Paweł Kowal

Od Krakowa do Brukseli. Marszałek Terlecki i krakowskie SOR-y

Od Krakowa do Brukseli. Marszałek Terlecki i krakowskie SOR-y
Paweł Kowal

Niemalże dokładnie wtedy, gdy marszałek Terlecki opowiadał, jak dobrze jest w polskiej służbie zdrowia, w jego okręgu wyborczym w Krakowie działa się taka oto historia: pewna pracowniczka nauki zasłabła i prawie straciła przytomność w najznamienitszej krakowskiej bibliotece, w środku miasta.

Pracownicy próbowali wezwać karetkę. Okazało się, że ratownicy szybko nie przyjadą - bo „leje” (faktycznie był deszcz), że jest sporo wypadków, mają pilniejsze przypadki. Dziewczyna pojechała taksówką na Szpitalny Oddział Ratunkowy, czyli SOR, jeden, potem drugi. Wszędzie czas oczekiwania: 6-10 godzin.

Wszędzie na SOR-ach były tłumy!!! Rejestratorka prawie spała ze zmęczenia za biurkiem i przepraszała, że jest taka zmęczona, bo nie miała kiedy odespać przepracowanej poprzednio doby. Dziewczynie, która zemdlała, robią EKG. Nie ma dramatu, ale na resztę badań i spotkanie z lekarzem trzeba czekać 6-8 godzin.

Już od tego można się pochorować. Potem kolejny SOR , kolejka mniejsza, ale nie ma lekarza. Dlaczego, skoro powinien być od godziny? W rejestracji mówią, że pracuje w przychodni i do drugiej pracy musi dojechać. „Kiedy będzie?”. „Też chcielibyśmy wiedzieć”.

Po którymś z wystąpień o ochronie zdrowia napisał do mnie w mediach społecznościowych wyborca chory na cukrzycę. Okazuje się, że pompy insulinowe czy urządzenia do stałego pomiaru glikemii refunduje się tylko do 26. roku życia. Jeśli nie zapobiegamy, to leczmy i pomagajmy tym, którzy chcą się leczyć.

W interesie całego społeczeństwa leży, żeby zapobiegać groźnym powikłaniom cukrzycy: zawałom, udarom, ślepocie, stopie cukrzycowej. Dzięki dobremu leczeniu pomiędzy dwoma a trzema milionami cukrzyków w Polsce będzie więcej zdrowszych, zostaną dłużej na rynku pracy, będą normalnie funkcjonować.

Cynicznie patrząc, polityka państwa jest taka, jakby wybierało ono jednak ryzyko śmierci, amputacje, kalectwo. Mówi się, że oszczędzamy - bo to przecież rzesza chorych. Czy aby na pewno to oszczędzanie? Okazuje się, że poczciwy Wańkowicz, autor sloganu, że cukier krzepi, nie przewidział epidemii otyłości. Medyczna Racja Stanu, niezależny obywatelski think tank upomina się od dwóch lat m.in. o godzinę dla zdrowia w szkołach, do których chodzą coraz pulchniejsze dzieci, ale kogo to wszystko obchodzi.

Polska służba zdrowia wciąż opiera się na odpowiedzialności lekarzy, którzy mimo słabych pensji, kiepskiej organizacji pracy, trudnych warunków lokalowych ciągną swój wózek w poczuciu inteligenckiej odpowiedzialności za sprawę. Powtórzmy jeszcze raz: onkologia, ale nie tylko. Także SOR-y, cukrzyca, choroby rzadkie. Czego się nie dotknąć - tragedia. Ostatnie cztery lata to był gorszy czas w służbie zdrowia, w której i tak lekko w III RP nie było. A mój sąsiad marszałek Terlecki tkwi w swoim przekonaniu, że jest klawo. Serce boli. Nie jedziemy tym razem na SOR, ale idziemy na wybory.

Paweł Kowal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.