Bartłomiej Śmiałek

(Nie)powstanie krakowskie

(Nie)powstanie krakowskie
Bartłomiej Śmiałek

„Liczcie się z gwałtownym przeciwdziałaniem Niemców. Oddziały Wasze muszą być silne, dobrze uzbrojone i odporne na walkę techniczną”. Takimi słowami zachęcał do czynu powstańczego w Krakowie generał Bór-Komorowski.

Wiosna 1944 napawała optymizmem wszystkie ruchy partyzanckie w okupowanej Europie. Klęska III Rzeszy była nieuchronna. Żaden cud tajnej broni, która miała być użyta pod koniec wojennych działań w czasie zaplanowanego odwrotu nie miał nastąpić. Na Bałkanach wspierana przez aliantów partyzantka Tito wiązała liczne dywizje Wehrmachtu, który nie potrafił zabezpieczyć węzłów komunikacyjnych dla swoich wojsk. Groźba desantu alianckiego wisiała nad Grecją. Walka rozgorzała na froncie włoskim, co ukoronowało zajęcie Rzymu 6 czerwca 1944 roku. Na terenie Francji, tuż po lądowaniu aliantów rozpoczęła się bitwa o tory, celem uniemożliwienia niemieckiej odsieczy dla garnizonów nad Atlantykiem. Na ziemiach polskich od 4 stycznia 1944 roku trwała Akcja Burza.

„Muzeum”

Przez większą część okupacji Kraków był miastem mającym służyć dla ZWZ a potem Armii Krajowej jako baza logistyczna do wytwarzania broni potrzebnej dla innych okręgów podziemia w kraju. Zbliżanie się Armii Czerwonej do granic RP na wschodzie i ich przekroczenie stanowiło wielki problem polityczny. Opanowywanie wielu miast i miejscowości przed wkroczeniem Armii Czerwonej lub z jej udziałem służyło legitymizowaniu prawa Rzeczpospolitej do ziem na wschód od linii Curzona. Tymczasem władze radzieckie nie uznawały politycznego zwierzchnika Armii Krajowej, to jest rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Było to efektem zerwania stosunków dyplomatycznych przez Sowietów po odkryciu grobów katyńskich.

Ideologia nazistowska ukazywała Kraków jako bastion niemczyzny na wschodzie. To rzekomo pragermańskie miasto zostało stolicą Generalnej Guberni, tworu okupacyjnego, który miał służyć do gospodarczej i kulturowej eksploatacji Polaków i eksterminacji warstwy przywódczej. Dalsze niszczenie miało nastąpić po niemieckim zwycięstwie na wschodzie. Wtedy podług planu „Ost” Heinricha Himmlera na ziemie środkowej Syberii wysiedlonych miało zostać osiemdziesiąt procent Polaków, celem przeistoczenia w niewolniczą siłę roboczą obsługującą zwycięską Rzeszę. Przewidywano, że na ziemiach polskich zostanie jedynie ok. 4,5 miliona Polaków. Po niemieckiej klęsce pod Stalingradem, syberyjskie fantasmagorie Himmlera stały się mrzonką. Zbliżanie się wojsk sowieckich do ziem polskich rodziło konieczność militarnego czynu w ramach ogólnonarodowego powstania zbrojnego. Plany takie przewidywał pierwszy dowódca ZWZ AK generał Stefan Grot-Rowecki. W tych planach wszakże głównym czynnikiem militarnym były dywizje alianckie przebijające się z rejonu Zagłębia Ruhry. Okręg Kraków (kryptonim „Muzeum”) rozpoczął „Burzę” 26 lipca 1944 roku.

