Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Pan Józef Kowalczyk i jego Dobry Duch, czyli koniec tułaczki polskiego weterana

Czytaj dalej
Fot. Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek

Pan Józef Kowalczyk i jego Dobry Duch, czyli koniec tułaczki polskiego weterana

Krystyna Trzupek

W końcu się udało. Spełniło się marzenie 94-letniego Józefa Kowalczyka, weterana z Australii, który 9 lipca przyjechał do Polski, a 16 lipca odwiedził rodzinną Limanowszczyznę. Nie byłoby to możliwe bez pomocy jego przyjaciół, zwłaszcza Mateusza Otrębiaka.

Było kilka minut po 22.00, poniedziałek, 9 lipca, samolot z Dubaju wylądował na płycie lotniska im. Jana Pawła II w Krakowie – Balicach. Podróżni pośpiesznie zaczęli opuszczać pokład i przechodzić do terminalu. 94-letni staruszek i 31-letni mężczyzna z tłumem wysiadających pośpiesznie podążali do terminalu podróżnego. Czekając na odbiór bagażów, 94-latek usiadł na ławce pod ścianą i ukrył twarz w dłoniach. Nie wierzył, że to się uda. Powątpiewał, kiedy Mateusz obiecywał, że poruszy niebo i ziemię, ale przywiezie go do Polski. Dwa lata walki, dwa lata tułania się po sądach. W końcu, po 78 latach znów stanął na polskiej ziemi.
Dziwli się ludzie, z zaciekawieniem zerkali jeden na drugiego patrząc na góralską kapelę stojącą przed terminalem. Grajkowie wyraźnie na kogoś czekali. Kiedy w korytarzu pojawiła się drobna postać staruszka, na umówiony znak kapela zaczęła grać i całe lotnisko wypełniło się góralską melodią. – Kim jest ten siwy staruszek, że tak go witają? – szeptano dookoła. Niektórzy wyciągali telefony, nagrywali całe zajście kiwając głowami.

,,Hej bystra woda, bystra wodziczka,
Pytało dziewce o Janicka.
Hej lesie ciemny, wirsku zielony,
Kaj mój Janicek umilony?”

Leciały w świat góralskie nutki.
Staruszek miał spuszczony wzrok. Płakał.

Na Limanowszczyźnie

O sprawie polskiego weterana, Józefa Kowalczyka pisaliśmy już wielokrotnie. Przypomnijmy. 94-latek walczył na frontach polskich, europejskich i afrykańskich. Nigdy się nie ożenił, a los rzucił go do Australii, gdzie pracował do 76. roku życia. Trzy lata temu miał wypadek, przewrócił się i złamał miednicę. Wówczas zainteresowała się nim opieka społeczna, która uznała, że pan Józef nie jest w stanie dłużej radzić sobie samodzielnie. Przydzieliła mu opiekuna socjalnego, umieściła w domu opieki. W ten sposób 93-latek stracił możliwość decydowania o sobie. Został ubezwłasnowolniony.

Czytaj więcej i dowiedz się: 

  • dlaczego Józef Kowalczyk musiał zostać potraktowany jako... obcokrajowiec? 
  • jak wygląda relacja starszego pana i jego opiekuna? 

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Krystyna Trzupek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.