Krystyna Trzupek

Oddajcie mi wolność oraz nadzieję! Weteran walczy o powrót do Polski

Na 93-latka czeka ciepły dom z ogrodem na Orawie. -  Zrobimy wszystko, by tam zamieszkał - mówi Malenie Payne, która wraz z Mateuszem walczy o spełnienie Fot. Archiwum prywatne Na 93-latka czeka ciepły dom z ogrodem na Orawie. - Zrobimy wszystko, by tam zamieszkał - mówi Malenie Payne, która wraz z Mateuszem walczy o spełnienie wielkiego marzenia 93-letniego weterana z Polski
Krystyna Trzupek

Wracamy do sprawy Józefa Kowalczyka, którego urzędnicy z Australii nie chcą puścić do Polski. Mateusz Otrębiak walczy w sądzie, by władze australijskie zgodziły się na wyjazd staruszka.

Słoneczna niedziela w Australii. Dom opieki w Mara-yong. Na swoich stałych krzesełkach w saloniku siedzą pensjonariusze, tępo wpatrując się w ekran telewizora.

- Po co ty tak się pchasz do tej Polski? Do czego ty tam chcesz wracać? - zagadują pana Józefa. 93-latek irytuje się, nie rozumie tego pytania.

- Jak to po co? - To jest mój dom - odpowiada. Rusza na górę, chowa się w swoim pokoju. Staruszek nie znajduje nici porozumienia z mieszkańcami domu opieki, dlatego nie integruje się z nimi, zazwyczaj trzyma się na uboczu.

Jak zwykle w niedziele przychodzi Mateusz Otrębiak. Pensjonariusze już od progu poznają tego sympatycznego chłopaka, który zagląda tu w każdą niedzielę.

- Musisz mieć tu kogoś naprawdę ważnego - kiwają głowami starsze panie.

- Tak, mam - odpowiada 30-latek z uśmiechem.

- Ja też mam rodzinę, dzieci, tylko one są bardzo zapracowane, nie mają czasu na odwiedziny starej matki, ale przynajmniej nie jestem dla nich w domu przeszkodą, dużo pracują, muszą sobie też odpocząć - tłumaczy zachowanie swoich dzieci siwa emerytka.

- Tak, tak, muszą być bardzo zapracowane, skoro zapomniały, że mają matkę - myśli ze smutkiem trzydziestolatek.

Starzy, niepotrzebni

- To smutne, ale w Australii właśnie tak jest. Starsze osoby są traktowane jak bezużyteczne zakały, których rodzina najczęściej się pozbywa, umieszczając je w domach opieki - podkreśla mężczyzna.

Mateusz co niedzielę pokonuje łącznie 200 km, by zabrać pana Józefa do siebie. Msza, potem obiad i piwo w polskim klubie, spacer po parku, rozmowa.

- Mateusz, ale za tydzień też przyjedziesz? - pyta staruszek, jakby się bał, że chłopak może pewnego dnia zniknąć, jak większość bliskich, których starzy rodzice siedzą w domu w Marayong z przyklejonymi nosami do szyb w nadziei, że może akurat dziś syn lub córka sobie o nich przypomną.

- Przyjadę, jasne, że przyjadę - zapewnia z uśmiechem Mateusz.

  • Dlaczego Mateusz tak walczy o staruszka?
  • Kim był Józef Kowalczyk w młodości?
  • Dlaczego polska strona nie walczy o pana Józefa?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Krystyna Trzupek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.