Organizacja Bojowa rzuca bomby. Niezwykłe akcje OB PPS

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Paweł Stachnik

Organizacja Bojowa rzuca bomby. Niezwykłe akcje OB PPS

Paweł Stachnik

31 stycznia 1907 r. Organizacja Bojowa PPS Dokonała zamachu na Wiktora Grüna, szefa tajnej policji w Warszawie. Była to jedna z wielu jej akcji. Dokonywała zamachów na urzędników i policjantów, ochraniała demonstracje, zdobywała pieniądze. Przewinęło się przez nią kilkanaście tysięcy ludzi.

Gdy tłum dosięgnął środka placu nad głowami ludzi wykwitł duży czerwony sztandar. Policjanci widocznie dobrze dowodzeni i nadzorowani, ze wszystkich stron runęli w jego kierunku, ale jednocześnie jak suchy groch posypały się strzały rewolwerowe i zadrgał w powietrzu wielki krzyk „Mobilizacja, mobilizacja!”. (…) Byliśmy już, na szczęście, na krużganku kościelnym, na którym stali szeregiem cywile z brauningami w rękach i walili z nich do policjantów, stojących przed krużgankiem na placu”.

Tak gen. Felicjan Sławoj Składkowski opisywał po latach antyrosyjską demonstrację na pl. Grzybowskim w Warszawie, którą Polska Partia Socjalistyczna zorganizowała w niedzielę 13 listopada 1904 r. w proteście przeciw ogłoszeniu mobilizacji na wojnę z Japonią.

Uzbrojone grupy bojowców podjęły tam walkę z carskimi policjantami i żołnierzami, chcącymi rozpędzić zgromadzenie. Było to pierwsze od 1863 r. zbrojne wystąpienie przeciwko zaborcy. Dziś nieco zapomniane, w dwudziestoleciu międzywojennym mające rangę symbolu.

Czas na walkę

Było to też pierwsze na taką skalę wystąpienie Kół Bojowych, utworzonych przez PPS w kwietniu 1904 r. Ich zadaniem miało być organizowanie samoobrony podczas partyjnych demonstracji i wieców oraz obrona ich uczestników przed atakami policji i żandarmerii.

Gdy w 1904 r. PPS zaczęła organizować antyrządowe demonstracje związane z wojną, rosyjskie siły porządkowe przystąpiły do ich siłowego pacyfikowania. Brutalność policji i wojska sprawiła, że w PPS zaczęto myśleć o siłowej odpowiedzi.

Pierwsze grupy, a potem koła samoobrony utworzyli w Warszawie pepeesowcy Wacław Brokowski i Bolesław Berger. Werbowali do nich zaufanych towarzyszy partyjnych spośród robotników Woli i Pragi. Najpierw grupy zajmowały się organizowaniem tzw. krótkich manifestacji.

W biały dzień, na ulicy, kilkunastu uczestników formowało błyskawicznie niewielki pochód, wyciągało czerwoną flagę i wznosiło antyrządowe okrzyki. Po przejściu kilkudziesięciu metrów grupa szybko rozpraszała się zanim policja zdążyła kogokolwiek aresztować.

„Zamach dynamitowy na Woli”, rysunek z krakowskich „Nowości Illustrowanych”, 1 kwietnia 1905 r.
Archiwum Kozacy na warszawskiej ulicy w 1905 r., obraz Stanisława Masłowskiego.

Koła samoobrony ochraniały też większe partyjne demonstracje, wiece i strajki, od jakich zaroiło się szczególnie po wybuchu rewolucji 1905 r. Uzbrojeni w laski, kije i kamienie robotnicy pilnowali, by zgromadzenie nie zostało rozbite lub rozpędzone, odstraszali też prowokatorów i agentów policji. Idea takiej aktywnej „milicji partyjnej” spodobała się jednemu z ówczesnych działaczy PPS - Józefowi Piłsudskiemu.

Był on zwolennikiem aktywnej walki z zaborcą. Uważał, że wojnę z Japonią - którą właśnie z fatalnymi dla siebie skutkami prowadziła Rosja - trzeba wykorzystać do podjęcia na nowo walki o niepodległość.

Na odbytym w Krakowie w październiku 1904 r. posiedzeniu Centralnego Komitetu Robotniczego PPS Piłsudski przeforsował decyzję o wzmożeniu demonstracji przeciwko mobilizowaniu rezerwistów z Królestwa, a także uchwałę o utworzeniu bojowych oddziałów partii.

Głosiła ona: „Jednocześnie ma być stworzona Organizacja Bojowa celem obrony czerwonego sztandaru i odparcia policji rozpraszającej manifestantów. Nastroje mas nie wystarczają. Przejście do nowej taktyki jest koniecznością, nawet gdyby to doprowadziło do powstania utopionego we krwi. Taniej to nas będzie kosztowało niż dzisiejsza martwota”.

Piłsudskiemu chodziło o stworzenie organizacji o charakterze wojskowym, sprawnej i zdyscyplinowanej, uzbrojonej w broń palną, a nie laski i kamienie, która na serio mogłaby podjąć walkę z rosyjską policją i wojskiem. Organizacja taka - jemu podporządkowana - byłaby narzędziem do wywołania nowego powstania narodowego.

Napady, zamachy, uwolnienia

Z dalszej części tekstu dowiesz się:

  • jakie były kolejne akcje Organizacji Bojowej
  • co nazywano eksami
  • co doprowadziło do rozłamu w partii

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paweł Stachnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.