Nie myślę, tylko czekam, aż mój mąż wróci. Bez niego nie ma przyszłości

Czytaj dalej
Fot. archiwum rodzinne
Paulina Piotrowska

Nie myślę, tylko czekam, aż mój mąż wróci. Bez niego nie ma przyszłości

Paulina Piotrowska

Piotr Kijanka z Krakowa zaginął w dziwnych okolicznościach 6 stycznia. Wracał do domu, do żony i synka, widziany był na krakowskim Kazimierzu. Potem rozpłynął się we mgle.

Agnieszka ostatni raz widziała Piotra w sobotę, 6 stycznia. Razem ze znajomymi wybrali się w święto Trzech Króli na krakowski Kazimierz, żeby świętować jej 30. urodziny. To był leniwy dzień, wolny od pracy. O godzinie 16.40 wyszli z domu i pojechali na umówione miejsce; byli tam kilka minut przed 17. Agnieszka prowadziła samochód i tak nie piłaby alkoholu, bo jest w ciąży z ich drugim dzieckiem.

Urodziny

Poszli na kręgle, coś zjedli, część znajomych piła alkohol. Zwykła impreza urodzinowa.

Agnieszka po godz. 22 wyszła i pojechała do domu, do synka.

- Tak mieliśmy umówioną opiekunkę - mówi. Piotr został ze znajomymi, był przecież gospodarzem imprezy. Później on razem z kilkoma innymi osobami poszli jeszcze do innego lokalu, następnie, w jeszcze mniejszym gronie, do kolejnego.

Do „Novej” Piotr wszedł dokładnie o godz. 23.24, po niedługiej chwili wyszedł, była dokładnie 23.36.

- Wziął kurtkę i zaraz go nie było - mówią znajomi. Wszystko zarejestrował monitoring w lokalu.

Mężczyzna skręcił w stronę ulicy Izaaka, później w ulicę Kupa i poszedł w kierunku Miodowej.

- O czym teraz Pani myśli? Co dalej? - pytam.
- Nie myślę. Czekam, czekam, aż wróci. Nie ma innej możliwości, nie wyobrażamy sobie życia bez niego - odpowiada Agnieszka.

Według pierwszych informacji twierdzono, że około północy kamera zarejestrowała, jak przechodzi obok Hali Targowej przy ul. Grzegórzeckiej. Wczoraj jego żona poinformowała nas, że ten trop był błędny. Ostatni raz miał być widziany na ulicy Miodowej, niedaleko Synagogi. Później miał ruszyć w stronę ulicy Starowiślnej.

Tam ślad się urywa. To była noc z 6 na 7 stycznia. Piotr się nie odezwał, nie wiadomo gdzie jest i co się z nim stało.

Rodzina

Agnieszka ma 30 lat. Jest wysoką brunetką z dużymi zielonymi oczami. Widać, że ostatnio dużo płakała, że jest zmęczona, że tęskni. Widać też, że to silna kobieta. Nie dopuszcza do siebie myśli, że Piotr nie wróci. Musi tu być dla niej, dla ich dzieci.

- Piotr ma dla kogo żyć - mówi.

Czytaj więcej:

  • Przyjaciele mówią o nim: odpowiedzialny, ułożony. Informacja o jego zniknięciu była dla nich szokiem.
  • Policja nie zdradza szczegółów. Informuje jedynie, że Piotr Kijanka wciąż jest poszukiwany.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paulina Piotrowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.