Paweł Stachnik

Pełzająca rewolucja A.D. 1980

Pełzająca rewolucja A.D. 1980                                                 Fot. archiwum
Paweł Stachnik

LATO 1980. Całą Polskę ogarniają strajki przeciw podwyżkom cen mięsa i wędlin. Protesty nabierają charakteru politycznego. Władza niespodziewanie ustępuje.

Kryzys, z jakim od połowy lat 70. zmagała się Polska, w 1980 r. zaskutkował gwałtownym pogorszeniem się zaopatrzenia w artykuły żywnościowe, a zwłaszcza mięso i jego przetwory. Władze - pomne złych doświadczeń w tej kwestii z przeszłości - chciały wprowadzić konieczną ekonomicznie podwyżkę cen w sposób zamaskowany. Podniesiono ceny w stołówkach i bufetach zakładowych, opracowano technologię wytwarzania wędlin o mniejszej zawartości mięsa, a na początku wakacji - 1 lipca - wprowadzono tzw. komercyjne ceny mięsa i wędlin.

Te posunięcia - przeprowadzone na najbardziej chyba wrażliwym rynku PRL, czyli rynku mięsnym - wywołały silne niezadowolenie społeczne. Zastrajkowały znaczące zakłady z ważnych branż: WSK Mielec, Autosan w Sanoku, Zakłady Metalurgiczne Pomet w Poznaniu i Zakłady Mechaniczne Ursus w Warszawie. Strajki rozbrojono podnosząc protestującym pensje. Ale był to dopiero początek trzęsienia ziemi. 8 lipca zastrajkowała WSK Świdnik, a potem dołączyły do niej przedsiębiorstwa w Lublinie. 18 lipca stanął cały tamtejszy rejon - strajkowało 79 zakładów w Lublinie i Kraśniku, w tym ważna Wschodnia Dyrekcja Okręgowa Kolei Państwowych. W całym lipcu w Lubelskiem protestowało ok. 150 przedsiębiorstw.

Wszędzie tam władze stosowały standardową procedurę: podnosiły płace i obiecywały poprawę zaopatrzenia. Była to dość krótkowzroczna polityka, bo jak podaje w jednej ze swoich książek historyk prof. Paweł Wieczorkiewicz, koszty podwyżki płac (średnio o 2 tys. zł) czterokrotnie przewyższyły wpływy z komercjalizacji cen… Uspokoiwszy w ten sposób sytuację, najważniejsi decydenci - z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem na czele - udali się na zasłużone wakacyjne urlopy (Gierek wyjechał na Krym).

Wybrzeże protestuje

Tymczasem na początku sierpnia pojawiła się druga fala strajków. Rozpoczęła się w Łodzi, a następnie objęła stolicę, gdzie stanęły Huta Warszawa, FSO Żerań, ZM Ursus oraz Miejskie Zakłady Komunikacyjne. W tym samym czasie w odległym Gdańsku doszło do wydarzenia, które stało się kamykiem uruchamiającym lawinę: w tamtejszej stoczni zwolniona została działaczka nielegalnych Wolnych Związków Zawodowych, suwnicowa Anna Walentynowicz. Inni członkowie WZZ, przede wszystkim Bohdan Borusewicz, zorganizowali w stoczni strajk, którego uczestnicy domagali się przywrócenia Walentynowicz do pracy, podwyżki pensji, przyznania dodatku drożyźnianego i wzniesienie pomnika ku czci zabitych w grudniu 1970 r. robotników.

Czytaj dalej!

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.