O co chodzi w trójkącie Polska - Izrael - USA? [WYWIAD]

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Błażejewski
Krzysztof Błażejewski

O co chodzi w trójkącie Polska - Izrael - USA? [WYWIAD]

Krzysztof Błażejewski

Rozmowa z prof. dr. hab. Aleksandrem Lasikiem z Instytutu Historii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, badaczem dziejów III Rzeszy, SS i niemieckich obozów koncentracyjnych.

Panie profesorze, skąd się właściwie wzięło określenie „polish death camps”? Od kiedy ono funkcjonuje w publicznym obiegu?

Zwrot „polskie obozy śmierci” pochodzi ze skrótu myślowego, oznaczającego niemieckie obozy, założone i funkcjonujące na terenie obecnej Polski. Zwrot ten wszedł do powszechnego obiegu i szeroko się rozpowszechnił na całym świecie. Język angielski, a zwłaszcza w swej wersji amerykańskiej, lubi takie skróty, powszechnie ich używa. Moim zdaniem, dzisiejsze powszechne używanie tych słów, które ranią dotkliwie każdego Polaka, bo my odbieramy je emocjonalnie, jako skierowane przeciwko nam i wygłaszane świadomie, to pokłosie naszych własnych zaniedbań z przeszłości. Zaniedbań pochodzących z lat 70., a nawet 60. ub. wieku, kiedy praktycznie nikt w Polsce nie reagował na użycie słów „polskie obozy”.

Dlaczego, pana zdaniem, nie było wówczas odpowiedniej reakcji? Czyżby zabrakło naszym władzom wrażliwości? A może to kwestia zaniedbania ze strony ówczesnych mediów, które nie nagłaśniały wypowiedzi, zawierających stwierdzenie o „polish death camps”?

Wówczas nie istniało coś takiego, jak polityka historyczna w naszym kraju, nie zauważano potrzeby jej prowadzenia. Nie sądzono, że ewentualne reagowanie miałoby jakieś znaczenie. Naiwnie zakładano, że wszyscy dobrze wiedzą, jak było naprawdę i cały świat współczuje i zawsze będzie tylko współczuł Polakom jako ofiarom hitlerowskiej agresji. A potem nagle okazało się, że jest inaczej. Trzeba także brać pod uwagę kłopoty ówczesnej władzy z tworzeniem nieprawdziwej wersji wydarzeń historycznych na użytek propagandy wewnętrznej - np. w sprawie Katynia, walk z podziemiem po 1944 roku, sprawą „podżegaczy wojennych z Zachodu” itd. Można było istotnie się pogubić. Był do tego jeszcze dodatkowy problem z tzw. „dobrymi Niemcami”, czyli mieszkańcami Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Proszę zwrócić uwagę, że zaraz po wojnie działała u nas Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich. Po 1949 roku, kiedy powstało NRD, zmieniono jej nazwę na „Zbrodni Hitlerowskich”.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Krzysztof Błażejewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.