Trudny rok ‘44

Rok 1944 był rokiem silnych ciosów dla Armii Krajowej na terenie Krakowa. Najbardziej brzemiennym w skutkach wydarzeniem było aresztowanie generała Józefa Spychalskiego, dowódcy Okręgu Kraków, dnia 24 marca w lokalu konspiracyjnym przy ulicy Dietla 32. Pomimo planów odbicia został wywieziony do KL Sachsenhausen, gdzie zginął. Jego aresztowanie sparaliżowało struktury podziemia w Krakowie, które nie było w stanie poprowadzić akcji przeciwko Wyższemu Dowódcy Policji i SS w Generalnej Guberni Wilhelmowi Koppe. Wobec tego, do uderzenia skierowano z Warszawy grupę wydzieloną z batalionu „Parasol” pod dowództwem Stanisława Leopolda ps. „Rafał”. Po nieudanej akcji przy ulicy Powiśle, podczas ucieczki z Krakowa w kierunku Warszawy, partyzanci zostali zaatakowali przez żandarmerię, dwoje zginęło w walce, troje aresztowano i zamęczono w areszcie Gestapo na Monteluppich. Można powiedzieć, że nad zamachami Kedywu w Krakowie czaił się swoisty pech. Analogiczny zamach przeprowadzony rok wcześniej na poprzednika Koppego, Friedricha Wilhelma Krügera także się nie udał, pomimo przygotowania akcji przez przybyłą z Warszawy grupę uderzeniową „Osa”-„Kosa 30”. 8 maja w wyniku denuncjacji patrolu granatowej policji doszło do niemieckiej obławy na magazyn pochodzącej ze zrzutu broni w podkrakowskim Łęgu. Zginęło prawdopodobnie siedmiu akowców w tym trzech cichociemnych a właściciele gospodarstwa zostali zamordowani. Czterem partyzantom udało się przebić z okrążenia. W ręce Niemców wpadła lwia część broni i aktywów pieniężnych. Były to znaczne środki dla miejscowej konspiracji: 225 000 dolarów amerykańskich w banknotach oraz 10 800 w złotych monetach. Broń miała posłużyć do odbicia z rąk Gestapo pułkownika Józefa Spychalskiego. Następnym dotkliwym ciosem na terenie miasta była wpadka „Ubezpieczalni” czyli systemu podziemnej produkcji broni na terenie Krakowa. Między innymi „Montownia nr 4” mieszcząca się w lokalu firmy Hydraulik przy ul. Paulińskiej 28 oraz „Montowni nr 5” przy ul. Mogilskiej 97.

Ukryta strzelnica

Od marca 1942 r. pod nazwą „Ubezpieczalnia” funkcjonowała komórka animująca konspiracyjną produkcję broni i materiałów wybuchowych na terenie Krakowa. Jej szefem został kpt. Bolesław Nieczuja-Ostrowski ps. „Grzmot”, „Tysiąc”. Dzieliła się na 3 główne piony: chemiczny produkował materiały wybuchowe, mechaniczny wytwarzał części do granatów ręcznych i montażowy , w którym składano granaty z dostarczonych części oraz polskie steny.

Aktem wielkiej odwagi były działania konspiratorów w zakresie produkcji uzbrojenia i amunicji. W myśl hasła, że najciemniej jest pod latarnią w mieszkaniu inżyniera Juliusza Szustera ps. „Wir” przy ul. Siemiradzkiego 33 naprzeciwko koszar żandarmerii produkowano czarny proch, wybuchowy szedyt oraz butelki zapalające. W mieszkaniu dowódcy kpt. Nieczui-Ostrowskiego produkcją szedytu zajmowała się jego małżonka. Siatki konspiracyjne często były tworzone w małych przedsiębiorstwach, których okupant nie był w stanie kontrolować a personelowi łatwo było ukryć dodatkową produkcję. Jednym z takich miejsc była spółka „Dom Handlowy” („Montownia nr 5”) przy ul. Mogilskiej 97. Ten założony przed wojną przez Jerzego Sypniewskiego i Leona Jakubowskiego zakład parał się produkcją maszyn rolniczych na zlecenie Rzeszy. Dzięki zgodzie administracji niemieckiej na rozbudowę firmy, uzyskano przestrzeń dla ukrycia konspiracyjnej działalności. Na początku 1943 roku rozpoczęto tam produkcję polskich pistoletów maszynowych Sten. W piwnicach zakładu, pod halą główną warsztatów, z funduszy Armii Krajowej skonstruowano specjalną strzelnicę aby przestrzeliwać świeżo skonstruowaną broń. Według Wiktora Lepczyńskiego ps. „Lis”: „Do końca kwietnia 1944 roku - wtedy nastapila wsypa - w montowni nr 5 powstalo 5300 stenów, 100 tysięcy zapalników i w sumie 70 tysiecy granatów.”

Rozkaz Bora - Wykonać !?

23 sierpnia 1944 roku generał Tadeusz Bór-Komorowski wysyła zaszyfrowany rozkaz z walczącej Warszawy do dowódcy krakowskiego okręgu AK pułkownika Edwarda Godlewskiego.

Dowództwo A.K.

