Paweł Kowal

Od Krakowa do Brukseli. Ciężka medialna obsesja

Od Krakowa do Brukseli. Ciężka medialna obsesja
Paweł Kowal

Sprawa Polskiej Fundacji Narodowej opisana przez Onet stała się przyczyną kolejnych ataków członków rządu na media. Najostrzej chyba zareagował minister kultury.

Program PiS zapowiada „uregulowanie” zawodu dziennikarza. Nie wchodzę w to, że w XXI wieku, przy tak rozwiniętych mediach elektronicznych, ustalenie, kto jest a kto nie jest dziennikarzem, jest całkowicie nierealne. Ach jak naszą władzuchnę ciągnie do wtykania nosa w prywatne media.

W XXI wieku, przy tak rozwiniętych mediach elektronicznych, ustalenie, kto jest a kto nie dziennikarzem, jest całkowicie nierealne

Ostatnie cztery lata to praktycznie całkowite odcięcie dziennikarzy od możliwości zadawania najważniejszym politykom pytań, to zamkniecie Sejmu przed dziennikarzami. Do tego jeszcze ciągłe pogróżki, że po wyborach to władza zechce kupić i po swojemu urządzić TVN.

Obecna władza w Polsce wyjątkowo nie lubi mediów i dziennikarzy. Powód jest prosty - dziennikarze wolnych mediów zakłócają aksamitny przekaz przeznaczony dla wyborców, że wszystko w Polsce jest dobrze. Już samo wygrażanie przez członków rządu mediom niezależnym od władzy powinno zapalać alarmowe światełko w naszych głowach. Przecież to siłą rzeczy wpływa na postawy w redakcjach. Nie ma jednak wątpliwości, że jeśli PiS będzie mogło po wyborach sformować rząd - to skok na media jest pewny. Pod szczytnymi, ale czasami też bałamutnymi hasłami „udomowienia”, „polonizacji” zacznie się kneblowanie krytyki.

Dziennikarze wolnych mediów zakłócają aksamitny przekaz, przeznaczony dla wyborców, że wszystko w Polsce jest dobrze

Nie ma wolnych różnorodnych mediów - nie ma wyborów, jest co najwyżej głosowanie. Ale ludzie mają poważnie ograniczone możliwości decydowania, na kogo oddać głos. Nie ma pełnowartościowych wyborów - nie ma demokracji. Nikt tego słowa nie lubi, ale na końcu tego łańcucha zdarzeń jest jeden złowrogi termin „autorytaryzm”. A w każdym razie jego początek.

Każdy, kto ma wątpliwości, co oznaczają w rzeczywistości postulaty władzy, może się przekonać na własne oczy i uszy, oglądając chociażby telewizję, dawniej publiczną. Za postulatami ustawiania mediów pod nową modłę kryje się… Już prawie tak napisałem, ale właściwie to nic się nie kryje, bo wszystko widać. Widać codziennie w telewizji kontrolowanej przez rząd, że media w ręku władzy to maszyna propagandowa, a nie źródło informacji dla obywatela. Wybory 13 października to także wybory za lub przeciw różnorodności w mediach.

Paweł Kowal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.