O zbawcy, czyli bój w godowniku. Kiedy skończył się w Polsce komunizm

Czytaj dalej
Zbigniew Bartuś

O zbawcy, czyli bój w godowniku. Kiedy skończył się w Polsce komunizm

Zbigniew Bartuś

Od 2005 roku my, podatnicy polscy, wydaliśmy na działalność partii politycznych ponad 930 milionów złotych. Najwięcej zgarnęły: PiS - 274 mln zł i PO - 270,6 mln zł. I ja teraz słyszę od czołowego działacza PiS, że komunizm skończył się w Polsce w 2017. Ludzie, trzymajcie mnie!

Znam w PiS-ie wiele osób działających w bliskim mi duchu naprawy Rzeczpospolitej. Doceniam reformy rządu podjęte dla polepszenia losu słabszych. Kilku ministrów wykonuje swą robotę dużo lepiej niż poprzednicy. Ale wszystko to dzieje się „przy okazji”. Bo cel rdzenia PiS jest inny. Chodzi o zrealizowanie marzenia Jarosława Kaczyńskiego: „Ja bym chciał być emerytowanym zbawcą narodu” (tak wyznał w 1994 roku Teresie Torańskiej). Ono nadaje ton poczynaniom PiS.

Zbawcą nie może być ktoś, kto tylko poprawia coś, co zbudowali inni. Prawdziwy wyzwoliciel powinien naprawdę zbawić nas ode Złego. Dlatego Lech Wałęsa musi być kapusiem. Dlatego Okrągły Stół musi być zdradą. Dlatego III RP musi być złodziejsko-esbeckim przedłużeniem PRL. Choć dla każdego rozsądnego i przyzwoitego człowieka jest to niedorzeczne i podłe. Nie tylko wobec Wałęsy, ale i milionów Polaków harujących przez trzy dekady na sukces, którym PiS tak się dzisiaj chwali.

Cel, jakim jest przemienienie wodza w zbawcę, zdaje się uświęcać wszystkie środki. Nawet tak drastyczne, jak Stanisław Piotrowicz w roli herolda dekomunizacji sądów. Facet, który za komuny robił karierę w prokuraturze m.in. dlatego, że był aktywnym członkiem egzekutywy partii komunistycznej, kierownikiem szkolenia partyjnego. Czerpał z tego korzyści. Tuż po stanie wojennym przełożeni napisali, że jest pracownikiem pilnym i wydajnym, odznaczyli Brązowym Krzyżem Zasługi.

Piotrowicz twierdzi, że musiał należeć do partii. Poniekąd go rozumiem: mój Ojciec, wybitny inżynier, konsekwentnie odmawiał akcesu do PZPR, przez co z pięcioosobową rodziną tkwiliśmy latami w jednym pokoju, a w końcu musieliśmy opuścić ojczyste strony. Kiedy ZOMO pacyfikowało zakład Taty, umierałem ze strachu. Jako syn Piotrowicza byłbym w sytuacji komfortowej. Ale - z wychowaniem, jakie przekazał mi Ojciec- na samą myśl o takiej „karierze” chce mi się… Sami wiecie.

I ja teraz widzę Piotrowicza w roli piewcy zmian w sądach. Tym mniej wiarygodnego, że w roli „obrońcy komunizmu” PiS i jego ciągnący publiczną kasę medialni pałkarze obsadzili Stanisława Zabłockiego, który za PRL był adwokatem, a w 1990 bronił rotmistrza Pileckiego w procesie rehabilitacyjnym. Uznany w Europie karnista podczas debaty w Senacie nad ustawą o Sądzie Najwyższym wskazywał na jej niezgodność z Konstytucją i ostrzegał przed powrotem do rozwiązań z PRL. Kiedy już - ignorując niezliczone głosy podobnych mu „obrońców komuny” - PiS przegłosował ustawy, a prezydent je podpisał, Mariusz Błaszczak ogłosił „koniec komunizmu”. Gość, który za komuny zaczął studiować historię, a zaraz po studiach został w III RP urzędnikiem! I zarazem, jako działacz PiS, korzystał z wielomilionowych państwowych subwencji dla tej partii.

Jeśli III RP była przedłużeniem PRL lub emanacją sprzedajnego Vichy (jak obrazowo tłumaczy unijnym partnerom Mateusz Morawiecki), to - kim był wtedy Błaszczak? Zapewne usłyszę, że Wallenrodem. Albo Żołnierzem Wyklętym. Głupie? Ale - na razie - działa! Pół suwerena ma ubaw. Idę o zakład, że jest w tej połówce sporo byłych aktywistów trzymilionowej niegdyś PZPR. Skoro Piotrowicz, były członek z ramienia, może być twarzą, to oni mogą być d… owolną częścią elektoratu.

Premier Mateusz Morawiecki mówi o konieczności sklejania wspólnoty. Ale coraz liczniejsi działacze PiS - w tym chyba on sam - dostrzegają w morderczym podziale opartym na „zbawczej” narracji wodza szansę na wieloletnie rządy. I profity. Ów podział opłaca się też najsilniejszej części opozycji (proszę zerknąć na początek tekstu!) - ale to nie ona dysponuje dziś maszynerią do zasypywania przepaści. Ma ją PiS.

I właśnie partii „dobrej zmiany” dedykuję naiwnie słowa wieszczącego rozbiory księdza Skargi: „Jeśli szaty miłości i zgody braterskiej nie mamy, izali nas nie wypędzą z rozkosznego godownika?”.

Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.