L. 4/III

Dn. 23 VIII 44 r. g. 20.00

Muzeum - Garda

Walka o Warszawę mimo dużych strat w ludziach i w materiale daje nam potężny atut w rozgrywkach politycznych. Obecnie zależy mi bardzo, by obok Warszawy nastąpiło silne uderzenie na Niemców jeszcze w Okręgu Muzeum. Drobne działania już nie mają znaczenia. W związku z tym: wykonajcie akcje na szerszą skalę przez opanowanie Krakowa lub w ostateczności Tarnowa. (…)

Liczcie się z gwałtownym przeciwdziałaniem niemców. Oddziały Wasze muszą być silne, dobrze uzbrojone i odporne na walkę techniczną. Do akcji tej zgromadźcie jak największe zapasy amunicyj i zorganizujcie dobrze sieć dowodzenia /łączność radiową/, z góry rozmieszczając w poszczególnych dzielnicach miasta [oddziały] zdolne - do samodzielnej i odosobnionej walki.

Ten „czynnik polityczny” miał przyspieszyć interwencję sprzymierzonych. Pozostaje pytanie jak to miałoby wyglądać od strony logistycznej. Grupa kilkunastu tysięcy żołnierzy, z których zaledwie dwa tysiące byłoby całkowicie uzbrojonych, w pierwszym rzucie miałaby zaatakować 70 punktów strategicznych obsadzonych przez Wehrmacht i SS. Zdobyć miano siedzibę rządu GG w głównym gmachu AGH przy Alei Mickiewicza, Wawel, koszary żandarmerii w Domu Studenckim „Żaczek”. Trzeba było opanować także pobliskie lotnisko polowe utworzone na krakowskich Błoniach, otoczone kilkoma gniazdami karabinów maszynowych. Pomimo ogłoszenia stanu gotowości bojowej Godlewski nie wydał rozkazu o wybuchu powstania w mieście Krakowie. Wydaje się, że sugerował się także apelami Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego, który był przeciwny akcjom militarnym podobnym jak w Warszawie. W tym samym momencie płk. Godlewski rozkazał maszerować batalionowi „Skała” na pomoc walczącej stolicy.

Na pomoc walczącej Warszawie

Rozkazem Godlewskiego na pomoc walczącej Warszawie został wysłany, na początku września, około 500 osobowy Samodzielny Batalion Partyzancki „Skała”. Uformowany w sierpniu 1944 pod dowództwem majora Jana Pańczakiewicza, przygotowywany był początkowo do wsparcia powstania w Krakowie.

Wobec zatrzymania się frontu sowieckiego na linii Wisłoka i Wisły, batalion zagrożony zbyt dużym zagęszczeniem jednostek niemieckich, mając już za sobą potyczkę z oddziałem żołnierzy Luftwaffe w rejonie wsi Mogiła, w połowie miesiąca wymaszerował w kierunku Dziemierzyc. Tam też, 17 sierpnia zlikwidowano dwóch konfidentów Gestapo. 21 sierpnia błyskawicznym natarciem partyzanci uratowali wieś Zaryszyn przed pacyfikacją ze strony kolaboracyjnych oddziałów policji ukraińskiej.

11 września stoczyli bitwę z żandarmerią pod Złotym Potokiem. Pańczakiewicz udając się razem z adiutantem, por. Henrykiem Januszkiewiczem na spotkanie z pułk. Gwidonem Kawińskim ps. „Czesław”, natknął się na szpicę niemieckich oddziałów przeczesujących lasy. Oddziały te wspomagane przez tzw. Własowców liczyły ok. 2000 żołnierzy. Nieświadomi bliskości polskich linii obronnych Niemcy zaatakowali batalion. Dzięki elastycznej obronie, pozbawionej paniki, żołnierze Armii Krajowej odparli ataki i wycofali się na następną linię. Baon uniknął okrążenia i rozbicia. Poległo 12 partyzantów. Straty niemieckie wyniosły 68 zabitych i około 120 rannych. Oddział ocalał ale został przez Niemców wyparty. Po tej bitwie zrezygnowano z przebijania się do Warszawy i zarządzono odwrót w kierunku Krakowa.

Płk. Godlewski analizował depesze nadchodzące z innych okręgów, znał stanowisko rządu londyńskiego, sceptycznego co słuszności rozkazu Bora. Nie zdecydował o wybuchu powstania. Aresztowany 19 X 1944 r. w okolicach Kielc, był od lutego więziony Mauthausen gdzie zmarł z wycieńczenia w maju 1945 r., na kilka dni przed wyzwoleniem obozu.

Bartłomiej Śmiałek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.