, że Portugalczycy już zajęli trasę wokół Afryki i jej pilnowali. Portugalskie zamierzenia koronował Vasco da Gama, który dotarł do Indii wokół Afryki w roku 1498.

Jego trasą pływał też Magellan i zdobył wielkie doświadczenie w wyprawie aż na Moluki. Jego kariera na lizbońskim dworze Manuela Szczęśliwego załamała się, więc poprosił o zwolnienie ze służby i je uzyskał. Jadąc do Karola hiszpańskiego nie był więc zdrajcą. Mógł zaoferować mu doświadczenie z Indii, szereg wiadomości od przyjaciela z luków, z którym wciąż korespondował i zapowiedział mu przybycie „inną drogą”…

Przede wszystkim Magellan potrafił zainspirować hiszpańskiego Habsburga pomysłem, aby dokończyć dzieło Kolumba: dotrzeć do Indii drogą zachodnią. Założył, że przecież gdzieś jest przejście wodne przez kontynent amerykański. Dla historyka w XXI wieku wręcz kapitalne są źródła szpiegów portugalskich sprzed 500 lat, w których donosili Manuelowi, że Magellan szykuje transport lądowy dwóch okrętów przez przesmyk panamski i złożenie ich na zachodnim wybrzeżu. Taki rozmach planów musi budzić respekt, gdy uświadomimy sobie, że w 1914 r. tam właśnie powstał Kanał Panamski…

Intrygi i pieniądze

Starania Magellana przypieczętował jeszcze inny uciekinier spod rządów Manuela, będący wysokim urzędnikiem Karola niejaki Diego de Barbosa, którego córkę Beatrycze Magellan pojął za żonę i który pomógł zachęcić inwestorów do wyłożenia łącznie sporej sumy 8 751 125 maravedi na zakup okrętów, ich wyposażenie, pensje i ekwipunek dla 267 członków załóg na dwa lata oraz ok. 1,5 mln maravedi na zakup towarów, które miały iść na wymianę za towary tubylcze i prezenty. Zatem koszty wyprawy w wysokości 10 mln maravedi wynosiły jedną ósmą czystego rocznego zysku króla Portugalii z handlu indyjskiego. Warto wspomnieć przynajmniej kilka pozycji ze spisu zabieranych sprzętów i towarów: 100 ton sucharów, 7 żywych krów, 3 żywe świnie, 350 wiązek cebuli, 50 beczułek świec, 85 różnego rodzaju armat, 2,5 tony prochu, 50 arkebuzów, 60 kusz, 100 półpancerzy, ponad 2 tys. pik, 200 czapek, 200 chust na szyję, ponad 2 tys. bransolet, ponad tysiąc luster, 20 tys. różnych dzwonków, 600 sztuk nożyczek i 250 kg wielobarwnych szkiełek...

Aby uzyskać zgodę na wyprawę od króla Magellan przekupił niejakiego Juana de Arandę, obiecując ósmą część zysków z wyprawy. Podobno targowali się przez całe dwa dni, ale Aranda był nie do ominięcia w drodze do monarchy. Z niespodziewaną pomocą przybył jeszcze Cristóbal de Haro i zaoferował udział finansowy Fuggerów. Umocniony Magellan stanął przed obliczem Karola i zablefował, że już zna morską „szparę”, którą przetnie amerykański kontynent. Udało się! Król zatwierdził wyprawę i podpisał z Magellanem 22 marca 1518 r. umowę.

Na tym etapie śledzący przygotowania do tzw. Wyprawy Moluków poseł portugalski Alvaro da Costa postanowił interweniować trzema sposobami: najpierw obiecał Magel-lanowi łaski manuelińskie pod warunkiem powrotu do jego służby, potem uknuł intrygę, którą szerzył wśród dworzan Karola, że Magellan to dezerter i awanturnik. Gdy kard. hiszpański Fonseca przejrzał obie intrygi dał specjalną eskortę Magellanowi, aby udaremnić trzeci krok - zabójstwo w ciemnej uliczce.

Przez cztery oceany

Na późniejszych rycinach flota admirała Magellana przedstawia się dostojnie. Pięć okrętów: flagowy „Trinidad” (130 ton wyporności), i mniejsze „San Antonio”, „Concepcion”, „Santiago” i „Victoria” prują fale pod pełnymi żaglami z czerwonymi krzyżami św. Jakuba - patrona królestwa. Kłęby dymu z dział znamionują potęgę i entuzjazm żeglarzy. W rzeczywistości Magellan alarmował króla, że wszystkie okręty przedstawiały taki obraz nędzy i rozpaczy, że trzeba było wyciągnąć je na brzeg i łatać poszycie.

Wśród blisko 270 ludzi załogi było 4 lekarzy, 3 księży, 6 pisarzy (wśród nich jako jedyny „pasażer” sławny Włoch Antonio Pigafetta, który przeżył i pozostawił fascynujący opis wyprawy), 5 cieśli, 6 uszczelniaczy i 14 rycerzy bez przydziału funkcji. W środa, 10 VIII flota wypłynęła z Sewilli .

