Paweł Kowal

Od Krakowa do Brukseli. Podział

Od Krakowa do Brukseli. Podział
Paweł Kowal

W 2010 roku Jarosław Kaczyński nie przyszedł na zaprzysiężenie wówczas wybranego prezydenta Bronisława Komorowskiego, z którym konkurował w wyborach i przegrał. Dziesięć lat później wielu posłów opozycji nie przyszło na inaugurację prezydenta A. Dudy. Argumentów za takim podejściem jest sporo.

Protesty wyborcze pokazały w tym roku, jaka była skala nieprawidłowości przy organizacji wyborów. Nie da się już o nich powiedzieć, że były równe, sprawiedliwe, że głos każdego z obywateli został tak samo potraktowany (głosowanie poprzez pocztę tyko częściowo zdało egzamin). Trzeba pogodzić się z tym, że Polska nie jest już przykładem jak porządnie przeprowadzać wybory.

W tle kampanii była sprawa tego jak rząd potraktował epidemię: informacje dawkowane obywatelom – co teraz widać - nie wynikały z rzetelnej wiedzy medycznej, ale przede wszystkim z chęci podporządkowania sposobów walki z epidemią wygranej kandydata obozu władzy. Polityka partyjna wygrała z obowiązkiem troski o zdrowie Polaków. Nagromadziło się zatem krzywd i żali, i przekonania, że w Polsce są lepsi i gorsi obywatele, lepszy i gorszy sort. Prezydent Duda został wybrany na drugą kadencję – kampanię prowadził sprawując już urząd prezydenta. Może najbardziej bolało, że milczał widząc co się w kraju dzieje.

Pamięć o pustych miejscach w Zgromadzeniu Narodowym niebawem przykryje śnieg kolejnych politycznych sporów, pewnie za kilka lat, gdy będą się odbywały wybory parlamentarne w 2023 roku będzie wiele innych spraw do omawiania. Prezes Polskiej Akademii Nauk właśnie zapowiedział poważny wzrost zachorowań na koronawirusa jesienią – już niebawem może się nie daj Boże okazać, że sprawy czystej polityki znowu zejdą na dalszy plan.

Problem w tym, że my się jako Polacy z każdymi takimi wyborami jak ostatnie i ich skutkami oddalamy od siebie, dzieli nas coraz większy rów i przepaść. Nie widać na horyzoncie nikogo, kto byłby w stanie przełamać podziały i nie ma nadziei, że tą osoba będzie Andrzej Duda. Tak, wiem, wiem, w Ameryce też się ludzie kłócą o wybory, wiem, we Francji są podziały. Ale my żyjemy w specyficznym miejscu na mapie i dobrze wiemy, że za każdym razem w historii – gdy pojawiał się taki podział znajdował się ktoś, wróg jakiś, który szybko chciał z niego skorzystać.

Przy każdym kolejnym uderzeniu w zaufanie miedzy nami – Polakami, przy każdym kolejnym wzniesieniu interesu partyjnego ponad państwowy warto o jednym pamiętać: historia może być przestać dla nas łaskawa, ktoś to może wszystko mocno przeciw Polsce wykorzystać a potem trzeba będzie znowu pokoleniami lizać rany.

Paweł Kowal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.