Dobrawszy świeżej wody na Wyspach Kanaryjskich, łatwo dotarli do Brazylii, wzdłuż której płynęli na południe. Dotarcie do Rio de Janeiro (13 XII 1519) przyniosło jakże miłe spotkanie z Indianami Guarani, którzy okazali się gościnni tak dalece, że zasypali marynarzy darami żywności, pamiątek i pchali w ich ramiona swoje kobiety. Szczególnie to ostatnie zjawisko tak rozluźniło morale, że Magellan z trudem przywrócił dyscyplinę i nakazał odbicie od brzegów. Poszukiwania przejścia na drugi ocean zniechęciły załogi do tego stopnia, że dowódcy trzech okrętów zbuntowali się. I tu Magellan wykazał się wielką przebiegłością. Jednych przekonał, innych unieszkodliwił, a na koniec ukarał prowodyrów śmiercią. Pogarszające się warunki pogodowe zmusiły wyprawę do zimowania w Patagonii, której nadano nazwę ze względu na długie stopy tubylców.

Dalej Magellan ruszył w stronę Ziemi Ognistej, której nadał nazwę od licznych ognisk, palonych wieczorami przez tubylców. Tutaj znalazł z wielkim trudem wymarzoną cieśninę mającą 372 mile morskie długości. Wejście do niej nazwał Cabo Virjenes (Przylądek Dziewic), a ją samą Cieśniną Wszystkich Świętych. Obecnie nosi jego imię. W Cieśninie Magellana opuścił wyprawę „San Antonio” i uciekł do Hiszpanii, bo jego załoga straciła nadzieję na podołanie trudom.

Dalszy przebieg wyprawy Pigafetta odnotował następująco: „W środę 28 XI wyszliśmy z cieśniny i wpłynęliśmy na ocean, który później nazwaliśmy Spokojnym. Żeglowaliśmy nim przez 3 miesiące i 20 dni. Głód doprowadził nas do tego, że zjedliśmy skórę, w jaką owinięte były reje.”

Po utracie połowy załogi z głodu, chorób i wycieńczenia, dotarli wreszcie do Filipin, gdzie powoli odzyskiwali kondycję. Spotkania z tubylcami obfitowały w przygody. Mieszkańcy pewnego archipelagu wdrapawszy się na pokłady, zabrawszy, co tylko mieli pod ręką, wyskakiwali za burtę i uciekali na swoich czółnach do brzegu. Magellan nazwał te Wyspy Złodziejskimi. Na wyspie Cebu zawarł natomiast wielką przyjaźń z władcą, który wkrótce przyjął chrzest, a w ślad za nim okoliczne królestwa. Przyjaźnie wiązały się z umowami handlowymi. Jednak jeden z władców opierał się zawarciu przyjaźni z Magellanem, więc ten wyprawił się ku niemu z ekspedycją karną. Zaskoczony na wyspie Mactan, Magellan poniósł śmierć w potyczce 27 kwietnia 1521 r.

„Concepcion” spalono, a „Victoria” i „Trinidad”, załadowano na Molukach drogocennymi korzeniami. Ten ostatni został jednak na Oceanie Indyjskim aresztowany przez Portugalczyków. Niektórzy członkowie załogi powrócili do domów po długiej niewoli.

Resztki wyprawy Magellana na jedynym statku o proroczej nazwie „Victoria” - po 20. próbie okrążenia Przylądka Burz (obecnie Dobrej Nadziei) dopłynęły do Wysp Zielonego Przylądka (18 maja 1522 r.), gdzie z trudem przekonali Portugalczyków, że prądy morskie zniosły ich od wybrzeży Ameryki. Tu spostrzegli też, że płynąc na Zachód, utracili jeden dzień w kalendarzu. To wzbudziło podejrzenia Portugalczyków. „Victoria” podjęła ucieczkę, która - mimo pościgu - udała się. Do Hiszpanii powrócili 6 października 1522 r. w liczbie 18 i zostali sowicie uhonorowani.

Przywieźli 25 ton przypraw korzennych, perły, nieco złota i różne pamiątki na łączną kwotę 9 i pół miliona marawedi, co w praktyce pokryło wydatki.

Kto był pierwszy

Dociekliwi badacze twierdzą, że nie był nim Magellan, bo przecież zginął na Molukach i dopiero Juan Sebastián Elcaño doprowadził jako dowódca wyprawę z powrotem do Europy. Gdybyśmy jednak za pierwszego uznali dowódcę, który wiódł wyprawę od macierzystego portu dookoła świata to uznalibyśmy dopiero Francisa Drake’a, który zrobił to w latach 1577-80. Ale w tym miejscu jeszcze bardziej dociekliwi badacze wskazują, że był to niejaki Enrique de Malacca, który pochodził z Sumatry i w 1511 został zakupiony tam jako niewolnik przez Magellana, ochrzczony i przedstawiony królowi hiszpańskiemu w 1518 roku dla zaświadczenia, jak wielkie bogactwa kryją Moluki. Magellan miał go jako sługę i tłumacza przez 10 lat i polubił go tak dalece, że w swoim testamencie zastrzegł, że ma zostać wyzwoleńcem… Czyli to on jako pierwszy pokonał trasę z Moluków do Europy (1511) i z Europy na Filipiny (1519-21), a reszta wyprawy wróciła do Sewilli dopiero 6 października 1522 r. O zgrozo dla Europy! To by oznaczało, że pierwszym był Azjata!

I tu - pioniersko, wbrew różnym artykułom, choć to takie proste - pragnę przedstawić rozumowanie, że skoro pierwszeństwo przypisujemy Enrique, to przecież sam Ferdynand Magellan taką samą trasę odbył wraz ze swoim niewolnikiem. Najpierw, w 1511 roku dotarł prawdopodobnie do Moluków od Zachodu, a następnie w 1521 roku dotarł do Filipin od Wschodu. Czyli wg południków okrążył nasz Glob! Czyli jednak Magellan!

Piotr Boroń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.